poniedziałek, 30 września 2013

Rozdział 10


Włącz



Było po drugiej w nocy,mieszkańcy Chicago byli pogrążeni w śnie.No przynajmniej większość...
Rebekah twardo spała kiedy zadzwonił jej telefon.
-Harry wiesz,która jest godzina?-Spytała z lekkim wyrzutem, cicho aby nie obudzić drzemiącej na fotelu przyjaciółki.Tego dnia zasnęły w salonie przykryte jakimiś kraciastymi kocami.
-Wiem,wiem ale to cholernie ważne.Ubieraj się,Zayn już po was jedzie powinien być za kilka minut.
-Co?Jaki Zayn,jakie ubierać się?Jest druga w nocy,normalnie ludzie śpią!Dlatego....
-Rebekah,chodzi o Nadine.To ważne.Ubierzcie się,Zayn zaraz będzie.-Po tych słowach Loczek rozł
ączył się.Blondynka siedziała na kanapie z lekko otwartymi ustani.Po usłyszeniu imienia przyjaciółki nie mogła wydusić z siebie ani słowa,ani wykonać żadnego ruchu.Dopiero po kilkunastu sekundach opamiętała się i zrzuciła koc z przyjaciółki.
-Alli obudź się.-Powiedziała,lekko szturchając przyjaciółkę.
-Umm...jeszcze pięć minut.-Allison leniwie odwróciła się na drugi bok.
-Znaleźli Nadine!-Prawie wykrzyczała blondynka.Sama nie mogła w to uwierzyć.Allison natychmiast wstała z kanapy.
-Jak to?!
-Dzwonił Harry i..
-Powiedział,że ją znaleźli?
-No nie do końca.Powiedział,że "chodzi o Nadine" więc musieli ją znaleźć!
-W końcu koszmar się skończył!-Pisnęła uradowana brunetka.
-Ubieraj się,Zayn zaraz po nas będzie.
Po tych słowach każda z dziewczyn udała się do swojego pokoju.Rebekah w mistrzowskim tempie ubrała zielone spodnie i czarną koszulkę, po czym spięła włosy w wysokiego koka.Do Allison dalej to wszystko nie dochodziło.Tyle dni ciągnących się nie ubłagalnie długo,tyle stresu,strachu,kłamstw,obaw a teraz koniec.Koniec całego koszmaru!Ich przyjaciółka na ponad 90% znalazła się!Teraz będą mogły opuścić Chicago i jak gdyby nigdy nic wrócić do rodzinnego Londynu!Brunetka czuła,że teraz już będzie tylko
lepiej.Szybko ubrała czarne spodnie i koszulkę na ramiączkach.Gdy wyszła z pokoju usłyszała klakson.Przyjaciółki ubrały buty i opuściły mieszkanie.Szybko zbiegły po schodach i zniecierpliwione wsiadły do czarnego auta Malika.


Postać ubrana na czarno przyglądała się jak szczęśliwe dziewczyny wsiadały do dobrze znanego jej auta.Gdy dziewczyny odjechały z piskiem opon,postać spojrzała na zdjęcie Allison,które trzymała w ręce.Delikatnie go dotknęło przyglądając się uśmiechniętej twarzy dziewczyny,po czym szybkim ruchem potargało fotografię.







                                                                                       ~***~








Niedługa droga do domu chłopców minęła w ciszy.Dziewczyny o nic nie pytały a i sam Zayn nie był skłonny do rozmów.Gdy ogromne auto zatrzymało się przed białym domem,Alli i Bekah szybko z niego wybiegły.Nawet nie pukając do drzwi,pośpiesznie weszły do środka i od razu udały się do salonu.Jednak ku ich zdziwieniu zamiast czekającej na nie brązowookiej przyjaciółki siedział tylko ....Shane.

-Okey.O co chodzi?!-Spytała zaskoczona sytuacją Rebekah.
-A raczej:co ty tu robisz?!-Sprostowała Alli zwracając się do Shane.
-Jak zwykle miłe powitanie.-Powiedział obojętnie chłopak.
-Powiedziałeś,że chodzi o Nadine.-Zaczęła z wyrzutem Rebekah.
-Bo chodzi. Usiądźcie,on wam wytłumaczy.
Rebekah i Alli niepewnie zajęły miejsce na przeciw brązowookiego.

-No więc może zacznijmy,że mój pobyt w hotelu nie był przypadkowy.Jestem detektywem i dostałem wiadomość o kradzieżach w tamtym hotelu.Od jakiegoś czasu ludziom ginęły drogie,cenne rzeczy więc wynajęto mnie abym to sprawdził.No i wtedy poznałem was.Odbierałem zarezerwowany wcześniej klucz kiedy przypadkiem oblałem Nadine kawą.Od razu zwróciła na siebie moją uwagę i to wcale nie z powodu wyglądu.Nie jestem głupi dobrze znałem sztuczkę z rozlewającą się kawą.Rozmawiając ze mną udawała spokojną i pewną siebie,cały czas się uśmiechała jednak jako,że mam doświadczenie wiedziałem,że coś nie gra,czegoś się obawiała.Teraz to głupie ale posądziłem ją o te kradzieże.
-Co??Jak mogłeś?Czy ona wyglądała na złodzieja?-Wykrzyczała oburzona Rebekah.
-Spokojnie.Chyba nie muszę mówić,że to zazwyczaj ci co wyglądają najmniej podejrzanie są winni.No ale wracając....Zaproponowała mi wtedy wypad  z wami do tego przeklętego klubu.Gdy już pojechałyście na górę ja rozejrzałem się trochę po hotelu.Potem spotkałem Rebekę...

-Przyjaciółka Nadine, prawda?-Spytał.Dziewczyna jeszcze przez chwilę patrzyła  na jego idealne według niej rysy twarzy po czym lekko się uśmiechnęła.Ale czy szczerze?Prawda była taka, że nienawidziła być rozpoznawana jako "przyjaciółka Nadine".
-Rebekah.
-Shane.Macie pokój na tym piętrze?-Dziewczyna twierdząco kiwnęła głową.
-Numer 46.
-No to zostaliśmy sąsiadami.Ja mam 48.Gdzie to się sama wybierasz?
-Ja...właściwie to tak tylko chciałam zobaczyć hotel.-Powiedziała po czym telefon, który trzymała w ręce zaczął dzwonić.Gdy Coffey zobaczyła, że to znów jej mama szybko odrzuciła połączenie.Na twarzy Shane pojawiło się zainteresowanie a jego oczy nie błyszczały z radości jak jeszcze minutę temu.

-Mogę cię oprowadzić, już tu kiedyś byłem.
-Będzie mi bardzo miło.-Powiedziała uśmiechając się do chłopaka.



-...chciałem się po prostu czegoś o Tobie dowiedzieć.Odrzuciłaś wtedy połączenie co mnie zaciekawiło.Stawałyście się coraz bardziej podejrzane według mnie, dlatego gdy wróciłaś do pokoju,zastałem pod drzwiami,żeby trochę podsłuchać waszej rozmowy,niestety na początku mówiłyście tylko o ubraniach.Potem zadzwonił wasz telefon i słyszałem jak Nadine mówi twojej mamie,że jesteście na Florydzie a prawda była przecież całkiem inna.Na imprezę przyjechałem później od was i przez pierwszą godzinę tylko was obserwowałem z kąta sali.Nie robiłyście nic nadzwyczajnego:piły i tańczyły.Potem i ja przyłączyłem się do zabawy.Następnego dnia obudziłem się podobnie jak wy nie pamiętając prawie niczego co było dziwne bo nie schlałem się aż tak.Byłem w swoim pokoju w hotelu i do teraz nie mam
pojęcia jak się tam dostałem.Zapukałem do was ale nikt nie otwierał,jedynie znalazłem małą torebkę Nad pod drzwiami.Postanowiłem,że oddam ją na policję ale najpierw sam ją sprawdzę.Zanim to jednak zrobiłem dowiedziałem się dlaczego nic nie pamiętam.Ktoś podał nam tabletkę gwałtu.Postanowiłem się tym zająć.Gdy wróciłem do hotelowego pokoju zacząłem przeglądać rzeczy Nadine kiedy Rebekah do mnie przyszła.Musiałem cię zbyć,żebyś się nie dowiedziała kim jestem.Potem gdzieś zniknęłyście ale ja byłem już pewien,że to nie wy stoicie za kradzieżami.Prywatnym samolotem poleciałem do Chicago bo stąd jestem.Znalazłęm coś ciekawego w telefonie waszej przyjaciółki.Dostawała on dziwne sms'y w których wyraźnie była zastraszana przez kogoś podpisującego się "x".
-To dlatego byłeś na komisariacie.-Przerwała blondynka przypominając sobie jak widziała go po złożeniu zeznań.
-Tak.Do teraz zajmujemy się tą sprawą i nie martwcie się na pewno ją rozwiążemy.Nic więcej nie wiem.Od kiedy tu jestem obserwuję was i to doprowadziło mnie do tego boyband'u.Chciałem się czegoś o nich dowiedzieć po przez znajomość z dziewczyną jednego z nich ale nie wszystko poszło po mojej myśli.A wczoraj jadąc do domu postanowiłem pojechać dłuższą,ale spokojniejszą drogą przez most gdzie uratowałam zupełnie pijanego Liam'a przed samobójstwem.

Alli i Rebekah wytrzeszczyły oczy.

-...on też dostaje sms'y o "x".Postanowiłem,że muszę powiedzieć wam prawdę.-Skończył upijając łyk kawy.
W tym samym momencie drzwi się otwarły i do domu wszedł Louis.
-Lou?Gdzieś ty był?-Spytał zdziwiony Harry.
-Musiałem się przejść,za dużo emocji na dzisiaj.
-Nawet nie zauważyłem jak wychodzisz...
-Bywa.-Zakończył Tomlinson siadając na fotelu.Wzrok miał nieobecny.
-A co z Nadine?!Macie jakieś wieści o niej?-Spytała w końcu Allison.
-Niestety jeszcze n....-Zaczął Shane kiedy jego telefon zadzwonił.-Halo.....tak....tak...co?...już jadę!
Chłopak szybko wstał z kanapy biorąc kurtkę.
-Shane co się dzieje?
-Musimy szybko jechać na komisariat!Wszyscy!
Jak na zawołanie wszyscy ubrali kurtki i wybiegli z domu.








                                                                                                           ~***~








Piąta rano.Ludzie,którzy mieli problemy ze snem mogli podziwiać piękny wschód słońca.Niektóre ptaki już ćwierkały,od czasu do czasu jakiś młody chłopak przebiegł pobliskim parkiem.
Shane i reszta dojechali na komisariat.Wszyscy wyskoczyli szybko z auta.
-Co tu się dzieje?!-Wykrzyczała Rebekah czując,że już nad sobą nie panuje.
-Znaleźliśmy waszą zaginioną przyjaciółkę.-Powiedział spokojnie jeden z mężczyzn,który najprawdopodobniej pracował z Shane.Na twarzy blondynki pojawił się promienny uśmiech.Jednak po chwili jej oczom ukazało się kilku mężczyzn wnoszących jakieś zwłoki.Ciało jak zwykle było zakryte.Rebekah poczuła jak serce staje jej na moment.
-Chyba nie...-Zaczęła ale nie mogła wydusić z siebie nic więcej.Komisarz nic nie odpowiedział.Coffey nie wytrzymała,podbiegła do niosących ciało mężczyzn i po mimo krzyków,że ma się odsunąć odsłoniła kawałek.I to jej wystarczyło.Zamarła.
Twarz ta sama a jednak inna.Cała blada,wiało od niej chłodem.Popuchnięte sine usta,zamknięte powieki.Ubrana w tą obcisłą,srebrną sukienkę ale już podziurawioną i całą brudną.Jej długie brązowe włosy,całe brudne z ziemi,opadały na jej ramiona.
Mężczyźni szybko przykryli ciało i poszli.Coffey stała w miejscu zakrywając ręką usta.Płakała,płakała jak małe dziecko.Allison niepewnie do niej podeszła.Również płakała.To był dla nich szok.Tego się nie spodziewały-nie spodziewały się,że przyjaciółka,którą znały od dziecka umrze.To słowo nawet nie przechodziło im przez gardła.Rebekah uklękła na ziemi,zanosząc się płaczem.Louis podszedł do Alli przytulając ją.Dziewczyna od razu wtuliła się jego tors.Harry i Niall pomimo,że nie znali dziewczyny również się rozpłakali.To było straszne,czas jakby zatrzymał się w miejscu.Te kilka dni,które miały być najpiękniejszymi w ich życiu,zamieniły się w najgorszy z koszmarów.







                                                                                                                ~***~








Rebekah i Alli siedziały w pustym pomieszczeniu na komisariacie.W pokoju jak i na zewnątrz było bardzo zimno ale nie zwracały na to uwagi.Nadal nie mogły uwierzyć w to co się stało,cały czas wmawiały sobie,że to tylko głupi żart a Nadine zaraz wejdzie do tego cholernego,małego pokoju i je przytuli!

Niestety tak się nie stało i nie stanie.
Rebekah ściskała z całej siły kubek gorącej kawy,aby troszeczkę ogrzać sobie ręce.Nie przestała płakać nawet na chwilkę.





-Wydaje mi się,że nikt mnie nie lubi oprócz ciebie i Alli.-Powiedziała dziesięcioletnie Rebekah rozwiązując zadanie z matematyki.-A co gorsze nigdy nie będę miała chłopaka,bo kto poleci na mnie?Piegowatą blondynkę?
-Przestań Rebekah,piegi kiedyś ci znikną,są tylko od słońca.Po za tym jesteś ładna i mądra.Będziesz mieć masę przyjaciół i najlepszego chłopaka w szkole,obiecuję ci.

-Nadine!Nie uwierzysz Nate zaprosił mnie na randkę!
-Widzisz,mówiłam ci.A to dopiero początek.To tylko kwestia czasu a cała szkoła będzie cie znała.




-Alli....co teraz będzie?
-Nie wiem,pierwszy raz w życiu nie wiem.

Rebekah upiła łyk gorącej kawy kiedy drzwi się otwarły i do pomieszczenia weszła  tak dobrze znana jej osoba.Na jej widok blondynka o mało nie wylała wrzącego napoju.
Allison rozumiejąc wzrok przyjaciółki bez słowa opuściła pomieszczenie.
Kobieta ubrana w czarne spodnie i brązowy,bardzo drogi płaszcz zajęła miejsce obok blondynki.Jak zwykle była poważna a jej twarz kamienna.Usta jak zazwyczaj pomalowane na czerwono a włosy upięte w kok.Między kobietami trwała cisza.
-Fajna Floryda.-Powiedziała w końcu pani Coffey.
-To nie tak mamo...
-Nawet nie wiesz jak się na tobie zawiodłam!
-Wiem...
-Nie,dziecko,nie wiesz!Masz osiemnaście lat i myślisz,że wszystko ci wolno,ale wiesz co?Mylisz się i to ogromnie!Zacznijmy od tego,że pomimo mojego zakazu spakowałaś się i pojechałaś do tego pieprzonego Las Vegas gdzie tak się nachlałaś,że nic nie pamiętasz!Jaki wstyd sprawiłaś tym sobie i mnie!
-To nie tak,ktoś nam dosypał coś do napoju...
-A czyli to nie twoja wina?Powiem ci kochanie,że gdybyś tam nie szła nie było by żadnych problemów!!A teraz co robisz?Siedzisz na komisariacie w Chicago mimo,że ponoć jesteś na Florydzie u babci twojej nieżywej przyjaciółki!A gdyby to ciebie by spotkało?!Pomyślałaś o mnie?!
-Oczywiście,że nie mamo,zrobiłaś to za nas obie!Prawda jest taka,że ty myślisz tylko i wyłącznie o sobie!Nie przejmujesz się tym,że się upiłam i,że coś mogło mi się stać tylko,że popsułam ci reputację!Traktujesz mnie jak małe dziecko,wszystkiego mi zabraniasz,nauka jest dla ciebie najważniejsza,w ogóle nie liczysz się z moim zdaniem!Stałaś się taka od kiedy tata nas zostawił i już się nie zmienisz! Okłamałam cię bo też chcę mieć coś z życia,chcę zwiedzić świat,spełniać marzenia!!A ty teraz zamiast mnie przytulić krzyczysz na mnie!Chyba nie wiesz jak się czuję?!Oczywiście,że nie wiesz!Ciągle cie nie ma!Zawsze jesteś w pracy i gówno cie obchodzi co się ze mną dzieje!Teraz kiedy jestem załamana bo bardzo ważna mi osoba,moja przyjaciółka,wręcz siostra nie żyje ty masz to gdzieś!-Wykrzyczała blondynka patrząc matce prosto w oczy.Starsza kobieta przez chwilę nic nie mówiła,po czym wstała.
-Wracamy do domu.
-Nigdzie nie jadę.
-Że co?
-To co słyszałaś.Nigdzie nie jadę.Może odwiedzę ci na święta a na razie zostanę TUTAJ.
-Oszalałaś...
-Wcale nie.I wiesz co?Nienawidzę cię!Tak bardzo cie nienawidzę!Idź już!
Rebekah wybuchnęła płaczem a jej mama po kilku ciągnących się w nieskończoność minutach wyszła z pokoju.







                                                                                                           ~***~





Allison siedziała na korytarzu czekając aż jej przyjaciółka skończy rozmawiać z mamą.Rozmawiać to złe słowo-czekała,aż obie przestaną na siebie krzyczeć.Brunetka wiedziała,że to za pewne jedna z najtrudniejszych rozmów jej przyjaciółki z rodzicielką.
Brunetka nerwowo bawiła się swoimi palcami,nie wiedziała o czym myśleć,cały czas miała przed sobą widok zmarłej przyjaciółki i ogromną gulę w gardle.Pogrążona własnymi myślami nawet nie zauważyła kiedy Louis usiadł obok niej.Nic nie mówił tylko chwycił jej rękę.
-Jak się czujesz?-Spytał w końcu.
-A jak ma się czuć?Straciłam cząstkę siebie.Była dla mnie jak siostra.
-Tak mi przykro...
-Wiem...ale nikt nie wie co czuję w tym momencie.
-Niestety nie wiem,ale chcę ci jakoś pomóc.
-Jak?Nie przywrócisz jej życia,nie cofniesz czasu....
-Ale będę.Z tobą.To czasem pomaga.
-A gdzie reszta?-Spytała po chwili ciszy.
-Na drugim piętrze nie chcą wam przeszkadzać.
-To czemu tu jesteś?
-Jestem upartym i pieprzonym kobieciarzem,pamiętasz?To mój obowiązek.-Powiedział na co lekko się uśmiechnęła.-I chce ci coś powiedzieć,proszę nie przerywaj mi.Chcę zerwać z Eleanor.Dla ciebie.Wiem,że to nie odpowiedni moment ale...
-Cholernie nie odpowiedni.
-Wiem ale chcę,żebyś tylko wiedziała.
-Nie zrywaj z nią.
-Co?
-Nie zrywaj.
-Czemu?
-Ona cie kocha,nie psuj tego związku.A ja cie nie chcę.
-Wiem,że nie jestem idealny ale...
-Przepraszam ale nie chcę cie.I nigdy nie będę chciała.Przepraszam ale dziś nawet nie mam na to głowy.
-Rozumiem.
-Nie nie rozumiesz.
-Masz rację Alii.Nie rozumiem czemu po prostu nie chcesz mi dać szansy.
-Możemy zmienić temat.
-Chodź tu.-Powiedział przytulając dziewczynę,gdy ta zaniosła się płaczem.





                                                                                                         ~***~





Niall chodził niespokojnie tam i z powrotem.Chciał porozmawiać z dziewczynami,dowiedzieć się jak się czują ale one chciały pobyć same.
Chłopak był załamany,w prawdzie nie znał zmarłej dziewczyny ale bolało go to,że jego przyjaciółki tak cierpią.Nagle poczuł wibracje w telefonie.


"Niall James Horan.A może nie Horan?Czy aby na pewno państwo Horan to twoi rodzice?Zapytaj ich sam!Wiesz ile ludzi adoptuje dzieci Ni?x"







                                                                                                         ~***~






One Direction i dziewczyny siedzieli czekając na Shane. Brązowooki kazał im przejść do jednego pokoju.Wszyscy byli niespokojni.W końcu drzwi się otwarły.

-Musimy porozmawiać.-Powiedział ochrypłym głosem detektyw.
-Coś się stało?-Spytała cicho blondynka.
-Już chyba gorzej być nie może.-Dodała Alli.
-Czy wiecie może czy miała jakiś wrogów.Czy ktoś jej groził?
-Nie,czemu?
-W jej torebce znalazłem list z pogróżkami no i te sms'y.....Ciężko mi to mówić ale jej zgon nie był przypadkowy.Została zabita.
Rebekah upuściła kubek na ziemię rozlewając jego zawartość.
-Niestety to prawda.-Ciągnął dalej Shane.-Więc jeśli coś wiecie....




Przemówienie zaczęło się.Trwało trochę długo,co zaczęło już nudzić dziewczyny.Po jego skończeniu czapki poleciały w górę i każdy odebrał swój dyplom.Młodzież miała jeszcze jakieś pół godziny dla siebie aby pożegnać się z każdym.
-Hej Nad,coś nie tak ?-Spytała Rebekah podchodząc do swojej przyjaciółki.
-Wydaje mi się, że ktoś mnie obserwuje. - Po tych słowach dziewczyna rozejrzała się po boisku...





-Ona mówiła...mówiła mi,że ktoś ją obserwuje,ale myślałam,że znów opowiada jakieś bzdury.-Powiedziała Rebekah.
-Kiedy?
-W dniu zakończenia roku szkolnego.
-Kto mógł to zrobić?
-Obiecuję się dowiedzieć.-Powiedział Shane.-A wy dostajecie jakieś sms'y?
Alli i Rebekah wymieniły się krótkim ale znaczącym spojrzeniem.
-Nie.-Powiedziała blondynka.
-Tyle dobrze....
-Shane...
-Tak?
-Proszę,mów nam o wszystkim,chcemy być na bieżąco.
-Oczywiście.
-A jak ją...
-Dopiero dowiemy się wszystkiego jutro.Przepraszam muszę wracać do pracy....





                                                                                                                ~***~






-Musicie jechać do domu.Przespać się,zjeść coś...-Zaczął Harry.
-Sen i jedzenie to ostatnie o czym teraz marzę.
Rebekah i Alli szły w stronę auta chłopców.Zayn obiecał odwieźć dziewczyny.
-Allison!!!!Rebekah!!!!
Dziewczyny odwróciły się i znów poleciały łzy.Przed nimi stali zapłakani rodzice Nadine.Zawsze uśmiechnięta kobieta,ciesząca się życiem,dziś wyglądała jak wrak człowieka.Rozmazany makijaż,zwykły dres i ten smutek w oczach.Jej mąż nie wyglądał lepiej...W końcu oboje stracili jedyne dziecko.
-Tam nam przykro.-Powiedziała blondynka zanosząc się płaczem.
-To nie wasza wina.-Powiedziała kobieta jednak dziewczyny zaczęły płakać jeszcze bardziej.Kobieta mocno je przytuliła.
-Musimy być silne.-Powiedziała.-Dla Nadine.





                                                                                                            ~***~




Gdy rodzice brunetki poszli się czegoś dowiedzieć,dziewczyny weszły do auta.
-Jedziemy?-Spytał Zayn.
-Zostać u was?-Dodał Styles.
-A moglibyście?
-Oczywiście!
-Dzięki.-Na twarzy blondynki pojawił się prawie niewidzialny uśmiech.
-Zapnijcie pasy.-Powiedział Malik kiedy kich telefony zadzwoniły.Wszyscy spojrzeli na wyświetlacz.


                                                             " To dopiero początek.Miłej zabawy :) x"









Heej kochane! <3 Zacznę od ogromnego PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!!!! Wiem,że cholernie długo nie dodawałam i wiem że większości z was już długo nie komentuję,wiem,wiem,wiem :(Ale jak pewnie wiecie trzecia gimnazjum=w trzy dupy nauki i jeszcze więcej zadań+ bierzmowanie i kompletny brak czasu.Serio nie miałam nawet kiedy napisać tego rozdziału ale obiecałam,że będzie w tym miesiącu ;) Po nadrabiam wasze zaległości,obiecuję!Ale jest ich w cholerę dużo więc najwcześniej zabiorę się za to w weekend.Nie wiem kiedy pojawi się rozdział,bo kompletnie nie mam czasu pisać.Na pewno w październiku ale serio nie znam dokładnej daty więc nie pytajcie codziennie kiedy next.Bardzo się cieszę,że chcecie czytać dalsze rozdziały ale pisanie zajmuje duuużo czasu<te co piszą same najlepiej o tym wiedzą :D > dlatego nie proście też o dodawanie systematycznie bo to NIEMOŻLIWE.Jeśli w końcu się przeziębię <o co modlę się codziennie!!!!> to dodam szybciej :)Przepraszam też za błędy ale nie mam już dzisiaj siły ich  sprawdzać ....

A teraz trochę co do rozdziału....
Tadaaaam!!!!!!!!!!!! Właśnie zakończyliśmy pierwszy sezon!!!! :D Osobiście jaram się już drugim bo będzie ciekawszy ;) Wiem,że ten nie był najlepszy i może trochę was już nudził....ale postaram się pisać lepiej :D
No i jak odczucia po tym rozdziale? :) Chyba nie wyszedł AŻ TAK źle.Będzie mi baardzo miło jeśli jak przeczytasz to skomentujesz i trochę ten komentarz rozwiniesz bo jestem baardzo ciekawa waszych reakcji zarówno jak po rozdziale jak i po całym "sezonie" :D 
Mogłabym tu teraz zadać jak zwykle pytania,których mam kilka jak po każdym rozdziale ale szczerze?Nie chce mi się.Chce iść już spać *-*Dlatego dziś zamiast ja wam wy możecie zadać pytania mi lub bohaterom w zakładce "Pytania do bohaterów" :)

Co by tu jeszcze....sama nie wiem to najważniejsze już chyba napisałam xd Jeszcze chcę tylko podziękować za....
-40 obserwatorów!!!!!
-komentarze pod poprzednim postem <3
-ponad 17200 wyświetleń :')

I tak ogólnie za to,że czytacie <3No i jeszcze za głosy w ankiecie :D
"kogo z 1D lubisz najbardziej" wygrał...
A raczej wygrali z tą samą ilością głosów <6> Niall i Hary :D Drugie miejsce 3 głosy Louis a trzecie Liam i Zayn po 1 głosie.
Chwila cooooooooooooooooo?!?!?!Zayn jeden głos?! o.o Co się dzieje z tym światem ;)
Jutro pojawi się nowa ankieta wiec zachęcam do głosowanie :D I odwiedzania bloga bo nigdy nie wiadomo  kiedy coś się pojawi :D

Teraz jeszcze dedyk :)
Rozdział 10 dedykuję dziewczynie,która czyta tego bloga od początku i zawsze o.o komentuje <3 Za co bardzo dziękuję ;* Sama czytam jej opowiadanie i mimo,że o Bieber'ze <nw czy dobrze napisałam o.o> za którym nie przepadam  to uwielbiam je <3 Dziękuję za Twoje komentarze ;* Rozdział dedykowany Olci :D 



A no i jeszcze jedna rzecz! Wiecie,że doceniam każdy komentarz ale powiedzmy sobie szczerze:bloga obserwuje 40 osób a może czyta jeszcze więcej?A komentarzy jest ledwie 10.Nie mówię,że to mało ale przy takiej liczbie obserwatorów....dlatego proooooszę jeśli przeczytacie skomentujcie!!!To tak cholernie motywuje do dalszego pisania :D Wam to nie zajmie dużo czasu a ja będę na serio bardzo szczęśliwa jeśli będzie więcej komentarzy niż 10.Soł....

                                                        Czytasz=komentujesz



I teraz już serio na koniec.....założyłam Twitter'a więc jakby ktoś chciał.... 


Kooocham was <333

16 komentarzy:

  1. Chryste aż się poryczałam . blog jest wspaniały
    niedługo zakładam własnego bloga mam nadzieje że będziesz czytać dam ci niedługo linka

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejkuuu :'( Cudowny ten twój blog.. Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały..

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG....
    Wow...
    Genialny rozdział ! <3
    Tego to się nie spodziewałam. ;o

    Mwahh ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. WSPANIAŁY ^^
    kocham to ♥

    całuje lolaa ;*
    czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurwa! Nie mogę teraz się pozbierać i nie rozpisać. Haha i tak nigdy się nie rozpisze. Czytałam ten rozdział tak jak zawsze czytam tego twojego ukochanego bloga. Wyjątkowo ten rozdział, czyli ostatni rozdział tego sezonu. Boże on jest rewelacyjny. Napisałaś go prze cudownie. Shone czy jak mu tam jest mnie zaskoczył, no i wątek Ali z Louisem sama już nie wiem do kogo ona pasuje hahah. Boże uśmierciłaś Nadie. Mycha nie ładnie tak zabijać niewinnych Xd Kurcze on jest taki niesamowity, że pisać nie mogę. Przeczytam z ciekawości czemu tak późno i idę w dół. I patrzę coś tam blog o Justinie Bieber'ze. I takie oo fajnie że o moim idolu. Pacze i co i kurna DEDYKACJA! Nie wierze. Właśnie zadedykowała mi TEN rozdział Jess ; *
    Przecudowny blog, rozdział i tak dalej.
    Ubóstwiam cię moja J <3
    belivingin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten blog jest niesamowity. Serio masz ogromny talent.
    Nie wierzę w to, że Nadine.. Nie żyje. Boże.
    Już się nie mogę doczekać kolejnego sezonu, ale ten był i tak najwspanialszy. Twój blog jest moim ulubionym.
    Lepszego nie czytałam.!

    OdpowiedzUsuń
  7. Boże! ;(
    To było... Wspaniałe.
    Tak, wiem, jestem tu nowa, a mój świat, jest zupełnie inny niż twój, i pomyśleć by można, że nigdy nie zaciekawi mnie twój blog - A jednak!
    Cudowny ten rozdział, cały sezon.
    Bardzo podoba mi się jak piszesz, o czy piszesz. I wiesz co? Cieszę się, że Nadine nie żyje. Wiem, to może niewłaściwe, ale...
    W opowiadaniach, zwykle są Happy Endy, nie zależnie o czym są. Tu jest inaczej, bo przecież..., bo przecież Nad nie ożyje, prawda?
    Dziękuje Ci za ten rozdział, poprawiłaś mi nim humor.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  8. To możesz pisać jeszcze lepiej? o.O Cały sezon był BOSKI.
    Ogółem to nie wierzę, że Nadine nie żyje! Jak to kur**! Co to jest?! xD
    Co za debil ich tak nienawidzi?! Jeju... I ten podpis na koniec: "To dopiero początek" What, what? To może być gorzej..? Nie wierzę.
    Boje się twojej wyobraźni xDDDD
    Cudo*.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaa! Zapomniałam..
    Dziele to sam los co ty..
    3 gim. + bierzmowanie..
    To prawda, nauki jest tyle, że jak o tym pomyśle to już mi się nic nie chcę.. Na szczęście, pamiętam trochę z poprzednich lat, więc trochę odpada, ale to i tak nie zmienia faktu, że:
    -trzeba zdawać pytania do bierzmowania i wypełniać wszystkie przyrzeczenia i praktyki, czyli chodzenie na wszystkie uroczystości, różaniec itd.
    -masa konkursów literackich
    -powtórki do egzaminu,sprawdziany z powtórek do egzaminu +brzące wiadomości
    Znam ten ból, chcesz pisać, a nie masz kiedy :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Heej to ja Aneta :)
    Na początku chciałam Cię Mega Strasznie PRZEPROSIĆ nie miałam czasu na czytanie ale już wszystko nadrobiłam :)
    Jestem dopiero w 1 gimnazjum ale już jest za dużo nauki :( Rozdziały są MEGA FAJNE :D
    Jak czytałam ten rozdział to chciało mi się płakać :'(
    Tylko nie ogarniam czemu rozdziały są takie smutne dodaj jakiś wesoły wątek ;)
    Jeszcze raz przepraszam
    Aneta :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest po prostu cuuudowny :*
    A ty masz niesamowity talent dziewczyno :***
    Z niecierpliwością czekam na następny i życzę ci duuużo weny żebyś dodała go jak najszybciej. Zapraszam do mnie i mam nadzieję, że wyrazisz tam swoje zdanie: http://in-the-mirror-of-the-everyday-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, co tu przeczytałam. Jak to ona nie żyje? To naprawdę do mnie nie dociera. Na dodatek ta scena jak wyszło na jaw, że ona została zabita... Niesamowite emocje, naprawdę. Świetne opowiadanie i genialna fabuła. Czekam na kolejny rozdział. <3

    W wolnym czasie zapraszam do siebie:
    http://undead-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Dziś już raczej nie,ale jutro albo w sobotę :)

      Usuń