poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 13




Włącz



-Powiemy im?-Spytała Alli gdy dochodzili do domu.
-O czym?
-O nas?
Zayn puścił jej rękę i zamyślił się na chwilę.
-Tak szybko?-Spytał,unikając kontaktu wzrokowego.
-Jak nie dziś to kiedy?Masz w ogóle zamiar im o tym powiedzieć?!
-Oczywiście,że mam ale nie sądzisz,że lepiej byłoby jakbym najpierw zakończył jeden związek zanim powiem im o drugim?
-Zresztą rób jak chcesz.-Powiedziawszy to Alli przyśpieszyła kroku.Zayn dogonił dziewczynę i złapał ją za rękę.
-Chcesz żebym im powiedział?Nie ma sprawy zrobię to z przyjemnością.-Powiedział po czym dał jej szybkiego buziaka  w policzek.
Gdy doszli pod dom chłopców,Zayn zapukał do drzwi.
-Hej Harry.-Przywitał się Mulat,gdy Loczek wpuścił ich do środka.Jego oczy od razu powędrowały na splecione dłonie Alli i Zayn'a.
-Wy...?-Zaczął.
-Tak.-Powiedział szybko zadowolony Zayn.-Jesteśmy razem.
-A co z Pezz?
-Zerwę z nią jutro.-Wzruszył ramionami chłopak.
-Jakim cudem to ja uchodzę za największego kobieciarza w zespole?-Spytał Loczek po czym wszyscy udali się do salonu.
-Zmieniając temat Harry...jak tam twoja randka z Rebeką?-Spytała brunetka uśmiechając się.
-Co?Jaka randka?
-Oj przestań nie musisz zaprzeczać.Bekah zadzwoniła do mnie i powiedziała mi o spotkaniu w parku.
-Alli do cholery nie wiem o czym ty mówisz.Prawda widziałem się z nią dzisiaj ale rano i nie w parku.-Powiedział chłopak siadając na dużym,białym fotelu.
-Zadzwoniła do mnie jakieś dwie czy trzy godziny temu i powiedziała,że zaprosiłeś ją do parku.
-Niby jak?
-No napisałeś sms'a.
-Alli,zgubiłem dziś telefon...-Zaczął Loczek.-Więc nie mogłem napisać żadnego sms'a.
Alli powoli usiadła na kanapie.Wszystko zaczęło układać jej się w całość.
-Skoro nie ty napisałeś tego sms'a....-Powiedziała powoli,nie spuszczając wzroku z chłopaka.-To kto?
-Myślisz,że to x?-Spytał Liam.
-Nie to nie mógł być on,prawda?Powiedzcie,że to nie on!-W pokoju nastała kilkusekundowa cisza.Alli wyciągnęła z torebki telefon i wybrała numer przyjaciółki.
-Nie odbiera.-Powiedziała,gdy w słuchawce odezwała się poczta głosowa.-Co jeśli coś jej się stało?




                                                                                ~***~




Rebekah powoli otwarła oczy.Dalej kręciło jej się w głowie.Leżała na dużym łóżku w jakimś pokoju.Dziewczyna powoli wstała i rozejrzała się po pomieszczeniu.Pokój wyglądał jakby nie zamieszkiwany od kilkunastu lat.Oprócz wielkiego łóżka  małego okna i trzech par drzwi nic w nim nie było.Blondynka powoli podeszła do uchylonego okna.Widok z niego padał na las.
-Gdzie ja do cholery jestem...-Spytała samą siebie,podchodząc do dużych brązowych drzwi.Delikatnie je uchyliła i jej oczom ukazał się malutki pokoik.Włączyła światło i weszła do pomieszczenia.Na środku stało duże biurko a na nim komputer.Po przeciwnej ścianie wisiała duża tablica pełna zdjęć.Blondynka zrobiła krok w jej stronę,powodując,że stara podłoga zaczęła skrzypieć.Nie zważając na to Coffey podeszła do
ściany i przyjrzała się zdjęciom.Dziewczyna poczuła jak jej serce zaczyna szybciej bić.Na każdej fotografii znajdowała się Nadine.Co gorsza nie były to zdjęcia,do których "pozowała" jednak robione z ukrycia.Bekah zdjęła z niej jedno ze zdjęć przyjaciółki i schowała do kieszeni.Wychodząc z pokoiku zgasiła światło po czym podeszła do kolejnych drzwi aby zobaczyć co się za nimi kryje.Po oświeceniu światła z zawiedzeniem stwierdziła,że to tylko zwykła łazienka.
-Już się obudziłaś?-Usłyszała za swoimi plecami.Serce zatrzymało jej się na sekundę by zaraz potem zacząć bić dwa razy szybciej.-Rebekah to ja.-Usłyszała i po krótkiej chwili doszło do niej skąd zna ten głos.Powoli się odwróciła.
-Tom?
-No a kogo się spodziewałaś?-Spytał uśmiechając się.
-Co sie stało?Gdzie my jesteśmy?Co ty mi zrobiłeś?!
-Ej ,ej spokojnie.Usiądź wszystko ci opowiem.-Powiedział wskazując na łóżko,jednak gdy dziewczyna nie ruszyła się ani o milimetr,westchnął i sam usiadł.-Pomogłem ci Rebekah.
-Co?
-Byłem w parku gdy to zobaczyłem.
-Co zobaczyłeś?Tom do cholery jasnej mów normalnie!
-Spokojnie.Rozumiem,że jesteś nerwowa w końcu miałaś dziś ciekawy dzień.
"Nawet nie wiesz jak bardzo" pomyślała,przypominając sobie włamanie do biura Shane.
-Zacznę od początku.Pojechałem autem do miasta na małe zakupy.Zrobiłem je szybko i jako,że było jeszcze wcześnie postanowiłem przejść się po parku.To jeden z moich ulubionych w Chicago.I wtedy zobaczyłem tego faceta.Podszedł do ciebie i wstrzyknął ci coś.Wystraszyłem się i zacząłem biec w twoją stronę.Gdy mnie zauważył najwyraźniej wystraszył się i uciekł zostawiając cie.Na początku chciałem zadzwonić na pogotowie i policję,ale zobaczyłem tą strzykawkę,którą musiał upuścić.Był to tylko jakiś środek usypiający więc uspokoiłem się.Zaniosłem cie do auta i pojechałem do mojego domu.
-Czekaj.Tu mieszkasz?
-Tymczasowo.To stare mieszkanie,które wynająłem na wakacje.Wiem,wiem nie za przytulnie tu ale jak to się mów ciasne ale własne.
-A co z tą strzykawką?Masz ją?
-Oczywiście,że nie.Po co miałbym ją brać ze sobą?
-Gdzie byłeś jak spałam?
-Poszedłem do sklepu kupić coś do jedzenia.Pomyślałem,że jak się obudzisz będziesz głodna.
-Przecież byłeś na zakupach w mieście.-Powiedziała.Nagle wyraz twarzy chłopaka zmienił się.
-Owszem i kupiłem dwie koszulki i trzy pary spodni.Przesłuchując mnie dziękujesz mi za pomoc?-Spytał tak ozięble,że dziewczyna dostała gęsiej skórki.
-Przepraszam,ja tylko....to był ciężki dzień.-Powiedziała po cichu.
-Nie martw się Rebeka już po wszystkim.-Powiedział znów uśmiechając się i wracając do starego tonu.
-Odwieziesz mnie do domu?
-Myślałem,że coś zjemy...
-Nie obraź się ale nie jestem głodna.
-Oj przestań.Kupiłem zapiekankę.Twoją ulubioną.-Powiedział po czym zaprowadził ją do kuchni.
-Skąd wiesz,że uwielbiam zapiekanki?
-Powiedziałaś mi kiedyś.
-To bardzo miłe ale na prawdę....chcę pojechać do domu.
Chłopak westchnął.
-No dobrze.Zawiozę cie.-Powiedział,wziął klucze i opuścili mieszkanie.
Gdy byli już w aucie,Tom puścił radio.
-Daleko stąd do domu?-Spytała blondynka po paru minutach.
-Niecałe piętnaście minut drogi.-Uśmiechnął się chłopak.
-Mogę się jeszcze o coś ciebie spytać?
-Pewnie,wal śmiało.
-Widziałeś twarz tego mężczyzny,jak wyglądał?Potrafisz go opisać?
-Niestety nie.Był tyłem.Był cały ubrany na czarno.Włosów też nie widziałem,bo miał kaptur.Przykro mi.A ja mogę się ciebie o coś zapytać?
-Oczywiście.
-Po co byłaś w tym parku?
-Umówiłam się z Allison.-Skłamała blondynka.
Chłopak spojrzał na nią kątem oka.
-Rozumiem.
Po kilkunastu minutach byli już pod blokiem dziewczyn.
-Dziękuje za wszystko Tom.-Powiedziała,dając chłopakowi buziaka w policzek.
-Nie ma sprawy.Wiesz,że nie pozwoliłbym cie skrzywdzić.-Posłał jej szczery uśmiech.
Rebekah wyszła z auta i poszła w stronę swojej klatki.Gdy auto Toma już odjechało,dziewczyna szybko wyciągnęła telefon.Ku jej zdziwieniu był wyłączony.Szybko włączyła go.Ponad dwadzieścia nieodebranych połączeń.I to tylko od Allison.Blondynka szybko wybrała jej numer.
-Rebekah!Żyjesz!Co się stał....
-Niech ktoś po mnie przyjedzie.Jestem pod naszym blokiem.Szybko.
-Harry zaraz po ciebie będzie.






                                                                                 ~***~




-I co z nią?-Dopytywał Liam.
-Jeszcze nie wiem.Poprosiła tylko żeby ktoś po nią przyjechał.Harry ubieraj buty i jedź po nią.Jest pod naszym mieszkaniem.-Powiedziała brunetka.Styles bez słowa ubrał buty,wziął klucze z auta i opuścił mieszkanie.
-Najważniejsze,że nic jej nie jest.-Powiedział Zayn,przytulając Alli.
-Czy my o czymś nie wiemy?-Spytał Lou,patrząc na Malika.
-Właśnie miałem wam powiedzieć.Jutro zrywam z Perrie.
-Coo?! Popieprzyło cie?-Wykrzyczał Tomlinson.
-Niby czemu?
-Z jakiego powodu z nią zrywasz,co?Dla niej?-Spytał wskazując Allison.
-Zrywam z Perrie bo zakochałem się w kimś innym.-Powiedział spokojnie Mulat.
-Liam powiedz mi proszę,że to się cholera jasna nie dzieje na prawdę.Czy tobie już kompletnie odebrało tą znikomą część rozumu.
-Nie denerwuj się tak Loui bo ci żyłka w tyłku pęknie a to nic dobrego,zważając na ile ubezpieczyłeś ten swój tyłeczek.
-Zamknij mordę Malik.-Warknął Tomlinson.Zayn zmarszczył brwi.
-O co ci chodzi?
-Rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę.Mogłeś najpierw skończyć z jedną.
-Weź przestań!A ty skończyłeś z El?!
-Tak,dzisiaj.




                                                                                      ~***~




Harry podjechał pod blok dziewczyn.Wyszedł z auta i od razu podbiegł do siedzącej na schodach Rebeki.
-Wszystko w porządku?-Spytał siadając obok.
Dziewczyna kiwnęła twierdząco głową.
-Czemu nie weszłaś na górę?
-Bałam się.-Powiedziała wymuszając uśmiech.Z jej oczu zaczęły lecieć łzy.
-Ej,nie płacz.Jest dobrze.
-Wcale nie Harry,nie jest dobrze!Mogłam nawet umrzeć!Jesteś kompletnym idiotą!Jak możesz mówić,że jest dobrze?!Ktoś zabił moją przyjaciółkę,dziś chciał zabić mnie ale przecież wszystko jest w porządku!-
Wykrzyczała,zanosząc się płaczem.-Właściwie to ja jestem głupia.Matko Boska jak ja jestem głupia!!Jak ja mogłam pomyśleć,że ktoś taki jak ty zaprosi mnie na randkę!Chyba po prostu tak bardzo tego chciałam,że bez zastanowienia się zgodziłam!Czekałam jak głupia aż coś zrobisz ale przecież wolisz głupie,chude modelki i....
-Masz rację.Jestem idiotą.Jestem idiotą bo powinienem tam być,wtedy gdy mnie potrzebowałaś.W ogóle nie powinienem zostawiać cie dzisiaj samej.Jestem debilem.-Powiedział po czym zdjął swoją bluzę i pomógł ubrać ją dziewczynie.-Jedźmy do domu,tam wszystko nam opowiesz.


Mężczyzna siedzący w swoim samochodzie uważnie przyglądał się odjeżdżającej parze.





                                                                                ~***~




Gdy Rebekah i Harry weszli do domu,Allison od razu przytuliła przyjaciółkę.
-Co on ci zrobił?-Spytała brunetka,nie puszczając z uścisku Coffey.
-Wstrzyknął mi jakiś środek usypiający.
-Ale jak mu uciekłaś?
-Nie uciekłam.
-Co?
-Tom mi pomógł.
-Ten napalony na ciebie frajer?!-Wykrzyczał Styles.Dziewczyna spiorunowała go wzrokiem.
-Był akurat w parku,gdy podbiegł w naszą stronę,x musiał się wystraszyć i uciekł.
-Skąd wiesz,że to był x?-Spytała brunetka.
-A kto inny?Tak czy siak,zabrał mnie do siebie do domu a gdy się obudziłam odwiózł mnie.Był bardzo...pomocny.
-Miałaś szczęście.
-Taak szczęście.-Powiedziała bez przekonania blondynka.
-Chcesz coś do picia?-Spytał Liam.
-Herbatę...albo nie,dziś potrzebuję czegoś mocniejszego.
-O nie,Liam zrób jej herbatę.-Powiedział Alli,podchodząc do chłopaka.-Nawali się kiedy indziej,na dziś już za dużo wrażeń.




                                                                                       ~***~




-Powiedz mi Malik po co to robisz?
-Co robię?
-Jak możesz zdradzać Perrie z dziewczyną,której właściwie nie znasz.To do ciebie nie podobne!
-Racja to raczej coś w twoim stylu Tomlinson.
-Zabawne.Może i nie byłem najwierniejszy ale...
-Ale co?
-Posłuchaj mnie Zayn.Podoba mi się Alli,dziś zerwałem z El jakby nie patrzeć dla niej.Dlatego ładnie cię proszę zostaw ją dla mnie.
-To nie zabawka.
-Przecież nic takiego nie mówię.I co ty na to?-Lou podszedł bliżej przyjaciela.-Zostawisz ją dla mnie?
-Chyba ci się w główce poprzewracało jeśli tak uważasz.-Powiedział Mulat uśmiechając się do chłopaka.
-Może zapytam jeszcze raz:zerwiesz z Alli a ja nic nie powiem Pezz o twoich skokach w bok?-Spytał brunet popychając Zayna.
-Nie dotykaj mnie Tomlinson.-Warknął Malik.
-Bo co?Hę?Co mi cholera zrobisz?-Po tych słowach Lou znów popchnął przyjaciela.
-Dobrze ci radzę....-Zaczął Malik,jednak nie wytrzymał.Zamachnął się i z pięści uderzył chłopaka w policzek.
-Ty gnoju...-Powiedział Louis trzymając się za bolące miejsce.Złość zbierała się w nim w bardzo szybkim tempie.Nie myśląc długo popchnął Mulata z całej siły.Zayn upadł na podłogę i nawet nie zdążył wstać,a Lou zaczął okładać go pięściami.
-Złaź ze mnie Tomlinson!-Wykrzyczał chłopak gdy po kolejnym ciosie bruneta z nosa zaczęła lecieć mu krew.
-Ej!Co w kuźwa robicie?!-Wykrzyczał Harry,odciągając Louis'a.-Powinniście się leczyć.Obaj.




                                                                             ~***~



-Jedziemy do domu?-Spytała Rebekah wchodząc do kuchni.
-Właśnie chciałam ci powiedzieć.-Zaczęła Alli,wyciągając lód z zamrażarki.-Chciałam dziś zostać tu na noc.Ale jeśli chcesz to pojadę z tobą.
-Nie.Zostań.Dam sobie radę.
-Na pewno?Jak chcesz to też możesz tu zostać.
-Niee,wolę wrócić do siebie.Harry już czeka w aucie,więc....do jutra.-Po tych słowach dziewczyna wyszła z kuchni.Pożegnawszy się z Liam'em i Zayn'em wyszła z domu i zajęła miejsce obok siedzącego w aucie Loczka.
Po paru minutach byli już na miejscu.
-Harry...
-Tak?
-Zostaniesz u mnie na noc?
-Już myślałem,że nie zapytasz.-Uśmiechnął się uwodzicielsko.
-Mam nadzieję,że lubisz spać na kanapie w salonie.
-Często tam sypiam.Dzisiejsze kobiety są takie nie dostępne.
-Nie rozumiesz mnie.Chcę żebyś został dziś u mnie na noc bo boję się być sama w domu.
-Rozumiem.
Chłopak wyszedł z auta i otworzył drzwi blondynce.Oboje w ciszy weszli schodami na trzecie piętro.Rebekah znalazła w torebce klucze i otworzyła drzwi.
-Rozgość się,ja idę wziąć prysznic.-Powiedziała rozbierając buty,po czym zniknęła za drzwiami łazienki.
Gorąca woda odprężyła jej ciało.Po długim prysznicu,owinęła się w ręcznik i modląc się aby nie spotkać Harr'ego,poszła do swojego pokoju.
-Cóż za piękne widoki.Zawsze paradujesz po domu w samym ręczniku czy to tylko na specjalne okazje?-Spytał Loczek opierając się o ścianę.
-Miałeś nie wychodzić z salonu.
-Nic takiego nie powiedziałaś.
-Ale pomyślałam!
-No racja.Mój błąd,że zapomniałem zgadywać o czym myślisz.Wybacz.
-Daruj sobie ten sarkazm Harry i patrz mi w twarz jak do mnie mówisz a nie na...
-Dobrze,dobrze!-Chłopak uniósł ręce w  geście obronnym.-Jestem tylko facetem,mam to w naturze!-Powiedział po czym odwrócił się i poszedł w stronę kuchni.Rebekah westchnęła.Gdy już doszła do swojego pokoju ubrała swoją ulubioną piżamę w świnki.Następnie dokładnie rozczesała włosy i poszła do kuchni.
-Kolację podano!-Zawołał uroczyście chłopak na widok dziewczyny.Na stole stała jakaś sałatka i dwa omlety.
-Niczym w restauracji.
-Nie moja wina,że praktycznie nic nie macie w lodówce.Wiesz,że czasem chodzi się na zakupy?
-Jestem zdziwiona omletami,byłam pewna,że raczej sam wysmarujesz się śmietaną.
-A chciałabyś?-Spytał poruszając znacząco brwiami.
-Jakbym chciała zwrócić wszystko co dziś zjadłam to bym cie o to poprosiła.
-Ranisz mnie Rebekah,a pomyśleć,że jeszcze kilka godzin temu biegłaś na naszą "randkę" jakby twoje życie od tego zależało.
-Doskwiera mi samotność więc już biorę co dają.
-Mówisz tak jakbym  był zwykłym facetem!
-A nie jesteś?
 -Jestem Harry Styles!Bóg seksu,główny bohater fantazji erotycznych milionów dziewczyn na świecie!
-Jak skromny byłeś,tak skromny jesteś.
-To niemożliwe,że te loczki nie robią na tobie wrażenia.
-A jednak.
-Nie potrafisz kłamać.
-Możemy zmienić temat?
-Oczywiście,najlepiej zmienić temat,zamiast przyznać się,że po prostu cie pociągam.
-Nie pociągasz mnie Harry.
-Proszę,już to przerabialiśmy.No ale okey zmieńmy temat.Nie lubię Tom'a.
-Mnie też zaczyna przerażać.
-Co?
-Posłuchaj...powiem ci coś ale obiecaj,że nikomu nie powiesz i nie zrobisz nic głupiego.
-No okey.
-W tym jego domu...znalazłam pełno zdjęć Nadine.
-Co to znaczy?
-Nie chodzi mi o to,że mógł ją zabić tylko,że podkochiwał się w niej i to trochę z lekką obsesją.
-Zasrany zboczeniec.
-Harry!
-No co?
-To nie wszystko.Mój telefon był wyłączony,ale to nie ja go wyłączyłam.Wątpię też aby zrobił to x.Zostaje tylko Tom.Ale po co?
-Mówiłem, że jest psychopatą!
-Pewnie miał jakiś powód.
-Nie miał Rebekah!Czemu to dalej do ciebie nie dochodzi?Facet jest chory psychicznie!Zarywa do ciebie a w domu ma zdjęcia twojej przyjaciółki.Gdy cie znalazł mógł cię odwieź do nas ale nie zrobił tego.Zawiózł cie do siebie,wyłączył telefon.Możesz sobie to tłumaczyć,że jest samotny ale dla mnie to jest chore!
Reszta kolacji przebiegła w ciszy.Gdy Harry brał prysznic,Rebekah pościeliła mu łóżko w salonie,po czym poszła do swojej sypialni.





                                                                           ~***~





Shane wszedł do domu.Zdjął czarną kurtkę i odwiesił ją na wieszak.Był wykończony całym dniem pracy.Udał się w stronę kuchni aby nalać sobie coś do picia,kiedy zauważył,że drzwi z jego biura są otwarte.Wszedł do pokoju,gdzie jego najważniejsza szuflada była otwarta i prawie pusta.Leżała w niej tylko jedna karteczka i zdjęcie Nadine.
                                                "Raz,dwa,trzy następny będziesz ty :) x"






                                                                             ~***~






Rebekah wierciła się z boku na bok.Nie mogła zasnąć.Za każdym razem gdy zamykała oczy,widziała postać ubraną na czarno albo z nożem w ręku,albo pistoletem.Dziewczyna po cichu wyszła z pokoju.
-Harry śpisz?
-Teraz już nie.Co się stało?
-Nie mogę zasnąć.-Powiedziała,zdając sobie sprawę,że mówi jak mała dziewczynka.Chłopak wstał i włączył lampkę.
-Sen jest dla frajerów.Siadaj,możemy przegadać całą noc.-Uśmiechnął się zaspany.Dziewczyna zajęła miejsce obok niego.-Przykryj się.-Powiedział,okrywając ją kołdrą.-Więc,co tam u ciebie.
-Nie musisz tu ze mną siedzieć,możesz iść spać.
-Wyśpię się kiedy indziej.
-On mnie zabije.
-Kto?
-No x.Tylko na to czeka.Zabije nas wszystkich.
-Nie pozwolę mu na to.
-To miłe czyli do ciebie nie podobne ale mówię poważnie.
-Ja też.Nie przejmuj się nim.Jestem pewien,że nic nam nie grozi.
Rebekah ziewnęła.
-Mamy policję po naszej stronie.-Ciągnął Styles.
Dziewczyna oparła głowę na ramieniu chłopaka,znów ziewając.
-Jesteś taki wygodny.
-Dzięki....chyba.
Dziewczyna zamknęła oczy,rozkoszując się zapachem chłopaka.
-Skąd masz piżamę?
-Ja nie....-Nie dokończył.Dziewczyna już spała.Chłopak uśmiechnął się i położył ją wygodnie na łóżku.-Dobranoc.







Heeej kochane! :DI tak oto zakończył się rozdział 13 :D Wszyscy żyją więc jest dobrze! :D Rozdział taki sobie ale lepiej taki niż żaden ;) Do tego jestem chora <jak na złość -,-> więc jest zapewne sporo błędów,ale nie mam siły nawet ich sprawdzić.Mam nadzieję,że rozdział wam się podobał :) Matko dopiero dziś dostałam Midnight Memories i zakochałam się *________________________* Jezus <3 Która piosenka z tego albumu najbardziej wam się podoba?Ja osobiście kocham 
Don't forget were you belong ♥
Ale tak wracając do bloga....ostatnio na wielu blogach robią konkursy,polegające na tym aby czytelniczki napisały jeden rozdział opowiadania,wtedy autorka bloga wybiera jedną pracę,która najbardziej jej się podobała,wstawia ją na swojego bloga i poleca bloga tej,która napisała zwycięski rozdział.Okey zdaję sobie sprawę,że z mojego opisu nic nie rozumiecie ;P ale ja nie potrafię tłumaczyć.Heh właśnie mi się przypomniało " zna ktoś tego piłkarza? no wiecie...jest z Brazylii i ten...no ma takie włosy...no takie fajne....znacie go?" ;P ale wracając....taki konkurs to fajna rzecz więc chciałabym go zrobić ;P no ale wtedy swoje prace musiały by napisać przynajmniej dwie osoby żebym miała pomiędzy czym wybierać xd jest ktoś chętny?jeśli tak to niech napisze pod rozdziałem i jak będą dwie osoby to dokładniej wytłumaczę o co chodzi :) matko biorę tyle lekarstw,że czuję się jak naćpana xd muszę wyzdrowieć do piątku bo jest wigilia klasowa a to ostatnia z tą klasą :( 
Dziękuję wam za
-komentarze pod poprzednim rozdziałem
-41 obserwatorów
-ponad 11300 wyświetleń
-głosy w ankiecie

Według ankiety Zayn powinien być...
-z Alli (7 głosów)
-z Perrie (2 głosy)
-z kimś innym (1 głos)
-z nikim (2 głosy) o.o :)

No więc jeszcze raz dziękuję za to,że jesteście ze mną :D 
-co sądzicie o Tomie?

Zadawajcie pytania bohaterom,komentujcie i obserwujcie :D 
Rozdział dedykuję wszystkim czytelniczką bloga ;* Dzięki za wszystko :D

Do następnego ;*

10 komentarzy:

  1. Cudownyy rozdział <33 Uwielbiam to opowiadanie :) Moim zdaniem Tom jest x..

    OdpowiedzUsuń
  2. Tom? heh jestem tego samego zdania co Hazz rozdział mega zajebisty ♥ czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też się wydaje, że to Tom jest x, ale jak to zawsze w takich książkach i filmach bywa okaże się że x to ktoś inny :D haha. Ale i tak nie zmienię zdania co do osoby Toma, on ma jakąś chorą obsesję i jestem pewna, że to on wstrzyknął jej ten środek usypiający, myśląc że jak powie jej, że to on ją uratował to ona rzuci mu się na szyję i ładnie mu podziękuje. Booże ale pierdziele farmazony, ale wybacz również jestem chora. Także życzę zdrowia i weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej porobiło się! Boję się Toma bo kto normalny trzyma dziewczyny, która go upokarzała! :o życzę zdrowia Kochana i duo weny:*

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest cudowne! Znalazłam twojego bloga przypadkiem i się zakochałam <3 Wracaj szybko do zdrowia oczywiście i życzę dużo weny.
    A ten cały Tom od początku mi się nie podobał, ma odpowiedni motyw i teraz te zdjęcia... bry... On jest chory.
    Pozdrawiam,
    Dark Liliane

    OdpowiedzUsuń
  6. Uff Rebekah żyje :D
    Ale ten Tom to rzeczywiście jakiś dziwny O.o
    Rozdział super :D
    Czekam na nexta :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten blog jest niesamowity.
    Całe szczęście, że Rebece nic się nie stało, ale ten Tom, na serio jest podejrzany, chociaż wątpię, żeby to on był X, jeżeli wzorujesz się na Pll, to na pewno okaże się nim ktoś, kogo się nikt nie spodziewał.
    Wracaj szybciutko do zdrowia i weny, żeby nowy wpis, był jak najszybciej. ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Huhuuuuuhuu kolejny dedyk dla mnie oraz moich współkomentatorek (tak to chyba można nazwać, a one się nie obrażą). Bardzo cię kocham Jessy, ale żadko coś dodajesz. Kobieto kiedyś to ja zdychałam, bo ciężko wyrabiałam, a teraz smutam, bo nie mam z tobą kontaktu Wybacz, tego twojego piłkarza z Brazylii nie kojarzę XD
    Rozdział mi się podoba. Cieszy mnie fakt, że Rebekah już jest cała i zdrowa. Jednak martwię się o Shane (tak mu było?). Groźby ;x' nie należą do tych fajnych. Związki na tym blogu są pogmatwane. Ogarniam tylko Rerry (rebekah i harry). Kłotnia panów Mailka i Tomblebaleblu nie wiem jak to się pisze była słodka. Hhaha odbija mi, bo chce sie rozpisać. Wiedz, że czekam i cie kocham. To wystarczy♠

    ♠ uwierzmimimowszystko.blogspot.com
    ♥ ostatni-wdech.blogspot.com!

    OdpowiedzUsuń
  9. Sorki, że dopiero teraz komentuję, ale dopiero teraz znalazłam chwilę.
    Genialny, cudowny i jak zawsze zakochałam się <3

    Hej.
    Nominuję cię do Libster Awards więcej info na moim blogu : http://stay-this-moment.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominuje cię do Libster Award!
    Więcej info na moim blogu:
    blogoopowiesci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń