niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 15



~Halloween~



-Po raz setny mówię ci Harry : nigdzie nie idę!-Rebekah minęła Loczka i usiadła na kanapie.
-No ale dlaczego?-Spytał zrezygnowany chłopak,siadając na podłodze.
-Nie lubię tego święta.-Wzruszyła ramionami blondynka.
-Czyżby nasza mała Rebekah bała się tych wszystkich stworów?
-Oczywiście,że nie.-Skłamała,dodając po chwili.-Po prostu wyrosłam z tych przebieranek.
-No nie daj się prosić!Będzie świetna zabawa,na prawdę!-Styles się nie poddawał.-Pełno przebranych dzieci chodzi po domach,prosząc o słodycze ale my zamiast tego możemy pójść na świetną imprezę w centrum miasta.
-Impreza w stylu Halloween?Dziękuję bardzo,nie skorzystam.Po za tym od imprezy w Vegas,staram się unikać klubów.
-I co,do końca życia nie będziesz chodzić na imprezy?
-Taki mam zamiar.
-Cholera nie nie wierzę,że jesteś tak uparta!Znam wiele upartych osób na przykład Zayn'a ale nikogo takiego jak ty!Okey rozumiem,że się boisz ale to noc zabawy a nie morderstw!Ja przebieram się co roku i nie mam zamiaru przerywać tej tradycji.
-Nikt ci nie karze.
-Nie to nie.Jak zmienisz zdanie,w co wątpię,zadzwoń.-Powiedział,po czym wstał i opuścił mieszkanie dziewczyn,trzaskając drzwiami.




                                                                              ~***~




-Coś się stało?-Spytał Zayn wchodząc do pokoju.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-Spytała Alli,patrząc w okno.
-O czym?
-Przynajmniej nie udawaj głupiego.Dziś rano zapomniałeś telefonu.Louis powiedział,że umówiłeś się z jakimś znajomym w parku.Chciałam ci go przynieść ale zamiast twoich przyjaciół z dzieciństwa zobaczyłam jak się migdalicie na tej ławce.-Powiedziała brunetka,sztucznie się uśmiechając.
Zayn westchnął.
-To nie jest takie łatwe jak myślisz Allison.-Po raz pierwszy od bardzo dawna zwrócił się do niej pełnym imieniem.
-Wcale nie twierdzę,że to łatwe.Ale mogłeś mi powiedzieć.-Wyszeptała,wkładając ręce do kieszeni bluzy.
-Miałem zamiar....
-Wcale nie.Myślisz,że możesz mieć dwie dziewczyny równocześnie?Mylisz się.
-Jestem z Perrie od dwóch lat,nie mogę tak nagle z nią zerwać.
-A więc zakończ ze mną.-Powiedziała brunetka,spoglądając w jego ciemnobrązowe oczy.
-Nie chcę.-Wyszeptał,podchodząc do dziewczyny.-Przy tobie jestem szczęśliwy.
-Przy niej też.
-Musisz mi dać trochę czasu.
-Ile?Tydzień?Miesiąc?Rok?Wybacz Zayn ale to nie dla mnie.
-Zrywasz ze mną?
-Nie.Nie można zerwać jeśli się ze sobą nie było.-Po tych słowach Bennet wyszła z pokoju.




                                                                                 ~***~



Allison zapukała do drzwi.Minęło zaledwie kilka sekund,a Rebekah już je otworzyła.
-Co tak wcześnie tu robisz?-Spytała z lekkim sarkazmem.
Brunetka,nic nie odpowiedziała,tylko minęła przyjaciółkę i od razu udała się do swojego pokoju.Zanim blondynka zdążyła ją dogonić,szybko zamknęła drzwi na klucz,oparła się o nie i osunęła na podłogę.
-Coś się stało?-Usłyszała głos przyjaciółki po drugiej stronie.-Wpuść mnie.-Dodała niemal błagalnie.
-Zostaw mnie.
-Możemy pogadać.
-Nie chcę gadać.Chcę zostać sama!
Przez chwilę jeszcze siedziała nie ruchomo,aż usłyszała oddalające się kroki przyjaciółki.Powoli wypuściła powietrze,próbując się nieco uspokoić.Dziewczyna zakryła twarz w dłoniach i już po paru sekundach poczuła na policzkach słone łzy.Płakała jeszcze przez parę minut,najciszej jak się tylko dało aby Rebekah nie usłyszała.Zrobiła jeszcze kilka wdechów i wydechów ,i podniosła się z podłogi.
-Kto to widział,żeby płakać przez faceta.-Wyszeptała sama do siebie.Rzuciła swoją torebkę na łóżko i wysypała z niej całą zawartość.Z ulgą wzięła do ręki paczkę papierosów i wyciągnęła jednego.Z szuflady wyjęła zapałki i pośpiesznie zapaliła pierwszego papierosa z nietkniętej wcześniej paczki.Podeszła powoli do okno i otworzyła je.Powoli zaciągnęła się jakby rozkoszując się każdą chwilą,po czym powoli wypuściła biały dym z ust.Poczuła się nieco rozluźniona.Spojrzała przez okna,zdając sobie sprawę jak strasznie musi wyglądać w rozczochranych włosach,za dużej,niebieskiej koszuli i rozmazanym tuszu.Nie obchodziło ją to w tamtym momencie.Znów się zaciągnęła.Pogoda nie była najgorsza-było pochmurnie ale ciepło co mogło oznaczać,że wieczorem będzie padać.Była trochę zła na siebie-nie paliła od ponad roku.Zaczęła w wieku siedemnastu lat z czego nie była dumna,ale szybko udało jej się wyjść z "nałogu".Jednak w danym momencie nie obchodziło ją to zbytnio.Wypaliła powoli do końca papierosa i zostawiła otwarte okno aby w domu nie było czuć smrodu.Po mimo wszystko Alli nie chciała aby przyjaciółka dowiedziała się o tym małym sekrecie.Brunetka podeszła do wiszącego nad stołem,zapełnionym kosmetykami lustra.Spięła włosy w
niedbałego koka i zmyła popsuty makijaż,który szybko zrobiła na nowo.Jak zwykle głównie podkreśliła tylko oczy i pomalowała usta.Tym razem użyła też sporej ilości perfum aby zatuszować zapach papierosa,a do ust wzięła trzy miętowe gumy.Gdy już skończyła swojego warkocza,przejrzała się w lustrze i zmarszczyła brwi.Powoli podniosła koszulkę do góry i przyjrzała się swojemu brzuchowi.
-Boże.Jestem gruba.Co ja ze sobą zrobiłam?-Spytała sama siebie nie mogąc oderwać wzroku od brzucha.Postanowiła coś z tym zrobić.




                                                                                 ~***~



Rebekah siedziała w kuchni z nadzieją,że przyjaciółka w końcu opuści swój pokój i pogadają jak normalni ludzie.Jednak to się nie stało.Rebekah od razu się domyśliła,że chodzi o Zayn'a,niestety w tym momencie czuła się bezradna.Odłożywszy kubek do zlewu,udała się w stronę pokoju przyjaciółki.Zapukała dwa razy i nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony brunetki powiedziała:
-Idę do sklepu,będę za parę minut.
Dziewczyna poprawiła swoją czarną spódniczkę i białą bluzkę,i ubrała buty.Wzięła leżącą na stole torebkę i opuściła mieszkanie.Zeszła schodami na sam parter i postanowiła sprawdzić czy coś jest w skrzynce.Otworzyła ją odpowiednim kluczem i ze środka wypadła biała zgięta karteczka.Blondynka zamknęła skrzynkę i podniosła kawałek papieru.

                                                                              "Zgiń"

Przeczytała i rozdarła ją na pół."To wcale nie jest śmieszne" pomyślała wkładając z powrotem  klucze do torebki.Rozejrzała się po klatce schodowej i na drugim końcu holu stała postać przebrana za
śmierć.Rebekah pokiwała z niedowierzaniem  głową i wyszła z na dwór.Potarganą kartkę wyrzuciła do najbliższego kosza na śmieci i udała się prosto do sklepu.Uważała,że to niewiarygodne,że dzieci już były poprzebierane.W sklepie widziała między innymi Królewnę Śnieżkę,dwa duchy,trzy wampiry,które ledwo miały metr wzrostu,jakieś wróżki,czarownice,zwierzęta i inne dziwactwa.Wracając do domu widziała już pięknie przystrojone domy,masę dyń stojących przed nimi i ulotek zapowiadających imprezę w centrum miasta.Gdy weszła na klatkę swojego bloku rozejrzała się dookoła i z ulgą stwierdziła,że przerażającej śmierci już nie ma.Szybkim krokiem zaczęła pokonywać kolejne schody,aż usłyszała czyjeś kroki.Odruchowo przyśpieszyła i odetchnęła z ulgą gdy już znalazła się już w mieszkaniu.Od razu zamknęła drzwi na trzy spusty,po czym zdała sobie sprawę,że zaczyna wariować-przecież to mógł być któryś z sąsiadów.Dopiero rozpakowując zakupy doszła do wniosku jak ta cała sprawa z "x" niszczy jej życie-nie chce chodzić na imprezy,wychodzić późno z domu,być sama....
-Już przyszłaś?-Usłyszała za sobą głos przyjaciółki.'
-Mówiłam,że idę tylko tam i z powrotem.I jak się trzymasz?
-Dobrze.
-Możesz być szczera.
-Paskudnie.
-Jak tylko spotkam tego gnoja to go zabiję.Nie, najpierw mu powyrywam wszystkie kończyny i wydłubię oczy,żeby cierpiał a potem...
-Rebekah,błagam cie bo zacznę się bać mieszkać z tobą pod jednym dachem.-Przerwała jej brunetka uśmiechając się.
-Kupiłam dynię,wytnijmy jej jakąś fajną minę na poprawę humoru.





                                                                              ~***~




Po domu rozległ się dźwięk dzwonka.
-Kto to?-Spytał Liam.Zayn tylko wzruszył ramionami,nawet na niego nie spojrzał.-Nie wiedziałem,że spodziewamy się gościa.
-Otworzę!!-Wrzasnął Harry,zbiegając  ze schodów.Podbiegł do drzwi i szybko je otworzył.-Miło cię znowu widzieć.-Powiedział uśmiechając się,co pokazało jego dołeczki.
-Nie spodziewałam się,że zadzwonisz.-Powiedziała brunetka,całując przelotnie chłopaka.
-Cóż,ciągle o tobie myślę.
-Kłamca.-Powiedziała uśmiechając się.
-Wejdź.-Powiedział,wpuszczając ją do środka.-Chłopcy,poznajcie moją przyjaciółkę Tamarę.-Powiedział,pokazując na dziewczynę.
Zarówno Zayn jak i Liam nic nie odpowiedzieli.Loczek wskazał dziewczynie ręką aby weszła na górę.
-Dowiem się w końcu z jakiego powodu miałam porzucić wszystkie swoje plany i przyjść do ciebie.-Spytała gdy już weszli do pokoju.Harry zamknął drzwi na klucz.
-Pomyślałem,że chciałabyś pójść dziś ze mną na imprezę Halloween'ową.-Powiedział podchodząc bliżej.-Kupiłem ci nawet strój.-Dodał,całując ją delikatnie w szyję.
-Pokaż.
Harry uśmiechnął się uwodzicielsko i wskazał na łóżko aby usiadła.Sam podszedł do szafy i wyciągnął z niej nowy kostium.
-Wampir?Na prawdę?To takie kreatywne.-Powiedziała sarkastycznie ale uśmiech z jej twarzy nie schodził.
-Jestem pewien,że będziesz w tym wyglądać zabójczo.
-Przymierzę.-Powiedziała,wzięła strój i zamknęła się w łazience.Po paru minutach wyszła w przebraniu.-I jak?
-Wow.Jesteś piękna.-Powiedział Harry.
Dziewczyna podeszła do niego i usiadła mu na kolanach.
-Dziękuję.-Powiedziała,po czym wpiła się w jego usta.-Myślałam...że...jestem...tylko...dziewczyną...na ...jedną....noc.-Mówiła między pocałunkami.
-Nie mam dziewczyn na jedną noc.Co najmniej na dwie.



-Dawno Harry nie sprowadzał nikogo do domu.-Stwierdził Payne.
-Bywa.-Burknął od niechcenia Mulat.
-Tak w ogóle gdzie jest Louis?
-Nie mam pojęcia.





                                                                              ~***~





-Właściwie to wyszło całkiem nieźle.-Stwierdziła Rebekah, przyglądając się dyni.
-Popieram.-Uśmiechnęła się brunetka.
-Nie wiem jak ty,ale ja umieram z głodu!Zrobię sobie jakąś kanapkę,chcesz też?-Spytała blondynka,udając się w stronę kuchni.
-Nie,dzięki.Już jadłam.-Skłamała brunetka po czym postawiła dynię na parapecie.
-Jak tam chcesz.
Po mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi.
-Otworzę!-Powiedziała Alli,podchodząc do drzwi.Gdy je otworzyła ujrzała przebranego-najprawdopodobniej mężczyznę- za śmierć.Osoba nic nie mówiła tylko stała na przeciw niej.Jej maska była przerażająca,brunetka aż poczuła dreszcze.W prawej ręce trzymał kosę,która wyglądała na zadziwiająco ostrą.-Nie uważasz,że jesteś na to za stary?-Spytała Alli i zamknęła drzwi tuż przed jego nosem.Przekręciła zamek w drzwiach i wróciła do salonu.
-Kto to był?-Spytała Rebekah,wchodząc z kanapką w ręce.
-Nie wiem,był przebrany.
-To czemu nic mu nie dałaś?Specjalnie kupiłam cukierki!-Oburzyła się blondynka.
-To nie było dziecko Bekah tylko ktoś starszy.Może w naszym wieku albo jeszcze starszy.To głupie Halloween jest dla dzieci a nie dla starych pierdzieli.
-No nie wiem,Harry dziś idzie na imprezę.
-Ale nie chodzi po domach.Po za tym nie powiedział "cukierek albo psikus" tylko stał tam i gapił się.
-Przerażające.-Stwierdziła blondynka,kończąc posiłek.W tym momencie w drugim pokoju zadzwonił jej telefon.Blondynka wstała i udała się do sypialni.Wcisnęła zieloną słuchawkę.
-Halo?-W odpowiedzi usłyszała tylko ciężkie sapanie,jakby ktoś się bardzo zmęczył lub jakby był cholernie wściekły.Potem sapanie ucichło i rozległ się przeraźliwy,damski wrzask.Był tak głośny,że blondynka musiała odsunąć słuchawkę od ucha bo czuła,że zaraz wysiądą jej bębenki.Stwierdziła,że to wcale nie jest zabawne i to nie słychane jakie pomysły niektórzy mają.Bez namysłu rozłączyła się.Rebekah  wyszła z pokoju i na korytarzu zauważyła stojącą przy drzwiach Allison.
-Co robisz?-Spytała.
-Ciii.-Wyszeptała brunetka,podchodząc do przyjaciółki.-On tam dalej stoi.-Powiedziała.
-Co?Po co ?
-Nie mam pojęcia.To trochę dziwne,jakby ktoś postawił przed naszymi drzwiami sam kostium bez nikogo w środku.Ale tam ktoś jest.Słyszałam jak oddycha.
Po ciele Rebeki przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
-Może zadzwonić na policję?
-Coś ty.-Oburzyła się Alli.-Pewnie w końcu sam pójdzie.Tak w ogóle to kto dzwonił?
-Harry.-Skłamała blondynka.-Zresztą nieważne.Jeśli dalej będzie tak tu stać chyba dostanę zawału.
W tym momencie "śmierć" zaczęła klamkować.
-On chce tu wejść?!-Spytała blondynka.
-Spokojnie.Zaraz pójdzie.-Odpowiedziała,bez większego przekonania Bennet.
Po paru minutach wszystko ustało ale obie dziewczyny czuły,że ktoś dalej stoi pod drzwiami.Przez cały ten czas nic nie mówiły tylko wpatrywały się z przerażeniem w drzwi.Nagle ktoś zapukał.
-Dosyć tego.-Powiedziała Alli i podeszła do drzwi.-Spieprzaj stąd psychopato!-Wykrzyczała po otwarciu ich i znieruchomiała.
-Wow Alli,wiedziałem,że mnie nie lubisz ale chyba nie zasłużyłem na takie powitanie.Wiem,że do twój nie najlepszy dzień ale żeby aż tak?-Spytał Louis,wchodząc od mieszkania.
-Wystraszyłeś nas.-Powiedziała Alli.
-Taaa często mi to mówią.
-Nie rozumiesz...
-Rozumiem.Dowiedziałaś się,że Zayn nie zerwał z Perrie a jako,że próbowałem cię uprzedzić a ty mi nie uwierzyłaś jesteś na mnie zła,po mimo,że to wcale nie ma sensu zresztą jak większość rzeczy,które mówię.-Uśmiechnął się promiennie.
-Nie o to cho....
-Ale już się nie martw!Przyszedłem tu aby poprawić ci humor i nie przyjmuję odmowy,dziś się zabawimy.To znaczy w żaden nie przyzwoity sposób,no chyba,że będziesz chciała.
-Louis!!
-Dobra tego nie było!-Uniósł ręce w geście obronnym.-Co nie zmienia faktu,że pójdziesz ze mną na imprezę.Nie pytam lecz oznajmiam.A tak w ogóle co to za wasz kumpel w tym paskudnym kostiumie śmierci z przeceny?-Spytał.
-Co powiedziałeś?
-No,że ten strój  był z wyprzedaży.Jest w prawie każdym sklepie za minus pięćdziesiąt procent!Zresztą dziwisz się?Śmierć jest przereklamowana!
-Nie o to mi chodziło.
-To o co?
-Widziałeś go?Jego twarz.
-Tak Alli bo mam specjalne soczewki,które pozwalają mi patrzeć cóż się kryje pod maską.W sumie to całkiem dobry pomysł,mógłbym widzieć co masz pod koszulką niestety moi ludzie jeszcze nie załatwili mi takiego cudeńka.
-Zabawne doprawdy.-Powiedziała sarkastycznie brunetka,zamykając drzwi na klucz.
-Znacie go?
-Nie,to jakiś wariat.Stał tu od jakiś trzydziestu minut.-Odpowiedziała Rebekah.
-Czyli to jego miałaś zamiar tak przywitać?-Wyszczerzył się Tomlinson.
-Nie schlebiaj sobie.
-Okey.Tak czy siak tu mam dla ciebie ciuchy,zaraz przyjdzie makijażystka.Możesz się już zacząć wyrabiać masz dwadzieścia minut.-Powiedział,spoglądając na zegarek.
-Nie przypominam siebie,żebym powiedziała,że idę z Tobą.-Zauważyła Bennet.
-Ale powiedziałem,że to już postanowione.No już nie gadaj tylko idź się ubierz.-Poganiał ją chłopak.
-Wybacz ale ten wieczór spędzam z Rebeką.
-Rebekah może iść z nami!-Powiedział zafascynowany brunet.
-Nie,chcę wam przeszkadzać.-Zaczęła brunetka.
-Nie będziesz.-Podkreśliła pierwsze słowo brunetka.
-Będę,ale nie martw się o mnie.Zabaw się.-Machnęła ręką blondynka.-I idź się ubierać bo nie zdążysz!-Popchnęła przyjaciółkę w stronę łazienki,dając jej do rąk strój,który przyniósł Lou.
Po paru minutach Alli wyszła,ubrana w piękną czarną sukienkę.
-I niby kim jestem?-Spytała,przeglądając się w lustrze.
-Makijaż wszystko wyjaśni.-Wzruszył ramionami Tomlinson.-Moja stylistka zaraz będzie,już jest na parkingu.-Dodał.
Rzeczywiście po niecałych trzech minutach drobna,blondynka z walizeczką pełną kosmetyków była już w mieszkaniu dziewczyn.Przedstawiła się i od razu zabrała za robotę.Pomalowanie całej twarzy i szyi dziewczyny zajęło ponad godzinę ale efekt był olśniewający!Do tego kobieta poradziła rozpuścić włosy i ubrać czarne szpilki.Po skończonej pracy,blondynka opuściła dom.
-Wow kochana wyglądasz bosko!-Wykrzyczała Rebekah,przyglądając się uważnie brunetce.
-Dzięki.
-Na pewno nie chcesz iść?-Spytał Lou.
-Na pewno.
-W takim razie do zobaczenia!-Powiedział i razem z Alli opuścił mieszkanie.




                                                                                   ~***~



Alli siedziała w salonie chłopców,czekając na Louis'a,który już od prawie godziny przebierał się.Dziewczynie zaczynało się nudzić,kiedy chłopak zszedł ze schodów.Miał na sobie garnitur,na głowie cylinder a na twarzy białą maskę mima.Wyglądał bosko,no ale przecież Alli nie mogła mu tego powiedzieć.I tak był wystarczająco zadufany w sobie.
-I to ci zajęło tyle czasu?-Spytała,przyglądając się chłopakowi.Lou zignorował tę uwagę.
-Mogę?-Spytał nadstawiając swoje ramię.Alli uśmiechnęła się i chwyciła chłopaka pod rękę.




                                                                               ~***~




Rebekah wyłączyła telewizję.Nie mogła znieść tego,że na każdym programie leciał jakiś horror.Przez krótką chwilę miała ochotę zadzwonić do Harr'ego i poprosić aby przyszedł do niej.Nie mogła ukrywać,że zarówno tajemnicza "śmierć" jak i anonimowy telefon,przestraszył ją.Jednak przypomniało jej się,jak wkurzony Harry opuścił jej mieszkanie rano,bez słowa i od razu zrezygnowała z tego pomysłu.Upijając łyk kawy,coś
uderzyło w okno.Blondynka odłożyła szklankę i podeszła do szyby.Była na niej czerwona plama.Po chwili ktoś rzucił kolejny balonik z farbą-tym razem niebieską.A potem leciały kolejne we wszystkich kolorach.Rebekah pokręciła z niedowierzaniem głową.Ten pomysł wydawał jej się idiotyczny i bez sensu.Po chwili całe okno było zamazane farbą i w pokoju zrobiło się jeszcze ciemniej,więc blondynka oświeciła światło.




                                                                               ~***~




Alli i Louis szli przez paradę,mijając co chwilę pełno szczęśliwych,poprzebieranych dzieci,biegających  z torbami pełnymi cukierków i innych słodyczy,ozdobione domy i młodzież mniej więcej w ich wieku.Wszyscy wyglądali świetnie,każde przebranie było oryginalnie i dopracowane.
-Podoba ci się?-Spytał chłopak.
-Jest świetnie.-Przyznała brunetka.Louis uśmiechnął się pod maską.
-Harry,Liam i Zayn też tu gdzieś są.-Dodał po chwili.
-Fajnie...-Odpowiedziała,bez przekonania.
-Przyniosę ci coś do picia.
-Okey.
-Nigdzie się nie ruszaj.
-Dobrze.
Louis zniknął gdzieś w tłumie.Alli rozejrzała się po raz setny po okolicy.Stała w samym środku parady.Jakiś nieznany jej zespół śpiewał kolejne piosenki.Pomimo nieprzyjemnego dnia czuła się jakoś dziwnie odprężona.Jakby wszystko co się stało w ostatnich tygodniach było tylko strasznym koszmarem.Czuła,że jest po prostu na fajnej imprezie,z dobrą muzyką,pięknie ubrana z niesamowitym makijażem i przyjacielem u boku.Nazywanie Louis'a przyjacielem może było nieco przesadzone ale tak właśnie się czuła.Brunetka zaczęła wypatrywać w tłumie najróżniejszych stworów i Louis'a,jednak jej oczom rzuciło się coś całkiem innego.Drobna brunetka,mniej więcej w jej wieku,z długimi,brązowymi,kręconymi włosami.Alli zamarła.Czy to możliwe,żeby zobaczyła Nadine?Dziewczyna powoli i z ogromną gracją poruszała się w długiej sukni.Alli szybko przeszła przez ulicę i podbiegła do dziewczyny,kładąc rękę na jej ramieniu.Brunetka odwróciła się.
-Przepraszam.-Powiedziała Alli,próbując przekrzyczeć muzykę.-Pomyliłam cie z kimś.-Dodała.
Dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie.Była bardzo ładna.
-Każdemu mogło się zdarzyć.
"Tak tylko,że osoba ,za którą cię wzięłam nie żyje" przeszło przez myśl brunetce,jednak powstrzymała się od powiedzenia tego na głos,gdyż mogłoby to przestraszyć dziewczynę.
-Tak czy siak,przepraszam.W ogóle świetnie wyglądasz.
-Dzięki.Kolega wybrał strój.-Powiedziała dziewczyna wskazując na swoją kreację.
-Mnie też.
-Taa i twój ma o wiele lepszy gust!Wampir się zbytnio nie wyróżnia.-Uśmiechnęła się promiennie.
-Wybacz,ale chyba muszę już iść.-Powiedziała Alli,zauważając Louis'a.
-Do zobaczenia.





                                                                                   ~***~





-Z kim rozmawiałaś?-Spytał Harry,podchodząc do dziewczyny.
-A co ty taki ciekawski?-Spytała Tamara,spoglądając w jego zielone tęczówki.
-Jesteś moją przyjaciółką,mam prawo wiedzieć.
-A więc tak na mnie mówisz.Przyjaciółka.
-Oj ,przestań.
-Przecież o nic się ciebie nie czepiam.Tak właściwie masz kogoś czy nie?
-Jakbym miał....
-Tak uważam,że robiłbyś to samo.
-Czy takie robię wrażenie?-Udał urażonego.
-Może.Ale mi to odpowiada.-Powiedziała,dając mu buziaka w policzek.
-A ty,masz kogoś?
-Tak jakby.-Tamara wzruszyła ramionami.
-Wymigująca odpowiedź.-Zauważył Styles.
-Słuchaj PRZYJACIELU,póki nikogo nie ranisz,możemy ciągnąć to dalej.
Przed oczami Harr'ego stanęła Rebekah.Sam nie wiedział czemu w końcu nawet nie są razem i nie będą.Po za tym to tylko zakład.Po za tym może robić co chce,przecież nikt mu nie będzie rozkazywać.Po za tym nie może pozwolić aby na kimkolwiek mu zależało,więc lepiej zostać przy Tamarze.Jednak przypomniało mu się jaka była przestraszona,jak sama myśl o X ją przerażała,jak za wszelką cenę chciała poznać odpowiedzi,jak przy tym wszystkim była urocza,jak się do niego uśmiechała,jak go pocałowała...
-Nikogo.-Potwierdził.







                                                                                  ~***~





-Nudzisz się.-Stwierdził Louis.
-Nie prawda.
-Prawda.Zresztą ja też spodziewałem się czegoś lepszego.-Wzruszył ramionami.
-Jest fajnie.
-Rozerwijmy się.
-Na przykład co chcesz zrobić?
-Napić się czegoś mocniejszego.-Z odrazą spojrzał na trzymany w ręce kubek ponczu.
-Ja podziękuję,jeszcze się pobierzemy i co wtedy?
-Nie rozpaczałbym jakoś specjalnie.
Alli przewróciła oczami.
-No to może dom strachu?-Spytał z nadzieją Tomlinson.Alli zawahała się.-Nie martw się Allison,Twój Superman cie obroni!-Powiedział nieco za głośno.
-Jeśli ty jesteś tym Superman'em to zginiemy oboje,ale okey dom strachu brzmi nieźle.
Oboje ruszyli w stronę ogromnego,przerażającego domu.Cały był przyozdobiony i już z zewnątrz wyglądał strasznie.Louis przeprosił na chwilę dziewczynę i poszedł porozmawiać z kierownikiem.Po jakiś dwóch minutach wrócił do brunetki.
-Załatwione,mamy cały dom do zwiedzenia dla siebie.-Wyszczerzył się.-Muszę jeszcze gdzieś pójść,daj mi dziesięć minut.-Poprosił.
-Okey,będę tu czekać.Sama tam nie wejdę.-Uśmiechnęła się niepewnie.
Louis uśmiechnął się jeszcze raz i pobiegł w stronę parady.Alli została sama,nawet kierownik domu gdzieś poszedł.Dziewczyna usiadła na ławeczce stojącej przed domem,ozdobionej sztucznymi pająkami.Rozejrzała się dookoła.Nigdy nie lubiła takich mrocznych miejsc,a świadomość,że jest zupełnie sama przerażała ją.Ktoś chwycił ją za ramie.Alli szybko się odwróciła i odetchnęła z ulgą gdy zobaczyła znajomego mima.
-Jezu,Louis!Chcesz,żebym dostała zawału?!-Spytała.Chłopak nic nie odpowiedział.-A,czyli teraz udajesz,że na prawdę jesteś mimem.Okey,mnie już nic nie zdziwi.
Mim podał jej rękę,pomagając wstać,po czym ukłonił się i gestem ręki pokazał,że ma iść pierwsza.Alli posłusznie,poszła przodem w stronę drzwi.Chłopak otworzył je i znów ją przepuścił.Gdy znaleźli się w środku mim zamknął drzwi i zapanowała ciemność.Idąc przez hol ciągle coś wylatywało z różnych schowków w ścianach czy suficie.Raz były to mumie,raz pająki,duchy i inne paskudne rzeczy.Alli za każdym razem straszliwie piszczała,natomiast jej towarzysz milczał,jak gdyby cała sytuacja go wręcz śmieszyła,co zaczynało ją trochę irytować.W jednym z pokoi pełnym luster,które każde przedstawiało inne odbicie:raz było się grubym,raz chudym,raz niskim,raz miało się długą szyję,Alli stłukła jedno lusterko,co miało przynieść jej pecha przez najbliższe siedem lat.Brunetka nie wiedząc czemu podniosła dość duży odłamek lustra i gdy Lou nie patrzał,schowała go do kieszonki w sukience.
-Wracamy już?-Spytała z nadzieją w głosie,że towarzysz potwierdzi,ale on tylko kiwną przecząco głową. Schodami doszli chyba na drugie piętro.Mim otworzył drzwi do jednego z pokoi.Weszli.Pokój był mały,cały w jakiś strasznych obrazach.Mężczyzna podszedł do jednego z nich i z wyraźną uwagą,przyglądał mu się.Alli podeszła do okna.Nie dało się ukryć,że Tomlinson zaczynał ją irytować.Brunetka spojrzała na zewnątrz i wytrzeszczyła oczy.Zza rogu przybiegł identyczny mim z różą w ręce.Rozejrzał się dookoła jakby kogoś
szukał po czym zdjął maskę.Alli zaniemówiła.Skoro Louis był na dole to kto stał z nią w pokoju?Odwróciła się i z ulgą stwierdziła,że obcy w dalszym ciągu przygląda się z zafascynowaniem obrazowi.Brunetka czuła ogromny strach,jak nigdy wcześniej.Miała ochotę zacząć wrzeszczeć i płakać.Wyciągnęła z kieszonki kawałek pękniętego lustra i mocno ścisnęła w ręce.
-Louis?-Spytała podchodząc do chłopaka.Mim odwrócił się w jej stronę.Dziewczyna nie czekając ani chwili dłużej wbiła mu szkło w udo najgłębiej jak się dało i wybiegła z pokoju.Nie patrząc za siebie,biegła najszybciej jak tylko umiała.Szybko zbiegła ze schodów i skręciła w pierwszy lepszy zaułek.Biegła tak długo aż się przewróciła.Nawet nie chciała wiedzieć o co się potknęła.Gdy chciała wstać,poczuła ogromny ból w lewej nodze,jednak słysząc kroki,zbiegania ze schodów,zebrała siły i wstała,biegnąc dalej.Dotarła do głównego wyjścia i od razu chwyciła za klamkę,ogromnych drzwi.Znieruchomiała na kilka sekund,które trwały niczym godziny.Jedyne wyjście było zamknięte.Dziewczyna szybko się opamiętała i zaczęła szarpać drewniane drzwi i wołać o pomoc.
Louis siedzący na schodach przed domem,był pewien,że Alli najnormalniej w świecie zostawiła go i gdy tylko się oddalił,wróciła do domu.Od razu poznał jej głos.Szybko wstał i zaczął szarpać drzwi.
-Alli?!Alli co się dzieje?!
-Louis,pomóż mi!Zamknął mnie tu!!Pomocy!!!-Usłyszał wrzaski dziewczyny.Nie przestawał siłować się z drzwiami.
-Alli wyjdź oknem!!!-Wrzasnął.
Dziewczyna rozejrzała się wokoło i pobiegła w pierwszą,lepszą stronę.Przez moment prawie zapomniała o bólu w nodze,który dawał się we znaki.Gdy zobaczyła niewielki przebłysk światła,odetchnęła z ulgą.Dobiegła do okna,przed którym stał już Louis.Chwyciła za klamkę i z przerażeniem stwierdziła,że nie idzie otworzyć tego starego okna.Zaczęła walić w szybę.Louis coś mówił po drugiej stronie,ale Alli go nie słyszała.
Tomlinson wrzeszczał na całe gardło "Uciekaj!" gdy zobaczył postać mima,tuż za dziewczyną.
Mężczyzna złapał brunetkę w pasie i odsunął ją od okna.Bennet zaczęła wrzeszczeć jeszcze głośniej i wyrywać się z uścisku napastnika,niestety to wszystko było na nic.Mim,trzymał ją tak mocno,że wydostanie się z jego uścisku było wręcz niemożliwe.Alli,nie myśląc nadepnęła go,wbijając swój obcas w jego stopę.Mężczyzna wydał z siebie dźwięk podobny do syczenia i puścił Alli.Jednak zanim zaczęła uciekać,chwycił ją za nadgarstek,odwrócił w swoją stronę i tak mocno spoliczkował,że dziewczyna upadła na ziemię.W tym momencie Louis podniósł ogromny kamień,który ozdabiał ścieżkę,prowadzącą do domu i rzucił nim w okno,powodując,że roztrzaskało się na setki kawałeczków.Efekt był niczym z jakiegoś filmu akcji i najwyraźniej przestraszył mima,gdyż zanim Tomlinson wszedł do środka,mężczyzna już uciekł.
Louis uklęknął obok Alli.
-Hej,Alli.-Powiedział po cichu.-Wszystko w porządku?-Spytał pomagając jej wstać.Dziewczyna nic nie odpowiedziała,tylko spuściła wzrok.-Hej nie płacz.-Powiedział,widząc jak słone łzy rozmazują jej
makijaż.Odgarnął jej włosy za ucho.-Ej,spójrz na mnie.-Powiedział,a gdy go nie posłuchała,uniósł jej brodę tak aby mogła,spojrzeć mu w oczy.Na jej widok coś go zakuło.Jeszcze nigdy nie widział oczu tak przepełnionych bólem i strachem.Zrobiło mu się żal dziewczyny jednak po chwili smutek przerodził się w złość i jedyne co chciał zrobić to złapać tego psychopatę i pobić.Zamiast tego tylko przytulił dziewczynę,tak delikatnie i troskliwie ale na tyle mocno alby poczuła się bezpiecznie.-Już go nie ma.Już koniec,nic ci nie grozi.-Powiedział,nie protestując gdy głośno płakała w jego ramię.




                                                                              ~***~



Przed domem była policja,właściciel i pełno ludzi,chcących wiedzieć co się stało.Louis cały czas przytulał Allison.Wśród policjantów był Shane i to właśnie jemu Alli wszystko opowiedziała.
Harry przecisnął się przez tłum ludzi i podszedł do przyjaciół.
-Co tu się stało do cholery?!
-Ktoś zaatakował Alli.-Powiedział cicho,jednak dziewczyna go usłyszała i uwolniła się z jego uścisku,spoglądając przestraszona na Harr'ego.
-Boże...-Wyszeptała.
-Co?Co się stało?!-Spytał Styles.
-Skończył ze mną to teraz kolej na.....Rebekah jest sama w domu.-Powiedziała a z jej oczu znów zaczęły lecieć łzy.
Harry przeklną coś pod nosem i bez słowa z powrotem zaczął przeciskać się przez tłumy.






                                                                            ~***~






Rebekah siedziała oglądając telewizję.Po długich poszukiwaniach znalazła jakąś komedię,kiedy to światło i telewizor się wyłączyło.
-Cholera.-Wyszeptała,włączając lampę w komórce. "Że też prąd musiał paść akurat dzisiaj" dodała w myślach.
Ostrożnie aby o nic się nie potknąć udała się do kuchni w poszukiwaniu świec.Na szczęście znalazła trzy w szufladzie.Zapaliła każdą.Jedną położyła na szafce z butami w przedpokoju a dwie na stole w salonie,kiedy zadzwonił jej telefon.Blondynka wcisnęła zieloną słuchawkę.
-Zgiń.-Usłyszała.Głos,którego nie potrafiła rozpoznać zaczął powtarzać to słowo bez przerwy.Coffey szybko się rozłączyła,kładąc komórkę na stolik.Tylko to zrobiła,ktoś zapukał do drzwi.Rebekah wzięła świeczkę i podeszła.Gdy zobaczyła,że to znów mężczyzna przebrany za śmierć o mało nie krzyknęła z przerażenia.
"Spokojnie,zaraz sobie pójdzie" powtarzała w myślach.Niestety,było wręcz odwrotnie.Mężczyzna zaczął walić pięściami w drzwi.Przerażona Rebekah oparła się o ścianę i osunęła się po niej.Poczuła jak łzy napływają jej do oczy.Telefon znów zadzwonił.Blondynka podeszła do stolika i odebrała.
-Zgiń,zgiń,zgiń,zgiń!!!!
Rebekah rozłączyła się i rzuciła telefonem o ścianę.
Do walenia w drzwi doszło jeszcze kopanie.Coffey myślała,że za chwilę zwariuje,a ten psychopata wyważy w końcu drzwi i ją zabije.Już nie powstrzymywała płaczu.Zawsze z całej trójki była najsłabszym ogniwem.Zatkała sobie uszy aby nie słyszeć tego okropnego hałasu i trochę się uspokoić,jednak to nie pomogło.
-Otwórz szmato!!!-Usłyszała zza drzwi.
Dziewczyna najnormalniej w świecie nie wiedziała co zrobić,jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji.
Wrzaski i uderzenia w drzwi nie ustawały.Rebekah ocierając łzy,spojrzała na zegarek.Już piętnaście minut,ile jeszcze takie drzwi przetrwają?
Nagle wszystko ucichło.Koszmar się skończył.Nikt nie krzyczał,nikt nie pukał,nikt nie kopał.Światło się włączyło.Bekah wpatrywała się w drzwi.Ktoś zapukał-dużo łagodniej.
-Zostaw mnie!-Wykrzyczała zrozpaczona
-Rebekah,to ja Harry!-Usłyszała ten lekko ochrypły głos.Minęła jeszcze chwila,aż poczołgała się w stronę drzwi i otworzyła je.Przed nią stał Loczek.Nawet nie zdawała sobie sprawy,że cała się trzęsie.Styles wszedł do domu i zamknął drzwi na klucz.Nie czekając ani chwili przytulił dziewczynę.
-Błagam Rebekah,przestań się trząść.-Wyszeptał.-Tak bardzo cie przepraszam,to wszytsko moja wina.Nie powinienem zostawiać cię samej.Jestem zasranym idiotą,powinienem być tu dziś z tobą albo zabrać cie do siebie.Przepraszam,przepraszam.Nie wiem co bym zrobił gdyby coś ci się stało.-Mówił bez przerwy,szybko i nieco nie wyraźnie.
Ucałował ją w czoło i pogładził jej policzek.
-Powinienem być z tobą.-Powiedział po czym bez namysłu złączył swoje usta z jej.Z uczuciem musnął jej wargi po czym znów ją przytulił.Blondynka była zbyt zdezorientowana żeby zareagować w jakikolwiek sposób.-Już tu jestem i już cie nie zostawię.-Dodał i pozwolił się jej wypłakać.
Po paru minutach,gdy blondynka nieco się uspokoiła pomógł jej spakować się i Alli,po czym wziął torby,poczekał aż dziewczyna zamknie mieszkanie i udali się do jego auta.





                                                                        ~***~





Alli siedziała,przykryta kocem i piła kakao,kiedy drzwi się otworzyły i do domu weszła Rebekah z Loczkiem.
Louis posłał przyjacielowi spojrzenie "raz Tamara raz Rebekah" co Styles kompletnie zignorował.Brunetka od razu odłożyła kubek i podbiegła do przyjaciółki,mocno ją przytulając.
-Bałam się o ciebie.-Powiedziała.
Stały tak przytulone jeszcze parę minut.
-Odstąpię wam sypialnie.-Powiedział Lou.
-Zmienię pościel.-Zaproponował Liam.
-A gdzie Zayn?-Spytała w końcu Alli.
-Zapewne u Perrie.-Wzruszył ramionami Styles,za co wszyscy spiorunowali go wzrokiem.







Heeej kochane!!! :D Tak oto przybywam do was z nowym rozdziałem,na który miałam pomysł ale opisanie go mi nie wyszło <a to nowość -,- >.Kurde jestem trochę zła na siebie bo nie napisałam go tak jak chciałam ;/ No ale stwierdziłam,że już go dodam.Przepraszam za pojawiające się błędy ale nie mam siły ich sprawdzić-tak,znów jestem chora!Akurat teraz w ferie!I całe moje plany legły w gruzach -,-No ale wracając do rozdziału....Jak wam sie podobał?Piszcie opinie w komentarzach bo jestem strasznie ciekawa co myślicie o Halloween dziewczyn :D Dziś mam kilka pytanek:

-Która dziewczyna miała gorzej Alli czy Rebekah?
-Który z chłopców bardziej się wam spodobał w tym rozdziale Lou czy Harry?
-Kim byli mim i śmierć ?
-Romans Tamary z Hazzą-jesteście na tak czy na nie? :D 

No i to tyle z pytań :) O matko kocham piosenkę do tego rozdziału *-* Kocham X'Factor UK *-* 
Zmieniłam też wygląd bloga co pewnie zauważyłyście.I jak wam się podoba? :D Jeśli macie jakieś pytania do mnie lub bohaterów opowiadania zadawajcie je śmiało w zakładce "Pytania do bohaterów",chętnie na wszystkie odpowiem :D Co by tu jeszcze....Dziękuję za:

-komentarze pod poprzednim rozdziałem ;*
-44 obserwatorów *-*
-ponad  13800 wejść :D

Jesteście cudowne ;* 

                                                              12 komentarzy-next



Rodział dedykuję Asi ;* Dziękuję ci bardzo za twoją cudowną pracę,na prawdę bardzo mi się podobała :D I za to,że komentujesz i ogólnie za wszystko ;* Mam nadzieję,że rozdział się się podobał xd


Chcę też przypomnieć wszystkim o konkursie!Już dostałam jedną pracę,która bardzo mi się podoba :D Ale mam nadzieję,że jeszcze ktoś coś wyśle żebym miała pomiędzy czym wybierać :) 
Konkurs
A więc konkurs jest prosty :) Polega on na napisaniu rozdziału.Możecie napisać w nim co tylko chcecie,wykorzystać w nim swoje pomysły na to opowiadanie.Może być on napisany z perspektywy któregokolwiek z bohaterów np.Allison,Harre'go itd.Może wyjść w tym rozdziale tożsamość x,możecie zrobić w nim różnorakie pary np.Rebeke z Niall'em albo Alli z Liam'em jak tylko chcecie :) Może być nawet tak,że Nadine żyje :) Albo nawet może być napisane zanim jeszcze dziewczyny poznały 1D a Nadine została zamordowana czyli za czasów gdy chodziły do szkoły,albo opisana cała noc jej morderstwa.Możecie ponieść się wyobraźni i napisać tam co tylko chcecie :) Rozdział nie musi być tak długi jak te moje ale może być.No i w tym konkursie muszą wziąć udział przynajmniej dwie osoby żebym miała pomiędzy czym wybrać :) Zwycięski rozdział wstawię na bloga i do końca jego prowadzenia,pod każdą notką będę polecać bloga wygranej dziewczyny i komentować każdy jej rozdział.Bądźcie kreatywne i wypiszcie w  tym wszystkie wasze pomysły ;) Wiem,że jest szkoła przez co nie macie za dużo czasu dlatego daję wam czas do 20 lutego czyli macie ponad miesiąc :)Jako,że są ferie zimowe będziecie mogły coś napisać :) Wasze prace napiszcie w Wordpad'zie bo ten program ma każdy :) I wyślijcie na ten email wraz ze swoją nickiem,którym się posługujecie na blogger'ze  i linkiem do bloga.Jeśli będziecie mieć jakieś pytanie co do konkursu to zadawajcie je w zakładce "Pytania do bohaterów" :) Mam nadzieję,że weźmiecie w nim udział :D  W takim razie czekam na wasze prace ;*

dirtyliars1d@onet.pl



Do następnego ;* 

13 komentarzy:

  1. Super rozdział. Jest taki długi, że oczka mnie bolą jak diabli! Dużo się dzieje. Ja kurna się nie mogę rozpisać Wybacz, to moja wina nie twoja. Super jest!

    ¦ http://uwierzmimimowszystko.blogspot.com/
    ¦ http://ostatni-wdech.blogspot.com/ - tu wejdź proszę

    OdpowiedzUsuń
  2. omg rozdział ocieka zajebistością ;p świetny wygląd bloga
    -gorzej miała Ally ;/
    -najbardziej to Lou ♥
    -nwm może
    czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział *.* i do tego taki długi.
    -Ally miała gorzej
    -Lou
    -nie mam pojęcia
    -nie.Harry musi być z Rebekah uwielbiam tą parę <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za rozdział kochana <3 Jak zwykle świetny :3
    - gorzej Rebekah, bo była sama :c
    -Lou, bo Harry mnie wkurzył tym ,,nikogo" a potem nagle sobie przypomniał o Reb i jeszcze ja całuje :/ więc Lou <3
    -Nie mam pojęcia kto to
    -Harry i Tamara- nie :D
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, rozdział jest superaśny :*
    -Ali
    -Lou <3
    - któryś z nich to był pewnie szanowny pan x grrr jak ja go nie lubię xd
    -Nie, nie nie i jeszcze raz nie!!!
    Życzę zdrówka i czekam na nexta :*
    Aneta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział ♥
    - Rebbekah
    - Lou
    - Nie wiem
    - NIE!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejciu! Wspaniały rozdział i tyle się działo :d
    -Rebekah
    -Oczywiście Lou
    - Pewnie x
    -Nie!
    Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest boskie. czułam się jakbym sama tam była na miejscu Alli i Bekhi.
    jest ekstra.
    ale styles z tą tamara mnie zdenerwował tak jak Zayn. oh.
    czekam na nowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszę na tel, więc krótko.
    "-Która dziewczyna miała gorzej Alli czy Rebekah?"
    Zdecydowanie Alli! Ten człowiek ją trzymał, ona nie mogła się wydostać!
    "-Który z chłopców bardziej się wam spodobał w tym rozdziale Lou czy Harry?"
    Louis! Harry ma Tacośtam !
    "-Kim byli mim i śmierć ?"
    Nie wiem, ale do końca życia nie podejdę do mima, nigdy!
    "-Romans Tamary z Hazzą-jesteście na tak czy na nie? :D "
    Zgaduj! >:(
    Najlepszy rozdział EVER!!!!!!!
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny. Zresztą jak każdy.
    Nie spodziewałam się TAKIEGO wyglądu Tamary.
    A x narozrabiał.
    "-Która dziewczyna miała gorzej Alli czy Rebekah?"
    Jestem za Alli. Rebekah była sama i na pewno była przerażona, ale nie miała bezpośredniej styczności.. z tym kimś. A 'ten ktoś' złapał Alli i ona nie mogła się wydostać.
    "- Który z chłopców bardziej wam się podobał w tym rozdziale Lou czy Harry?"
    Louis, zdecydowanie Louis. Chciał poprawić humor Alli i tak jakby o nią zawalczył. Pokazał, że mu na niej zależy.
    "Kim byli mim i śmierć?"
    Ktoś od x, to pewne. Ale dokładniej to ja nie wiem.
    "-Romans Tamary z Hazzą - jesteście na tak, czy na nie?"
    Hm.. Ten 'romans' jest ciekawy jak i spodobała mi się postać Tamary, ale osobiście wolę Harrego i Rebekę. bardziej do siebie pasują. Chociaż Harry krzywdzi Rebekę..
    czekam na kolejny. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest mega! ♥ Myślę, że Harry czuje coś do Rebeki mimo zakładu! Powiem szczerze, że sama się bałam czytając rozdział xd. Zayn i Harry krzywdzą Alli i Bekę. :( Mimo to ich kocham :*
    Czekam na next! :)
    Kochaaaaam ♥♥♥♥
    Pozderki x
    Jadee xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam do mnie :) http://1d-we-and-lm.blogspot.com/ xx

      Usuń