piątek, 14 lutego 2014

Rozdział 17



Włącz


Harry stał kilka kroków dalej od ławki, na której siedziała Rebekah.Czuł się dziwnie i nie wiedział co zrobić.Nigdy wcześniej nie był sam na sam z osobą,która właśnie dowiedziała się o śmierci bliskiego.Blondynka siedziała na ławce,cicho płacząc już od jakiś trzydziestu minut.
-Na pewno nie chcesz iść do domu?Robi się zimno i ciemno.-Zaproponował Styles podchodząc,niepewnie do dziewczyny.
-Harry...zarezerwujesz mi bilet na najszybszy lot do Londynu?-Spytała po cichu,wycierając kolejne łzy.
Harry usiadł obok niej.
-Jestem Harry Styles z One Direction.Mamy własny samolot.



                                                                            ~***~


Alli weszła z Zayn'em do domu.Po raz kolejny miała mieszane uczucia.Nie wiedziała czy cieszyć się z związku z Malikiem czy zadręczać się ponownie wyrzutami sumienia.Zanim weszli do salonu,Mulat chwycił dziewczynę za nadgarstek i wyszeptał:
-Nie mówmy im dzisiaj.
Brunetka tylko kiwnęła twierdząco głową.
-Hej.-Powiedziała uśmiechając się do siedzących Liam'a i Louis'a.
Gdy spojrzała na minę Tomlinson'a była wręcz pewna,że chłopak już wie.Przez moment zrobiło jej się smutno widząc minę bruneta.
-Coś się stało?-Spytał Zayn,spoglądając na Liam'a.
-Tak,właściwie to tak.Od kilku dni nie mogę dodzwonić się do Niall'a ale to nie jest najgorsze.Przed chwilą zadzwonił do mnie Harry.Właśnie leci z twoją przyjaciółką do Londynu.
-Co?!Po co?
-Usiądź Alli.-Zaproponował Payne.Dziewczyna posłusznie zajęła miejsce na fotelu.
-Mama Rebeki nie żyje.Miała jakiś wypadek czy coś,nie zrozumiałem go dokładnie.
-Jak to wypadek?-Spytała wstając.
-Harry dzwonił do ciebie ale miałaś wyłączony telefon.-Dodał Liam.
-Nie ważne,że działo się coś ważnego i ona cie potrzebowała,gdy jesteś sam na sam z Zayn'em wolisz wyłączyć komórkę aby nikt wam nie przeszkadzał.-Powiedział Louis.
-Daruj sobie to dzisiaj Tomlinson.
-Czemu mam sobie darować?Przyjaciółka potrzebuje jej pomocy a ona zabawia się z tobą.
-To nie prawda....
-Nie kłam Malik.Dzwoniłem do Michael'a i powiedział,że wcale się z wami nie spotkał,więc jestem cholernie ciekawy co robiliście tak długo.
-Winda się zacięła i....
-Przestań Zayn,głupszej wymówki nie słyszałem.Mógłbyś się wysilić.
Alli ich nie słuchała.W tamtym momencie było jej wszystko jedno co siebie pomyśli Louis i co mu powie Zayn.Była cholernie zła na siebie,że zamiast być przy jednej z najbliższych jej osób,która ją potrzebowała,siedziała w windzie ponownie wchodząc w ten beznadziejny związek bez przyszłości.Powoli wyciągnęła telefon z kieszeni i wybrała numer przyjaciółki.Po kilku długich sygnałach odezwała się
poczta.Alli rozłączyła się i rzuciła komórkę na łóżko.Nie mogła uwierzyć,że mama Rebeki nie żyje.Przed oczami stanęła jej pogodna lecz zmęczona z zapracowania twarz pani Coffey.Rebekah była bardzo podobna do swojej mamy,właściwie wyglądała jak jej młodsza kopia.Alli dobrze pamiętała jak w dzieciństwie zawsze w trójkę nocowały u Rebeki.Jej dom był zazwyczaj pusty,po nieudanym małżeństwie mama blondynki większość czasu spędzała w pracy,przez co często nie dogadywała się z córką.Po mimo to Alli zawsze bardzo lubiła matkę przyjaciółki.




                                                                                 ~***~



Harry przyglądał się blondynce.Siedziała po drugiej stronie samolotu i w ciszy patrzyła przez okno.Loczek nie był pewien czy jeszcze płakała,ale nie miał odwagi się jej o to zapytać.Dziewczyna wyraźnie pokazywała,że nie ma ochoty rozmawiać,od kiedy podziękowała mu za załatwienie samolotu nie odezwała się ani słowem.Harry chciał ją jakoś pocieszyć,wesprzeć ale nie miał pomysłu jak.W końcu wstał i powoli podszedł do dziewczyny i zajął wolne miejsce obok.
-Jak się czujesz?-Spytał.Dziewczyna nic nie odpowiedziała i nawet nie odwróciła się w jego stronę.Przez chwilę Harry myślał,że Coffey po prostu śpi i już chciał wracać na swoje miejsce,kiedy powiedziała cicho "źle".
-Za niedługo będziemy na miejscu.-Dodał po chwili milczenia.
Rebekah niechętnie odwróciła się w jego stronę.Włosy miała w ogromnym nieładzie,cały makijaż jej się rozmazał,a oczy były podkrążone i sine z płaczu.
-Dzięki,że ze mną jedziesz.-Powiedziała.
-Drobiazg.
-Nie wiem czy dałabym sobie radę sama.
Harry spojrzał w jej niebieskie oczy,przepełnione bólem i jemu też zachciało się płakać.Spuścił wzrok aby na nią nie patrzeć i cicho westchnął.Rebekah ponownie odwróciła się i wbiła wzrok w małe okienko.
Loczek pomyślał o Ann.Mama była dla niego jedną z najważniejszych osób na świecie i nie potrafił sobie wyobrazić,że nagle miało by jej nie być.
Znów spojrzał na blondynkę.Już chciał ją przytulić ale w ostatniej chwili zrezygnował z tego pomysłu.Wstał i wrócił na swoje miejsce.
"Nie mogę sobie pozwolić żeby mi zależało." pomyślał,wkładając słuchawki do uszu.



                                                                                ~***~



-Muszę do niej pojechać.-Powiedziała Alli po prawie godzinie siedzenia w pokoju Zayn'a.
-To o tym myślałaś przez ten cały czas?-Spytał Malik,gdy w końcu brunetka otworzyła drzwi.
-To moja przyjaciółka,muszę być teraz z nią.Pewnie strasznie to przeżywa.
-Nie ma się jej co dziwić,to jej mama.
-Nie możesz pojechać.-Wtrącił Louis.
-Co?Chyba cie popieprzyło Tomlinson.-Powiedziała Bennet,patrząc na chłopaka z niedowierzaniem.
-Wszystko będzie z nią w porządku,bo Harry jest przy niej.-Wyjaśnił spokojnie Lou.
-Wielkie pocieszenie.-Burknęła pod nosem dziewczyna.
-Właściwie to Louis ma rację.
-Co?Na prawdę Liam i ty po stronie tego idioty?!
-Im wiecej osób tym gorzej.Jestem prawie pewien,że Bekah chce być teraz sama i nawet obecność Harr'ego jej przeszkadza.
-Przecież jak zostanie sama może sobie coś zrobić!Nie znacie jej,jest słaba psychicznie a ostatnie wydarzenia tylko wszystko pogarszają.A ty chciałbyś zostać sam w takiej sytuacji?!
Liam zawahał się.
-Nie.Nie wiem.Na pewno potrzebowałbym trochę czasu dla siebie.
Allison nawet nie zauważyła kiedy łzy same zaczęły spływać jej po policzkach.
-Ona mnie potrzebuje.-Wyszeptała.
-Zadzwonimy jutro rano do niej i jeśli będzie chciała to zamówimy ci bilet na samolot.A na razie staraj się o tym nie myśleć.
-Jak mam o tym nie myśleć?
-Zajmij się czymś.
Brunetka zastanawiała się przez chwilę.
-Zrobię dziś kolacje.Zaproś Perrie.-Burknęła pod nosem,mijając przyjaciół.




                                                                                   ~***~



Zayn siedział w salonie,gdy przyszedł do niego Liam.
-W porządku?-Spytał przyjaciela,siadając na fotelu.
-Gorzej niż źle.Czemu chce żebym zaprosił Pezz?-Spytał Malik nie odrywając wzroku od telewizora.
-Właściwie to nie takie głupie.
-Alli miała rację Liam,powoli głupiejesz.-Stwierdził Mulat,uśmiechając się przyjacielsko.
-Taaa...ale spójrz na to tak:przyjdzie i będziesz mieć porównanie między nią a Alli i może w końcu dokonasz wyboru, i zerwiesz z jedną z nich.
Zayn pomyślał chwilę.
-A twoim zdaniem,która powinna to być?
-Jestem tylko przyjacielem,nie mogę doradzić ci,którą powinieneś zranić.



                                                                                   ~***~



Gdy samolot wylądował,oboje wyszli z niego w ciszy.Na parkingu czekało już auto,które załatwił Styles.
-Musisz mi podać adres abym mógł cie zawieźć.
Rebekah zawahała się.
-Nie jestem pewna czy chcę tam pojechać.-Powiedziała w końcu.
-Przecież po to tu przylecieliśmy.Żebyś mogła wrócić do domu na kilka dni.
-Zmieniłam zdanie,nie chcę tam wracać.
-Więc co teraz?Gdzie jedziemy?
-Nie obraź się Harry ale chciałabym zostać trochę sama.
-O nie,nawet o tym nie myśl.Nie ma mowy,nie zostawię cię nawet na sekundę.
-Ale...
-Żadnego ale.Jadę z tobą i kropka.
-Nie chcę żebyś za mną chodził.-Burknęła blondynka.
-Pff myślisz,że potrzebuję twojej zgody?Śmiało idź,a ja pójdę za tobą.
-To chore!
-Nie,na tym polega przyjaźń.-Powiedział,a dziewczyna zamilkła.-Czyli jedziemy coś zjeść.-Stwierdził po chwili ciszy i otworzył jej drzwi ze strony pasażera.
Po kilkuminutowej jeździe,dotarli do niedużej knajpki.Gdy weszli Rebekah zajęła stolik,a Loczek poszedł złożyć zamówienie.Po chwili siedział już obok niej z tacą pełną jedzenia.
-Frytki,sałatki,kurczaczki,hamburgery i lody.Gdy jest się smutnym trzeba się nażreć.Tak twierdzi Niall:jedzenie jest dobre na wszystko.-Wytłumaczył,widząc jej minę.
Rebekah uśmiechnęła się,wyobrażając sobie,mówiącego te słowa Blondyna.
Jedli w ciszy,którą przerwał Styles.
-Czemu nie chcesz pojechać do domu?-Spytał.
-Ja....boję się.Najzwyczajniej boję się,że gdy tam wejdę nie dam sobie rady.
-Jestem pewien,że dasz.
-Nie Harry,nie dam.Wejdę tam i się rozpłaczę a wtedy...
-Wtedy ja cię przytulę aby chociaż trochę podnieść cie na duchu.W najgorszym wypadku odepchniesz mnie.-Powiedział,powodując na jej twarzy prawie nie widoczny uśmiech.
-Jest jeszcze coś...-Zaczęła niepewnie.
-Co?
-Czuję,że ten wypadek to moja wina.
-Co?To bzdura.I to najgłupsza jaką kiedykolwiek słyszałem,a mieszkając z Louis'em, słyszałem ich wiele!
-Posłuchaj ja....pokłóciłam się z nią gdy była ostatnio w Chicago. Powiedziałam ,że jej nienawidzę.-Mówiła dalej,zaczynając płakać.-I nigdy nie sądziłam,że nie będę miała szansy ją przeprosić.
Harry widząc jak płacze,wstał wyciągając w jej stronę rękę.
-Chodź.
-Gdzie?
-Podasz mi adres.Razem przez to przejdziemy.



                                                                             ~***~



Allison niepewnie zapukała do drzwi.
-Idę do sklepu,chciałam się tylko zapytać....czy czegoś potrzebujesz.-Powiedziała,gdy Louis wyszedł z pokoju.
-Wiesz czego potrzebuję.
-Miałam na myśli produkty spożywcze.
-Alli,czemu mi to robisz?
-Nie wiem o czym mówisz.
-Nie wiesz?-Spytał retorycznie.
Nastała chwila ciszy.
-Czemu jesteś znowu z Zayn'em?-Kontynuował.
-Bo ja....
-Ty co?Powiedz to.
-Kocham go.-Wyszeptała,unikając jego wzroku.
Chłopak chwycił jej twarz i odwrócił w swoją stronę,aby spojrzała mu w oczy.
-Tak ci się tylko wydaje.Pomyśl,gdy było ci źle,gdy kogoś potrzebowałaś byłem z tobą.Ja,nie on.




                                                                                ~***~




Allison założyła buty,wzięła torebkę i wyszła z domu.Musiała wyjść na świeże powietrze,pomyśleć w spokoju bez tych wszystkich współczujących oczu skierowanych w jej stronę.To nie jej powinni współczuć tylko Rebece i zamiast siedzieć na tyłkach,gapiąc się w ścianę powinni dalej próbować dodzwonić się do niej lub Harr'ego. Jak na złość oboje mieli wyłączone telefony.Brunetka przez cały czas zastanawiała się czy chłopak odpowiednio zajmuje się jej przyjaciółką czy może dalej,nawet w takiej chwili jest dupkiem.Alli
przez pewien moment wydawało się,że blondynka wpadła w oko Loczkowi ale teraz nie była już tego taka pewna.Styles był kobieciarzem i raczej jedna zwyczajna dziewczyna tego nie zmieni.
Gdy już doszła do sklepu,szybko wrzuciła potrzebne składniki i udała się w stronę kasy.Zapłaciła i udała się z powrotem w stronę domu,kiedy po drugiej stronie ulicy zobaczyła Tom'a.Chłopak z uśmiechem pomachał jej i gdy nic nie jechało ,szybko przeszedł przez jezdnię.
-Hej Alli.-Powiedział uśmiechając się jeszcze szerzej o ile to było w ogóle możliwe.
-Hej.
-Coś się stało?
-Właściwie to tak.Mam Rebeki nie żyje.-Powiedziała,unikając kontaktu wzrokowego.
Brązowe oczy Tom'a zrobiły się jeszcze ciemniejsze,a uśmiech zniknął.
-I gdzie ona teraz jest?-Spytał chłodno.Alli spojrzała na niego zdziwiona.Nigdy wcześniej nie słyszała aby mówił takim tonem.
-W Londynie.
-Sama?!
-Nie,Harry jest z nią.-Powiedziała po cichu,nie wiedząc czy powinna to mówić.
-Harry?!Ten pieprzący wszystko co się rusza sukinsyn?!-Wykrzyczał tak głośno,że przechodzący obok ludzie aż się na nich spojrzeli.
-Harry to przyjaciel....
-Od zawsze źle dobieracie sobie przyjaciół!To kutas nie przyjaciel!Nie rozumiem jak ty idiotko mogłaś dopuścić aby z nią pojechał!-Wrzeszczał dalej.Alli nie wytrzymała i bez namysłu spoliczkowała go.Chłopak przez moment wyglądał na zszokowanego.-Przepraszam Alli.Należało mi się.Przegiąłem z tą
idiotką.Wybacz.
-Nie szkodzi,też jestem z tego powodu nerwowa.
-Ale w dalszym ciągu uważam,że nie powinien z nią jechać.
-Sama nie wiem.Wybacz Tom ale śpieszę się.




                                                                               ~***~




Rebekah wygrzebała z torebki klucz i spojrzała na przyjaciela.Chłopak uśmiechnął się lekko aby zachęcić ją do otwarcia drzwi.Blondynka powstrzymała łzy,wzięła głęboki wdech i otworzyła drzwi.Oboje w ciszy weszli do dużego,pustego domu.
-Trzymasz się?-Spytał,nie spuszczając wzroku z rozglądającej się dziewczyny.
-Tak.Właściwie to prawie nic się tu nie zmieniło.Jest dokładnie tak jak w dzień ukończenia szkoły.Tu jest kuchnia,tam salon.Na górze jest łazienka,mój pokój,sypialnia mamy....-Mówiła,czując jak zbierają się jej łzy.Harry chwycił ją za rękę.
-Twoja mama cie kochała Rebekah.
-Nie Harry,nie po naszej ostatniej rozmowie.
-Jestem pewien,że się mylisz.Kłótnie są normalne w rodzinie i na pewno ją bolało to równie mocno jak ciebie.
-Wiesz myślałam,że będę mieć więcej czasu.Chciałam do niej zadzwonić,przeprosić ją.....Czuję się strasznie,bo wiem,że zawiodła się na mnie.
-Zwalasz całą winę na siebie co jest głupim rozwiązaniem.To nie ty ją zabiłaś Rebekah.
-Zawsze chciałam żeby była ze mnie dumna,wiesz żeby mnie pochwaliła,powiedziała,że mnie kocha i,że jest dumna ale tak nie było nigdy.Po rozwodzie z ojcem prawie wcale nie było jej w domu bo ciągle siedziała w pracy.Przyzwyczaiłam się już do pustego domu dawno temu i o wiele więcej czasu spędzałam u Nadine.Robiłam dla mamy wszystko:uczyłam się całymi dniami aby mieć jak najlepsze oceny,zawsze jej słuchałam,sprzątałam,pomagałam jak tylko mogłam i nigdy nie narzekałam.Postawiłam się jej raz w życiu:gdy zabroniła mi jechać do Vegas.I to był błąd.Gdybym jej posłuchała i została w domu nie stało by się tyle strasznych rzeczy.
-Stałaby się najgorsza rzecz.Nigdy bym cie nie poznał.-Powiedział,przytulając ją mocno.Dziewczyna odwzajemniła uścisk.
-Tak tylko mówisz,żeby mnie pocieszyć.
-I znowu nie masz racji.
-Chciałabym powiedzieć jej ten ostatni raz,że ją kocham i jestem jej cholernie wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobiła.Ale nie mogę,bo już jej nie ma.
-Ona tu dalej jest Rebekah tylko nie możemy jej zobaczyć.Powiedz jej to.
-Harry to głupie...
-Może i głupie ale poczujesz się lepiej.
-Mam gadać do ściany?
-Powiedz to do mnie.
-Wybacz Harry ale ani trochę nie przypominasz mojej mamy.
-To kwestia umysłu.-Powiedział robiąc taką minę,że dziewczyna od razu się uśmiechnęła.
-Okay.A więc....Hej mamo,wiem,że to nieco dziwna sytuacja chciałam ci tylko powiedzieć,że na prawdę żałuję tych wszystkich słów,które padły na posterunku.Żałuję,że tak rzadko mówiłam ci,że cie kocham i ile dla mnie znaczysz.A znaczysz wiele.Przez te wszystkie lata mogłam liczyć tylko na ciebie i dziewczyny.Wiem,że nie byłam idealna ale przecież nikt nie jest.Mam dziwne uczucie,że cie zawiodłam i jeśli tak jest to też przepraszam.Wybacz,że bez twojej zgody pojechałam do Las Vegas i,że nie wróciłam z tobą do domu gdy po mnie przyjechałaś,że nie byłam z tobą gdy mnie potrzebowałaś.Jest mi ciężko i brakuje mi ciebie.Kocham cie i zawsze będę.-Powiedziała,uśmiechając się lekko.
-I jak?Lepiej?-Spytał Styles.
-O wiele lepiej.Gdy powiedziałam to wszystko poczułam ulgę.
-Teraz będzie już tylko lepiej.Obiecuję ci to.Pewnie chcesz zostać sama więc nie przedłużając...-Powiedziawszy to,podszedł bliżej niej,odgarnął jej kosmyki opadające na twarz i ucałował w czoło.-Dobranoc.
-Harry!-Zawołała gdy już otwierał drzwi wyjściowe.
-Tak?
-Nie zostawiaj mnie tutaj samej.Nie mogę być sama.Nie chcę.Zostań ze mną dzisiaj.I jutro.Bądź już tu zawsze.




                                                                                ~***~



Alli ledwo na czas skończyła kolację.Zadowolona z siebie,że wszystko wyszło jej idealnie według przepisu,pobiegła na górę przebrać się.Ubrała czarną sukienkę na ramiączkach,poprawiła makijaż i rozczesała porządnie włosy.Przejrzała się w lusterku przed zejściem na dół.Wydawało jej się,że po mimo,że prawie nic nie jadła całymi dniami,przytyła.Poprawiła sukienkę i zbiegła schodami na dół,gdzie  w korytarzu Perrie już witała się z Malikiem.
-Hej Alli!-Powiedziała,uśmiechnięta na jej widok.
-Hej.-Odpowiedziała brunetka,kątem oka spoglądając na nieco zakłopotanego Mulata.-Idźcie do stołu a ja podam jedzenie puki wszystko ciepłe.
Liam,Louis,Zayn i Perrie zajęli swoje miejsca,a Alli szybko przyniosła talerze pełne przepysznie wyglądającego jedzenia.
-Smacznego.-Powiedziała,zajmując miejsce obok Liam'a.
Gdy wszyscy zjedli postanowili obejrzeć coś w telewizji,kiedy Perrie zrobiło się niedobrze.
-Wszystko w porządku?-Spytał z troską Zayn.
-Chyba będę wymiotować.
Ledwo to powiedziawszy,pobiegła do toalety.Zayn jako jej chłopak poszedł za nią,a Alli udała się do kuchni po coś do picia.Liam poszedł za nią.
-Czemu Perrie wymiotuje?-Spytał się brunetki.
-A skąd ja mam to wiedzieć?
-Alli wiem,że ty i Zayn....ale nie musiałaś tego robić.
-Czego Liam?Możesz mówić nieco jaśniej?-Spytała,upijając łyk wody.
-Dosypałaś jej tam czegoś?
-Co?Zwariowałeś?!Za kogo ty mnie masz?Oczywiście,że nie!-Wykrzyczała oburzona.
-To dlaczego tylko ona wymiotuje a my nie?Ty gotowałaś i podawałaś do stołu.
-Nic jej nie dosypałam.
-W takim razie wytłumacz to,że teraz ona zwija się w toalecie,którą dopiero dzisiaj umyłem.




                                                                           ~***~




Niall otworzył zaspane oczy.Światło go raziło a głowa cholernie bolała.Poprzedniej nocy wypił o wiele za dużo.Zaczesał ręką blond kosmyki do tyłu i rozejrzał się po pokoju.W kącie Alli przeglądała jego telefon.
-Możesz mi powiedzieć co ty do cholery robisz?-Spytał,podchodząc do niej.









Heeej kochane! Przybywam do was z nowym rozdziałem :D Ok,będę się streszczać bo czas mnie goni...Ten rozdział strasznie trudno mi się pisało o.o Jeszcze nigdy nie miałam takiego problemu z napisaniem rozdziału!Tak czy siak nie dałabym sobie rady gdyby nie moja kochana Asia,której cholernie dziękuję za pomysły do tego rozdziału :D Przepraszam też a błędy ale nie mam czasu ich dzisiaj sprawdzić :) Wiem,że długo nie dodawałam ale byłam przez ponad 3 tygodnie chora i nawet nie miałam siły pisać xd a potem trzeba było nadrabiać zaległości w szkole,wiec same rozumiecie.Mam nadzieję,że rozdział podoba się wam chociaż trochę :)?Nie będę zadawać wam pytań,napiszcie tylko co najbardziej się wam podobało a co najmniej :D Chcecie abym pisała krótsze rozdziały i żeby było więcej Liam'a.Pracuję nad tym :d Piszcie co jeszcze mam zmienić,w końcu piszę to dla was i to wam ma się podobać,wiec piszcie czego chciałybyście więcej a czego mniej :D Hmmm co by tu jeszcze?Zadawajcie pytania bohaterom w odpowiedniej okładce i oczywiście przypominam o konkursie! :D Szczegóły pod poprzednimi notkami,mam ogromną nadzieję,że jeszcze ktoś z was coś napisze :D <3
12 komentarzy - next    
Dzisiaj Walentynki więc rozdział dedykuję każdej z was! :D Jesteście w związku czy
tak jak ja forever alone? :) W tym dniu życzę wam duuuuużo miłości :D No więc ten tego.....wiecie ja jestem szczęśliwą singielką-napisała,płacząc nad kubełkiem lodów.Ja dzisiejszy wieczór spędzam z przyjaciółkami,zaraz do nich idę więc nie przedłużając....
Komentujcie i do następnego ;*
Kocham was <3 :D ;*

14 komentarzy:

  1. TAAAK <3 Tyle czekania, normalnie czuję się jak to była Gwiazdka, ja mam 5 lat i widzę pod choinką coś zajebistego na co czekałam cały rok *.* uhuhuh tylko, wait, czyżby Perrie była w ciąży? o.O
    I kto to jest ta druga Alli :o Myślę od momentu gdy tylko się pojawiła i nie mam pojęcia kto to ._.
    Biedna Reb :c Dobrze, że jest Harold :3 Jakiś podejrzanie uczuciwy się zrobił, ale taki jest faaaajny ^^ Ja nadal jestem Team Lou, soo jestem po jego stronie :) Ten Tom jest dziwny ;0
    Jejkujejku to teraz czekamy na 18 <33
    Jeśli miałabyś jakikolwiek problem, kiedykolwiek, pisz do mnie, obiecuję, ze postaram się pomóc jak tylko będę umiała :**
    aaa no i Happy Valentine`s Day XD

    OdpowiedzUsuń
  2. no ja, ale rozdział ;| mam po nim mieszane emocje, ale bardzo mi sie podoba ;p szkoda mi Rebeki bidula, ale jej rycerz jest z nią *.* dalej uparcie jestem za Team Tomlinson, a Tom mnie wkurwia powoli, jakiś chory psychicznie obłąkaniec bez kitu przecież ten gość jest wszędzie!! pojawia sie i znika magia kurwa, magia!! ey a może Pezz w ciąży jest?? już sie nexta doczekać nie moge weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Kim jest irlandzka Alli?!?!?!?!?!?!
    God, nie wiem jak teraz ogarniesz Rebecę, wiesz, po śmierci mamy przez rok się nie pozbiera :<
    Czemu tak bardzo nie ufam Harry'emu?!
    Ale piszesz jak zawsze ge-nia-lnie!
    I teraz problem- Pezz jest w ciąży!
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojojoj... jakiś czas mnie tutaj nie było przez moje "małe" urwanie głowy, no ale już nadrobiłam i jestem z powrotem :) Rozdział mi się podoba i ogólnie jest świetny :) Szkoda mi Rebeci (oh god... nie wiem jak to odmienić O.o)... W końcu się otrząśnie po tym wszystkim, ale dobrze, że Hazz jest przy niej :)
    I Perrie to chyba serio jest w ciąży O.o
    Czekam na rozwiązanie sytuacji xD
    Pozdrawiam x
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm skarbie nie wiem co ci powiedzieć. Ciągle jestem w szoku, że uśmierciłaś mamę Rebekah. No, a za tym idzie to wszystko co idzie. Mam nadzieję, że kumasz te zdania, które nie mają sensu. Rozdział jest taki normalny. Nic nowego, ale mimo to i wszystko inne jest niesamowity. Nadal boje się o Ali. I szkoda, że nie było 'x'. Ale cóż to tylko moje zachcianki. Super wyszedł, trzymaj się <3

    ¦ http://uwierzmimimowszystko.blogspot.com/
    ¦ http://ostatni-wdech.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm słonko.. już nie mam słów żeby pochwalić twój rozdział. Nie no, ale żeby chłopcy myśleli, że Ali otruła Perrie?! o.O Nie no bez przesady. Ona jest pewnie w ciąży i tyle. Szkoda mi Rebeki, ale dobrze, że Styles jest przy niej. Tylko, żeby skończył z tym zakładem. Nie wiem czy wolę Alli z Zayn'em czy z Louis'em, ale skoro Perrie jest w ciąży to chyba lepiej, żeby była z Lou, bo to Louis jest przy niej gdy Alli potrzebuje Zayn'a.... Czekam na next. Pisz szybko następny. Kochaaam ♥ Jadee xx
    P.S. Zapraszam do mnie: http://youwillbeminebaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. o nie! : o jestem w takim szoku.. Boże.. miałam łzy w oczach jak czytałam o mamie Rebeci. : ( nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. kur wa jaki smutny. całe szczęście, że ma Harryego, który ją jakoś ogarnie. niezłe akcje tutaj mają wszyscy, wow. świetny rozdział!

    wpadnij jeśli chcesz. :*
    http://miracle-drug-fanfiction.blogspot.com/

    http://we-have-got-a-bit-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam i czytam tego twego blog. I muszę stwierdzić że dużo ściągnęła od słynnego opowiadania "wy bedziecie nastepni" .... ale ok.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział :)
    Mam wrażenie że Ali i Perrie są w ciąży :o
    Czekam na nexta :D
    Aneta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne opowiadanie. Meeega wciąga :D
    Może coś "X" dosypał Perrie do jedzenia albo jest w ciąży xd

    Czekam na następny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny blog, jejku czytam go od początku. Mam wrażenie, że czasem Harry jest taki miły, opiekuńczy, a czasem takim draniem ;/ Hahah ale Zalli (Zayn i Alli) bardzo do siebie pasują ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. świetnie, kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  13. dzisiaj odnalazłam twojego bloga i przeczytałam za jednym razem wszystko i muszę przyznać niesamowity ♥ kiedy następny ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow bardzo dziękuję,nawet nie wiesz jak miło mi ,że ci się podoba <3 następny już jutro ;*

      Usuń