poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 19


Włącz






Rebekah ubrała czarne spodnie i beżową bluzkę z rękawem trzy-czwarte.Dokładnie rozczesała włosy i zostawiła je rozpuszczone.Następnie poprawiłam makijaż i zeszła na dół.
-Gotowa?-Spytał Harry,ubierając buty.
-Tak myślę.
-Jeszcze tu wrócimy na pogrzeb.Uwierz mi rozmowa z Ali ci pomorze.
-Pewnie masz racje.
-Oczywiście,że mam!


                                                                              ~***~


-Tutaj mieszkałem....Tak sobie myślę....może chciałabyś wrócić ze mną do Chicago?-Spytał Niall,parkując przed domem.
-Mówisz poważnie?-Clary wytrzeszczyła oczy.
-Poznałabyś siostrę.-Blondyn uśmiechnął się niepewnie i zanim zdążył powiedzieć coś jeszcze,brunetka mocno go przytuliła,powtarzając bez przerwy "dziękuję".Chłopak sam nie wiedział czemu,poczuł dziwne ciepło i odwzajemnił uścisk. Oparłszy swoją głowę na jej ramieniu,zaczął gładzić rękami jej plecy.
Clary czując jak rumieńce pojawiają się na jej policzkach,odsunęła się od chłopaka.Odgarnęła kosmyki włosów za ucho i uśmiechnęła się promiennie.
-Byłoby cudownie,nie wiem jak ci dziękować Niall.Jesteś moim bohaterem.
-To nic takiego.-Chłopak niby obojętnie wzruszył ramionami.
-Może dla ciebie,a dla mnie to wszystko! Jeszcze raz tak ci dziękuję!Mam u ciebie ogromny dług.
-Muszę się spakować.Może wejdziesz,napijesz się czegoś i poczekasz na mnie,a potem pojedziemy po twoje rzeczy.Co ty na to?
-Z chęcią.Mogę cię o coś zapytać?
-Pewnie.Co chcesz wiedzieć?-Spytał,gdy wyszli z auta.
-Ty....też jesteś adoptowany?
Blondyn westchnął.
-To aż tak bardzo widać?
-Nie oczywiście,że nie ja tylko.....
-Spokojnie,to nic takiego.Tak jestem adoptowany ,a co gorsze dowiedziałem się tego kilka dni temu w okropny sposób.
-Tak mi przykro Niall.I co na to twoi rodzice?
-Nie rozmawiałem z nimi.
-Co?!Musisz to zrobić i to jeszcze dzisiaj,najlepiej teraz.-Powiedziała gdy weszli do domu.
-Nie wiem czy starczy mi na to siły.
Gdy tylko znaleźli się na korytarzu,z salonu wyszli zmartwieni państwo Horan.



                                                                           ~***~


Zayn chodził tam i z powrotem,zastanawiając się czy zapukać do drzwi czy wrócić do domu,do Ali.Po wypaleniu kolejnego papierosa,wziął się w garść i niepewnie zapukał .Po krótkiej chwili Perrie już przed nim stała.Nie ukrywała zdziwienia na widok chłopaka.
-Zayn co ty tu ro....
-Powiedz mi,czy to prawda?-Spytał,wchodząc do środka.Blondynka głośno przełknęła ślinę.
-O czym mówisz?
-Proszę cię Pezz,dobrze wiesz o czym mówię.Powiedz mi czy to prawda,czy jesteś w ciąży?
Z błękitnych oczu blondynki zaczęły lecieć łzy.Kiwnęła lekko głową,potwierdzając jego pytanie.
-Jestem.-Powiedziała cicho,unikając jego wzroku.
-Kuźwa.
Zayn zaczął chodzić po salonie,powtarzając po cichu "to niemożliwe",aż w końcu opadł na kanapę i skrył twarz  w dłoniach.
-Jak się dowiedziałeś?-Spytała,opierając się o ścianę.Nie miała odwagi usiąść obok niego.
-Czy to istotne?Miałaś w ogóle zamiar mi o tym powiedzieć?
-Oczywiście,że tak.Tylko nie dzisiaj.....
-Nic nie rozumiem,jak to się mogło stać?
-Serio Zayn,serio nie wiesz skąd się biorą dzieci?
-Nie o to mi chodzi.Co teraz?Przecież jak ludzie się dowiedzą to....
-To co?Co do cholery?!Stracisz fanów?A może Alison?A pomyślałeś co ja muszę czuć?Wydaje ci się,że ja chciałam tego dziecka,że właśnie tak wyobrażałam sobie najbliższe lata mojego życia?
-Ja....ja nie wiem co mam robić.Muszę pomyśleć.Wybacz,muszę iść.
-Co?Zostawisz mnie teraz?To było wszystko co miałeś mi do powiedzenia?
Malik powiedział tylko ciche "przepraszam" i mijając ją,wyszedł z domu.


                                                                                   ~***~


-Wracam do Chicago.-Powiedział Niall,wchodząc pod schody.Clary dogoniła go i chwyciła ze rękę.
-Jeśli z nimi teraz nie porozmawiasz,uwierz mi będziesz tego żałować do końca życia.
Niall spojrzał w jej ciemnobrązowe oczy.
-Nie dam sobie sam rady.
-Przecież nie jesteś sam.Chodź,proszę.
Po krótkim zastanowieniu,blondyn  zszedł na dół i razem z brunetką,udał się do salonu.
-Niall....-Maura wstała z kanapy.-Synku.....-Zaczęła,a łzy mimowolnie zaczęły spływać po jej policzkach.
-Nie jestem Twoim synem.
-Ależ oczywiście,że jesteś!Wychowaliśmy cię i kochamy jak nikogo innego.Niall jesteś naszym synem,może nie biologicznym ale jesteś.Tak nam na tobie zależy....
-Czemu mi nie powiedzieliście?
-Baliśmy się,baliśmy się,że postąpisz tak jak postąpiłeś.Chcieliśmy zaczekać na odpowiedni moment.Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci ale okazało się,że nie mogę mieć więcej niż jedno,więc postanowiliśmy adoptować drugie.Gdy twój ojciec cie zobaczył,nie chciał nikogo innego,mówił,że jesteś idealny.I byłeś,jesteś.Proszę Niall wybacz nam,chcieliśmy ci powiedzieć.-Mówiła,patrząc prosto w oczy syna,nie przestając płakać.Niall nawet nie zdawał sobie sprawy,że cały czas mocno trzymał Clary za rękę.Słowa matki poruszyły go.Kochał ich,byli dla niego najważniejsi,a teraz oboje płaczą i to przez niego,przez to dziecinne zachowanie.Był zły na siebie.Co z tego,że był adoptowany?Ci ludzie go wychowali,traktowali jak rodzonego syna i co najważniejsze kochali .To dzięki nim był tym kim jest.Był im za to wdzięczny.Kątem oka spojrzał na brunetkę.Ona też była adoptowana i nie robiła z tego powodu takiego cyrku jak on,wręcz przeciwnie była szczęśliwa,że właśnie tacy a nie inni ludzie ją wychowują.I on właściwie też,bo nie wyobrażał sobie lepszych rodziców niż tych,którzy byli z nim od zawsze.Dopiero teraz zdał sobie  z tego sprawę.Rozkleił się,zaczął płakać jak małe dziecko.Puścił Clary i mocno przytulił Maurę.
-Tak cie przepraszam mamo,kocham cię.-Powiedział wtulając się w niższą od siebie o ponad głowę kobietę.
-My też cie kochamy.
-Nie chciałem was tak zdenerwować.Po prostu to wszystko było...trudne.Wszystko wam zawdzięczam,wszystko.Jestem cholernym kutasem.
-Niall co to za słownictwo!-Powiedziała poważnie Maura.
-O tak,jesteś prawdziwą matką.-Stwierdził Blondyn,na co wszyscy się zaśmiali.-Kocham cie.-Dodał,dalej mocno ją przytulając.
Clary uśmiechnęła się lekko i żeby nie przeszkadzać w rozmowie,wyszła przed dom.


                                                                                    ~***~

Zayn wszedł do domu i zdjął kurtkę.
-I jak to przyjęła?-Spytała Ali,przytulając chłopaka od tyłu.-Źle mi,że rozbiłam twój związek.Kocham cię Zayn.Nawet nie wiesz jaka to ulga,gdy mogę to powiedzieć na głos,bez żadnych konsekwencji.
-Musimy pogadać Ali.To ci się nie spodoba.Proszę,chodź do salonu.-Powiedział,patrząc na zdziwioną dziewczynę.Gdy brunetka usiadła,Malik odpalił kolejnego papierosa.
-Nie zerwałeś z nią,prawda?-Spytała czując nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej.
-To coś poważniejszego.Posłuchaj mnie.-Zaczął,siadając obok niej.Chwycił jej twarz dłońmi i odwrócił lekko w swoją stronę aby spojrzała mu w oczy.-Kocham cię,wiesz?Tak cholernie za tobą szaleję.
-To co się stało?
-Jesteś wszystkim czego chcę....ale sprawy się skomplikowały.Ali ja....ja.....
-Powiedz to w końcu,jestem w stanie przyjąć wszystko.
-Zostanę ojcem.-Powiedział w końcu.
Oczy Bennet zrobiły się wielkie ze zdziwienia.
-Żartujesz,prawda?Proszę,błagam powiedz,że żartujesz.-Powiedziała po chwili ciszy,czując jak łzy napływają jej do oczu.Mulat pokiwał przecząco głową.
-Niestety nie....
-Powiedz,że to żart!Powiedz do cholery!-Wykrzyczała,płacząc.
-Perrie jest w ciąży z moim dzieckiem Ali.
Brunetka wstała i zasłoniła usta dłonią.
-Czy ja nie mogę być szczęśliwa dłużej niż jeden dzień?
-Dziecko to nie problem...
-Słyszysz co mówisz?Dziecko to problem Zayn.Perrie jest w ciąży nie możesz zostawić ją samą.Musisz z nią zostać,pomóc jej....najwyraźniej nasz związek był bez przyszłości.


                                                                              ~***~


Niall wyszedł z domu i usiadł na schodach obok Clary.
-Czemu wyszłaś?
-To rodzinna rozmowa,nie chciałam wam przeszkadzać.-Powiedziała,uśmiechając się lekko.
-Dziękuję ci.
-Mnie?Za co?Przecież nic nie zrobiłam.
-Przeciwnie,zrobiłaś i to wiele.Gdyby nie ty nie porozmawiałbym z nimi i pewnie zadręczał się przez to do końca życia.Miałaś rację kochają mnie a ja kocham ich i to, że nie jestem ich biologicznym dzieckiem nic nie zmienia.
-Wyglądasz na szczęśliwego.
-Bo jestem.
Blondyn zdjął szarą bluzę i okrył nią brunetkę.
-Mama chce cię poznać,już robi kakao.Wejdź do środka.-Powiedział,wstając.


                                                                               ~***~


Perrie siedziała w kuchni, cały czas płacząc.Pomimo,że spodziewała się takiej reakcji Zayn'a,gdzieś w środku miała jednak nadzieję,że Mulat postąpi inaczej.Nigdy nie sądziła,że tak po prostu bez słowa wyjdzie z domu.Zdawała sobie sprawę,że to dla niego trudne ale przecież dla niej to też nie było nic łatwego.Nie miała w planach zajść w ciążę z chłopakiem,który w każdej chwili mógł ją zastawić i zdradził ją.Także nie był to plus dla jej kariery.Za niedługo znów wyrusza w trasę ze swoim zespołem.Sama myśl jak zareagują na jej ciążę przerażała ją.Jedyną osobą,na którą mogła aktualnie liczyć był Shane,ale on też miał tyle roboty,że nie mógł ją wspierać dwadzieścia cztery na dobę.Wytarła łzy i upiła kolejny łyk herbaty.Siedziała w
ciszy,gdy ktoś rzucił kamieniem w jej okno.Szyba pękła na setki małych kawałków szkła,a  blondynka aż podskoczyła ze strachu.Podeszła bliżej okna ale nikogo nie dostrzegła na zewnątrz.Podniosła kamień,do którego przywiązana była kartka.

  "Każdy zasługuje na odrobinę szczęścia,ale nie tacy ludzie,którzy zrobili podobne rzeczy co ty suko.Ty nie zasługujesz na nic.Pamiętaj żeby się dużo nie denerwować bo to tylko zaszkodzi dzidziusiowi,a tego nikt nie chce,prawda ? :) x"

Perrie stwierdziła,że nie może zostać sama na noc w tym domu.Wiadomość przestraszyła ją.Pobiegła na górę,szybko spakowała najpotrzebniejsze rzeczy do torby,ubrała kurtkę,buty i wyszła.Postanowiła,że przenocuje u Shane'a,ale wcześniej wstąpi do Malika i spróbuje porozmawiać z nim jeszcze raz.


                                                                             ~***~


Harry wziął torbę Rebeki i zapłacił taksówkarzowi.
-Nie byłam tu kilka dni,a czuję się jakby minęło kilka lat.Myślisz,że Ali będzie na mnie zła?Wiesz miałam wyłączony telefon i w ogóle.-Spytała Rebekah gdy stali przed drzwiami.
-Wydaje mi się,że raczej się ucieszy na Twój widok.Wchodzimy?
Harry zaczął szukać klucza w kieszeni.
-Może najpierw mnie pocałujesz?-Spytała.Styles ze zdziwienia upuścił klucze.-To znaczy jeśli chcesz,bo jak nie to rozumiem.....
Nie zdążyła dokończyć.Loczek podszedł krok bliżej i powoli przysunął swoje usta do jej.Zawahał się.Cały czas chciał tego ale to znaczyłoby,że wygrał zakład,a teraz nie był taki pewien czy był on dobrym pomysłem.Już od jakiegoś czasu miał wyrzuty sumienia.Był też zły na siebie,że zaczęło mu na kimś zależeć.Nigdy nie dopuszczał do siebie dziewczyn na tyle blisko,żeby poczuć coś mocniejszego.Teraz nawet nie wiedział kiedy zaczęło mu na niej zależeć.Czuł jej ciepły,wolny oddech.Była lekko uśmiechnięta i cały czas patrzyła mu prosto w oczy.W końcu pokonał te kilka dzielących ich milimetrów i delikatnie musnął jej malinowe usta.Było tak jakoś inaczej niż zwykle.Odsunął się od niej i centymetr.Blondynka przygryzła dolną wargę,na co Loczek uśmiechnął się.Pocałował ją znowu,tym razem bardziej pożądliwie i zachłannie.Wpił się w jej usta,rozkoszując się każdą sekundą pocałunku.Czuł jak się uśmiecha.Przycisnął ją lekko do ściany.Blondynka przysunęła go jeszcze bliżej.Ich klatki piersiowe stykały się i unosiły w przyśpieszonym tempie.Z ust przeszedł na szyję,składając małe,krótkie pocałunki na niej.Gdy zdał sobie sprawę do czego to zmierza,odsunął się.
-Wszystkie dziewczyny tak całujesz?-Spytała,uśmiechając się lekko.
-Nie wszystkie.
-Tak cholernie mnie pociągasz.-Powiedziała.Harry nie ukrywał zdziwienia.-Dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.Wcześniej nie dopuszczałam tej myśli do siebie.Wydawałeś mi się kobieciarzem,myślałam,że chcesz mnie uwieść czy coś.Wiem byłam głupia,przepraszam.
Gdy go przeprosiła,zrobiło mu się niedobrze.Właśnie tak było,miał ją uwieść żeby wygrać zakład.
-Ale zawsze byłeś przy mnie,gdy tak bardzo cie potrzebowałam.-Dokończyła.Czekała niecierpliwie na odpowiedź.Harry stał przez chwilę,milcząc.
-Tak cholernie mi na tobie zależy,że aż zaczyna mnie to przerażać.-Powiedział w końcu.
-Więc....to był nasz pierwszy świadomy pocałunek.Podobało ci się?
-O wiele lepszy od tych nieświadomych.


                                                                             ~***~


Rebekah weszła uśmiechnięta do domu.Już w korytarzu minęła się z Louis'em,który na jej widok puścił oczko Hazzie.Mijając przyjaciela wyszeptał "dobra robota,szacunek dla ciebie bracie".Blondynka od razu udała się do salonu i jej uśmiech zniknął na widok zapłakanej przyjaciółki i siedzącego obok Malika.
-Ali?
Brunetka odwróciła się i uśmiechnęła na widok blondynki.Podbiegła do przyjaciółki i mocno ją przytuliła.
-Bekah!Jak się czujesz?-Spytała,nie przerywając uścisku.
-Już o wiele lepiej,ale były momenty,w których byś mnie nie poznała.Co się stało?
-Oj wiele,opowiem ci wieczorem.W skrócie mam bliźniaczkę a Zayn jest przyszłym tatusiem.
Rebekah wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia.
-Zgaduję,że to nie ty jesteś mamą.-Powiedziała cicho.
Ktoś zapukał do drzwi i po chwili wszyscy usłyszeli głos Liam'a.
-Zayn ktoś do ciebie.
Do salonu weszła Perrie.


                                                                               ~***~


-Wow,a wiec tak wygląda dom sławnego boybandu.-Clary uśmiechnęła się,gdy chłopak wyszedł z taksówki.
-Wiesz kim jestem?-Spytał zdziwiony.
-A kto nie wie?
-Jak się okazuje są tacy ludzie.Nie zachowujesz się jak typowa fanka.
-Taaa....nie jestem waszą fanką.Lubię wasze piosenki ale nie jestem tą całą Directionerką.-Brunetka wzruszyła rękami.
-To może nawet lepiej.Przynajmniej mam pewność,że nie rzucisz się na Harr'ego.
-Czemu akurat na niego?
-Przecież wiem,że to on jest symbolem seksu w zespole.
-E tam.Wolę ciebie.
Niall poczuł jak się czerwieni.
-Powiedz mi Ni,co mam powiedzieć jak już wejdę?
-Nie wiem,nie myślałem o tym.
-A co jak nie będzie chciała mnie widzieć?
-Na pewno będzie chciała.Pamiętaj,że masz mnie,pomogę ci.
Weszli do domu.
-Pewnie wszyscy są w salonie.-Powiedział Horan.Miał rację.

-Zayn...-Zaczęła Perrie.
-Ali?-Clary spojrzała na zapłakaną siostrę,szczęśliwa,że w końcu może ją poznać.
-Rebekah!-Niall podszedł do blondynki.
-Klon Ali?Powie mi ktoś co tu się do cholery dzieje?-Spytał Louis.


                                                                        ~***~

Niall wyszedł na taras porozmawiać z Coffey,a cała reszta udała się do kuchni aby Zayn porozmawiał z Pezz na osobności.
-Po co przyszłaś?-Spytał w końcu Mulat.
-Jeszcze pytasz?Bez słowa wyszedłeś z domu.Wydaje mi się,że musimy porozmawiać.
-Posłuchaj Perrie....to dziecko to jeden wielki wypadek.
-Z którym musimy się pogodzić.
-Nie potrafię.Wiesz po co do ciebie przyszedłem?
-Domyślam się....
-Lubię cię Perrie ale już od dawna nie czuję do ciebie nic więcej.Oszukiwałem ciebie i siebie.Dawno chciałem zerwać....
-To czemu tego nie zrobiłeś?
-Nie wiem.Nie miałem odwagi.
-Ja pierdziele Zayn zostaniemy rodzicami a tu zachowujesz się jakbyś sam był jeszcze płodem!
-Myślisz,że to dziecko uratuje nasz związek?!
-Mam nadzieję,że chociaż ze względu na nie....
-Nie Perrie!Nie chcę tego dziecka,nigdy nie chciałem!!!To koniec słyszysz?!Koniec nas.Przepraszam.
Blondynka znów zaczęła cicho płakać.
-A dziecko?
-Będę ci płacił alimenty.Jeśli będziecie potrzebować pieniędzy,wiesz gdzie mnie szukać.
-I to wszystko?
-Nie kocham cię.
Edwards otarła łzy i wyszła z domu.Spodziewała się zerwania ale nie takiego.Nie sądziła,że Zayn będzie w stanie tak ją zranić.Właśnie wchodziła do samochodu,gdy przyszedł Louis.
-Nie martw się,oni nie będą długo razem.


                                                                              ~***~


-Na prawdę przykro mi  z powodu Twojej mamy.-Zaczął Niall,gdy byli już w ogrodzie.-Jak się czujesz?
-Tak sobie.Na początku przechodziłam załamanie nerwowe ale już jest o wiele lepiej.
-Nic nie wiedziałem.Nie dzwoniłaś ani nie odbierałaś.....
-Przepraszam....Harry doradził mi wyłączyć telefon.
-Taaa Harry....czemu z nim pojechałaś?
-Nie wiem...tak jakoś wyszło.
-Jakby nie patrzeć nadal jesteśmy małżeństwem i...
-Właśnie dobrze,że zacząłeś.To tylko papierek i nic do siebie nie czujemy,więc możemy spotykać się z kim chcemy puki nie dadzą nam rozwodu,prawda?
Uśmiech zszedł z twarzy blondyna.
-Tak to przecież tylko głupi papierek.
-To dobrze!
-Czy ty i Styles.....
-Jesteśmy razem!-Powiedziała z radością,która zniknęła na widok miny przyjaciela.-To znaczy....chyba.Nie masz nic do tego,prawda?
-Nie,czemu miałbym mieć?
-A ta siostra Ali....
-Clary.
-Tak właśnie.Jest coś między wami?
-Co?Nie.Skąd taki pomysł.
-Patrzy na ciebie z uwielbieniem.
-Bo pomogłem jej znaleźć siostrę.Nie wiesz tego,ale wyobraź sobie,że ja też jestem adoptowany.
Rebekah wytrzeszczyła oczy.
-Adoptowany?
-Taa.....x uświadomił mi to kilka dni temu.
-Niall..tak mi przykro.
-Właściwie to cieszę się,że się dowiedziałem.
-Rozmawiałeś z nimi?
-Tak.
-I jak się czujesz?
-Właściwie tak samo.


                                                                          ~***~


-Nie wiem od czego zacząć.Tak się cieszę,że mogę cię w końcu poznać!-Clary usiadła obok siostry.
-Wybacz ja....nie byłam gotowa na tę rozmowę.Nie bardzo wiem co powiedzieć.To takie dziwne.Całe życie wychowywała mnie babcia,a teraz okazuje się,że mam bliźniaczkę.
-Jeśli nie chcesz to nie musimy dzisiaj rozmawiać....
-Nie,nie.Chcę na prawdę tylko....dużo się dzieje w moim życiu.
-Możesz mi opowiedzieć.
-Chyba gadałybyśmy do jutra.
-Mam czas.
-Może później?Przepraszam ale na prawdę nie mam humoru.
-Nie przejmuj się,sama nie wiem jak bym zareagowała na taką wiadomość.
-Jedno jest pewne.Musimy złożyć wizytę naszej kochanej mamusi.-Powiedział Ali,upijając łyk herbaty.


                                                                           ~***~
(Kilka godzin później)


Po rozmowie z Niall'em,Rebekah przełożyła rozmowę z przyjaciółką na następny dzień,poszła wziąć prysznic i położyła się spać.Z Loczkiem nie rozmawiała.Ze snu wyrwał ją dzwonek telefonu,informujący o nowym sms'ie.Zaspana blondynka spojrzała na zegarek.Czwarta dwadzieścia.Wiadomość była od Tom'a.

"Jestem przed domem,możesz zejść na chwilę?"

Zdziwienie zastąpiła ciekawość-po co przyszedł o takiej porze?Wyszła z łóżka,ubrała buty i po cichu aby nikogo nie obudzić zeszła na dół.Otworzyła drzwi i wyszła na zewnątrz.Było chłodno i od razu pożałowała,że nie ubrała bluzy.Tom stał przed furtką.
-Tom?Co ty tu robisz?-Spytała podchodząc do niego.
-Proszę Rebekah nie bądź z Harry'm.-Powiedział na wstępie.
-Cześć mi też miło cie widzieć.O czym ty mówisz i w ogóle skąd wiesz?
-To nie istotne.On nie jest dla ciebie odpowiedni.
-Wracam spać.Pa.
-Poczekaj do cholery!Powinnaś być z kimś takim jak ja.Jestem inny niż myślisz,nie znasz prawdziwego mnie.Bylibyśmy cudowną parą nie sądzisz?Jestem mądry,zabawny,bystry....
-Nic nie rozumiem.Nie chcę być z tobą,nigdy nie chciałam....i nie wydawało mi się,że ty tego pragniesz.Muszę wracać zanim ktoś się obudzi.
-Popełniasz błąd,ogromny błąd.Pójdź ze mną teraz a wiele się zmieni.
-Wydaje mi się,że jesteś chory.Brałeś coś?Wróć do domu i zdrzemnij się.Do zobaczenia.
Nie czekając na odpowiedź,wróciła do domu i dokładnie zamknęła drzwi.Ta rozmowa wydała jej się dziwna i bez sensu.Wróciła do swojej sypialni i poszła spać.


                                                                                 ~***~

Harry leżał na łóżku, cały czas myśląc o rozmowie z Louis'em.Przyjaciel przyszedł do niego,gdy reszta domowników była pogrążona w rozmowie.


-No, no Styles jednak się myliłem.Brawo!
 -Lou nie dzisiaj.
-To kiedy?Wygrałeś!Jak zwykle.Powiem ci,że sam nie wiem czemu w ciebie zwątpiłem.Zwracam honor:każda dziewczyna jest twoja.Wydawało mi się,że Rebekah jest inna ale jest jak pozostałe:leci na kasę i ładną buzię.
-Spierdalaj,nie znasz jej.
Tomlinson spojrzał zaskoczony na przyjaciela.
-Za to ty ją znasz!Twoja taktyka była świetna!Powiem ci,że momentami sam się nabierałem i miałem wrażenie,że ci na niej zależy,ale przecież jesteś Harry Styles: uwieść,wykorzystać,rzucić.To był zdecydowanie jeden z najlepszych zakładów w moim życiu.
-Niby wygrałem....a mam wyrzuty sumienia.
-Czemu?
-Bo jak się dowie to mnie znienawidzi.
-No i?
-A nie pomyślałeś kretynie,że lubię ją i nie chcę jej ranić,zwłaszcza w takim trudnym dla niej okresie?
-Niepodobne do ciebie.
-Ludzie się zmieniają Lou.
-Ale nie ty.Myślisz,że nie wiem o tej lasce,która bywała w twojej sypialni kilka razy?
-Skąd...
-Li mi powiedział.Ale poważnie to było mega:te wyjazdy do rodziny,udawanie kochającego chłopaka itd.Jutro oblejemy twoją wygraną.


Styles jeszcze przez moment zastanawiał się czy zadzwonić do Ann.Od kiedy pamięta mama zawsze pomagała mu w trudnych sytuacjach.Zrezygnował z tego pomysłu."Gdyby mama wiedziała ja paskudnie zabawiłem się jej uczuciami chybaby się mnie wyrzekła.Co ze mnie za debil."
Po długich namysłach obiecał sobie,że zrobi wszystko aby Rebekah nie dowiedziała się o zakładzie.


                                                                      ~***~


Maura poszła do kuchni po szklankę wody.Była szczęśliwa,że w końcu pogodziła się z synem.Upiła łyk napoju,kiedy dostała sms'a.

        "Nigdy Cię nie zastanawiało dlaczego Twój mąż tak uparł się akurat na TO dziecko? x"



                                                                      ~***~


Było po szóstej,kiedy Shane dostał telefon z komisariatu.
-Jak to wiecie kto jest mordercą i autorem tych wiadomości?!Czemu dzwonicie dopiero teraz?!Już jadę!


                                                                      ~***~


Rebekah wstała z łóżka niewyspana.Po wizycie Tom'a nie mogła już zasnąć.Włączyła telefon.Czekała na nią nowa wiadomość od zastrzeżonego numeru.

   "Jak myślisz ile jesteś warta?Piwo,dwa,może trzy?Nie znam się na zakładach ale zapytaj Harr'ego on ci powie więcej :) x "








Heeej kochane! :D Może na początek powiem dlaczego rozdział jest TAAAKI długi :) Otóż dlatego,że egzaminy są już tak blisko i na 1000% nic nie dodam w tym czasie,także 20 rozdziału spodziewajcie się albo koniec kwietnia,albo początek maja :) Po egzaminach rozdziały będą pojawiać się o wiele częściej :D Jeśli nie lubicie takich długich rozdziałów to czytajcie po trochę na jeden dzień xd Hmmm co do tego rozdziału to nieskromnie powiem,że nawet mi się podoba! :D No na pewno jest lepszy od poprzedniego :D Mam nadzieje,że wam też przypadł do gustu? W końcu była upragniona rozmowa Niall'a z rodzicami,pocałunek Habeki ( Rebekah i Hazzaa :D ) i zerwanie Pezz z Zayn'em.Wydaje mi się,że działo się tu sporo więc jeśli macie jakieś pytanie nie koniecznie do mnie ale do postaci to zadawajcie śmiało w zakładce "Pytania do bohaterów",która jest po prawej stronie :D Na wszystkie chętnie odpowiem ;* Rozdział 20 będzie ostatnim rozdziałem "sezonu" drugiego.Będzie jeszcze trzeci "sezon",który też będzie mieć dziesięć rozdziałów i epilog.Ale możecie być pewne,że w przyszłych rozdziałach będzie ciekawie! :D Dowiecie się kim jest nasz kochany X,a także wielu ciekawych sekretów naszych bohaterów :) Nie wiem co tu jeszcze napisać....
Będzie mi cholernie miło jeśli skomentujecie rozdział bo dłuuugo nad nim siedziałam. Poza tym pod 19 było tylko siedem komentarzy :( Cieszę się z każdego ale na 33 czytające osoby i 48 obserwatorów to trochę mało,nie? Dlatego baardzo proszę-jeśli przeczytałeś to skomentuj!Może być zwykłe "Fajnie" lub "Do dupy".Jeszcze baardzo wam dziękuję za tyle wyświetleń! *-* Wow,jesteście kochane ;* Jak myślicie co teraz będzie z Zali (Ali i Zayn,Jess mistrz wymyślania nazw dla par :D ),kim dla Pezz jest Shane,co zrobi Rebekah po sms'ie od x i  co znaczyły słowa Tom'a? :) Czekam na jakieś teorie ;D Jedno pytanie:

1.Co najbardziej podobało wam się w rozdziale? :)

Jakby ktoś chciał to to mój Twitter :) Jeśli chcecie być informowane o rozdziałach to piszcie! :) 
Jessicaa___R

No i oczywiście polecam wam dwa cudowne blogi:
http://lietomefanfic.blogspot.com/
http://wish-youu-were-here.blogspot.com/


Do następnego ;***

8 komentarzy:

  1. o mój Boże, dxfvagbhnjsdoj <3 jestjestjest <33
    Uwielbiam jak jest długi dużo <33 tylko potem nie mogę zebrać się do kupy i sklecić jakiegoś normalnego zdania bo w głowe mam tylko jedno wielkie omgaygbsnwoidmkomg *.*
    Na Harolda jestem zuua :c Niby mówi że się zmienił, ale powiedział że ja ,,lubi". Eh, lubi. Zayn też mnie wkurzył. No bo w sumie, po 1, skrzywdził Alli po raz kolejny, mało tego zachował się jak dupek wobez Perrie. No ale w sumie to może i ma trochę racji. Niall i Clary... Hm. Zawsze będę mieć nadzieję na inne połączenie no ale :) I KTO TO JEST X. Boże, myślałam nad DOSŁOWNIE każdym bohaterem i żaden mi nie pasuje ;c Nie mam zielonego pojęcia, jedyne co to Tom- jego już wgl nie lubię taki psycho XD Shane- no jak, nie ma opcji. Perrie? Sama do siebie by rzucała kamień z liścikiem? ._. Chłopaki? Harry sam by rozgadał swoją niepłodność? Niall sam siebie by poinformował o adopcji? Chyba że Nadine wcale nie umarła, no to wtedy ok xd jeju, nie wiem ale się jaram <3
    Co mi się podobało najbardziej. Pocałunek Hazzy i Reb i rozmowa Niall`a z Reb. Wgl mam nadzieję, że Rebecka da w tą śliczną mordkę Styles`owi za ten zakład -.- A on ją jakoś ładnie przeprosi i wszyscy będą szczęśliwi, a najbardziej ja XD
    Jejku nie, kończę bo piszę jakieś głupoty, Kocham Cię <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego w takim momencie? :/
    Aww w końcu Harry i Rebekah się pocałowali :)
    Po ostatnim smsie wyczuwam jakąś awanturkę ^^
    Jest złaa i kocham takie awantury :D

    OdpowiedzUsuń
  3. no eyy a było już w miarę normalnie ;/ rozdział jak zwykle ocieka zajebistością i bardzo sie cieszę, że dodałaś ♥ Bekah sie wkurzy ;[ fajnie, że Ally poznała siostrę i szczerze? Zastanawia mnie co wymyślił Lou kurde zawsze musisz trzymać w tej cholernej niepewności grr, ale i tak cie kocham hihi ;) czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jak każdy inny jest super! Tylko zaczyna mnie drażnić fakt, że wymiękam. Nie wiem czemu. Lols. Ale kocham cię! Cieszę się, że Pezz już nie jest z Zaynem. Niall biedny jest, tak jak Ali. Rebekah z Hazzą mieli taką scenkę, że ochhchcch. Kocham cie! Na serio ♥

    ¦ http://uwierzmimimowszystko.blogspot.com/ - nowy!
    ¦ http://ostatni-wdech.blogspot.com/ - nowy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Heej. Zostałaś nominowana u mnie na blogu do Liebster Award. :)
    Zapraszam. xd http://i-like-to-be-yours-malik.blogspot.com/2014/04/liebster-award.html (wybacz za spam. ;p)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo!
    Musisz mi wybaczyć, że dopiero teraz, lecz przed chwilą przeczytałam rozdział. Jest świetny tak jak pozostałe, a ja jestem coraz niecierpliwsza rozwiązania zagadki x.
    Do następnego.
    Buziaczki :****

    OdpowiedzUsuń
  7. Od razu co do pytania... Co najbardziej mi się podobało? Pocałunek. Ten pierwszy świadomy Harry'ego i Rebecki *.* Był idealny :D Tylko strasznie się boję tego, co się później stanie, jak ona się dowie o tym jego zakładzie. Nie chcę tego wiedzieć O.o A Zayn... Nie spodobało mi się jego zachowanie. Będę ci płacił alimenty. Też mi coś. Pfff... -.- Dziecko potrzebuje ojca, a nie kasy... :/ Z jednej strony to on źle zrobił zrywając z Perrie, ale z drugiej jakby miał się dusić w tym związku... Kurcze no już sama nie wiem O.O
    Ale ogólnie to świetny rozdział :) Bardzo mi się podoba :)
    Czekam już na kolejny :D
    Buziaczki :*
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny <3
    @LoveWithHarold

    + zapraszam do mnie :)
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajefajne! Czekam na nexta, mam nadzieję, że niedługo się pojawi ^^
    http://1dfansfiction.blogspot.com/ - wpadniesz do mnie ? :)

    OdpowiedzUsuń