sobota, 17 maja 2014

Rozdział 20


Włącz


-Zagraj mi coś.-Poprosiła Clary,siadając na trawie obok Horan'a.
-A na co masz ochotę?-Spytał,uśmiechając się lekko.
-Wszystko jedno.
Po krótkiej chwili namysłu,gitara rozbrzmiała.Brunetka od razu poznała,że grana przez blondyna piosenka to "Give me love" Ed'a Sheeran'a. Zamknęła oczy,położyła się na chłodnej trawie i skupiła się na cichych dźwiękach instrumentu.
-Rozmawiałaś z Alison?
-Nie do końca.Przechodzi trudne chwile,mam zamiar pogadać z nią po pogrzebie.
-Może tak będzie lepiej.
-Czy Ali jest na coś chora?-Spytała w końcu znowu siadając.
-Nie,czemu pytasz?
-Nie zauważyłeś jaka jest blada?Wygląda jakby coś jej dolegało.




                                                                           ~***~
( Dwa dni później )



Rebekah ostatni raz przejrzała się w lustrze.Podkrążone oczy nie zwracały tak dużej uwagi po nałożeniu kosmetyków.Była ubrana w prostą,czarną sukienkę,włosy miała związane w koński ogon.Spróbowała wymusić uśmiech,który zmienił się w nieciekawy grymas.Westchnęła i wziąwszy małą torebkę,wyszła z pokoju.Na dole w holu czekała na nią Alison.
-Reszta jest już w samochodzie.-Powiedziała cicho brunetka.-Przebrniemy przez to razem.-Dodała
przytulając przyjaciółkę.Bekah tylko kiwnęła twierdząco głową.Zauważyła,że Bennet też nie wygląda za dobrze.Była blada i wychudzona.Wyszły z domu,zamykając go na klucz.Wsiadły do auta,gdzie już czekał Harry,Louis i Liam.
-Niall,Clary i Zayn pojechali drugim samochodem.Wszystko okay?-Spytał Loczek blondynki.
-Okay.
Coffey oparła głowę o zimną szybę i zamknęła oczy.Droga na cmentarz nie była długa.Spędzili ją w całkowitej ciszy.
Na ceremonii prawie nikogo nie było.Rebekę to nie zdziwiło,nie miała dużej rodziny.W kościele była tylko ona,Ali,jej siostra,chłopcy i dwie ciocie,z którymi właściwie wcale nie utrzymywała kontaktu.Po mszy wszyscy udali się na cmentarz.
Minuty mijały w nieskończoność,gdy trumna z ciałem jej matki została zakopana i ksiądz ogłaszał przemowę,że teraz pani Coffey jest w o wiele lepszym świecie,bez zmartwień,problemów,szczęśliwa.W pewnym momencie blondynce zrobiło się zimno i nawet nie wiedziała kiedy zaczęła płakać.Czuła się okropnie jakby ktoś wbijał w jej klatkę piersiową tysiące noży.Żołądek jej się kurczył i przez chwilę miała wrażenie,że zaraz zwymiotuje.Jeśli jeszcze poprzedniego dnia czuła się trochę lepiej,teraz ból wrócił z podwójną siłą.Gdy ksiądz już odszedł,a także ciotki się pożegnały poczuła,że nie radzi sobie z tym wszystkim.Chciała być silna ale nie umiała.Zakryła usta rękę zanosząc się jeszcze większym płaczem.Harry niepewnie podszedł do niej i odwrócił w swoją stronę,mocno przytulając.
-Hej Bekah chyba powinniśmy już pójść do domu.-Powiedział cicho,głaszcząc ją po plecach.
Dziewczyna odsunęła się od niego i dalej płacząc tylko pokiwała przecząco głową.Podeszła do grobu matki i położyła na nim bukiet białych róż.Zaczęło jej się kręcić w głowie i czuła jak traci grunt pod stopami.Opadła na kolana i zakryła twarz w dłoniach.
-Mamo nie zostawiaj mnie proszę,nie zostawiaj mnie,nie zostawiaj....-Powtarzała bez przerwy,krztusząc się własnymi łzami.
Ali odgarnęła niesforne włosy za ucho i podeszła do przyjaciółki.
-Chodźmy stąd Bekah.-Powiedziawszy to,pomogła jej wstać.
Rebekah otarła mokrą twarz ręką i nie dowierzała własnym oczom.Kilka kroków za nimi stał ubrany w czarny garnitór i czerwony krawat,tak bardzo przez nią znienawidzony mężczyzna.Ojciec beznamiętnie przyglądał się całemu wydarzeniu.
-Ty...-Rebekah podeszła do niego szybko.-Po co tu przyszedłeś?!Po co?!
-Uspokój się jesteś na cmentarzu.Jednak matka niczego cie nie nauczyła.
-Wynoś się stąd!!
-To wolne miejsce,każdy może tu przebywać córko.
-Zniszczyłeś jej całe życie bądź tak łaskaw i daj jej spokój przynajmniej teraz!Nie przychodź tutaj!Nie chcę cię widzieć!Nigdy!
Harry podszedł do dziewczyny.
-Cii,spokojnie.Chodźmy stąd.
-Nie chcę go widzieć,mdli mnie na widok tej ohydnej twarzy.-Powiedziała, gdy wchodzili do auta.
-Nie zobaczysz jestem pewien,że już tu nie przyjdzie.-Odparł Loczek,włączając silnik.



                                                                             ~***~
(Kilka godzin później)


Rebekah wierciła się z jednego boku na drugi.Nie mogła spać,momentami czuła się jakby brakowało jej powietrza i zaczynała się dusić.Wzięła już kilka tabletek na uspokojenie i na sen,a i tak przez całą noc nie zmrużyła oka.Szybko wytarła pojedynczą łzę,spływającą swobodnie po jej bladym policzku.Usiadła i spojrzała na zegarek,stojący przy łóżku.Było przed szóstą.Dobrze wiedziała,że i tak nie zaśnie.W pokoju było jej strasznie duszno.Postanowiła,że wyjdzie na krótki spacer,żeby zaczerpnąć powietrza i pomyśleć o wszystkim jeszcze raz na spokojnie i wrócić zanim reszta domowników się obudzi.Na palcach poszła do łazienki.Umyła szybko zęby i związała włosy w luźnego koka.Wróciła do pokoju i ubrała szare spodnie,czarny sweterek i skórzaną kurtkę.Spojrzała przez okno.Na dworze było jeszcze ciemno i lekko kropił deszcz.Założyła trampki i po cichu zeszła na dół.Wyszła z domu i wzięła głęboki wdech.Zimny wiatr

muskał jej zaróżowione policzki.Wyszła z ogrody i stanęła jak wryta.Ktoś stał kilka kroków dalej,dokładnie pod jej oknem.Ubrany w czarną bluzę z kapturem Tom,pomachał jej,uśmiechając się krzywo.Rebekah szybkim krokiem poszła w przeciwną stronę.Gdy odwróciła się aby zobaczyć,czy idzie za nią wpadła na kogoś.
-Rebekah?-Harry poprawił swoją czapkę.-Co ty tutaj robisz?
-Widziałeś Tom'a?
-Co?Czemu miałbym go widzieć?Jeśli pytasz się czy wymykam się wczesnym rankiem na potajemne randki z nim odpowiedź brzmi nie.
-Stał pod waszym domem.Widziałam go.
-Uważaj na siebie,to jakiś psychopata,mówię ci.Jeśli dalej tam będzie zadzwonię na policję.
-A ty gdzie byłeś?
Chłopak wskazał na reklamówkę.
-W sklepie.
-O piątej rano?
-Nie mogłem spać.
-No to jest nas dwoje.
-Wiesz Rebekah jeśli dwoje ludzi nie może spać to powinni robić inne rzeczy niż zakupy.-Poruszył zabawnie brwiami.Blondynka przewróciła oczami ale uśmiechnęła się.Powoli udali się w stronę domu.
Gdy już stali przed drzwiami Rebekah zatrzymała się.
-Wiesz coś o jakimś zakładzie Harry?-Spytała,spoglądając na niego.
Chłopak wytrzeszczył oczy,pobladł i o mało co nie wypuścił reklamówki z rąk.
-O jakim zakładzie?
-Ty mi powiedz.
-Nie ma żadnego zakładu.
-Ile jestem dla ciebie warta Harry?
-Co?
-Słyszałeś.
-Kocham cię.-Powiedział spuszczając wzrok.
-Więc bądź ze mną szczery.
-Nie ma zakładu.
-Piwo?
-Co?
-Jestem warta jedno piwo czy coś?
-Nie wiem o czym mówisz....
-Proszę cie Harry.Po prostu powiedz mi to albo zaprzecz.Ale jeśli zaprzeczenie będzie kłamstwem to nigdy ci tego nie wybaczę.Z kim i o co?
Styles westchnął.
-To było dawno...nie znałem cię jeszcze tak dobrze jak teraz i założyłem się z Louis'em.
- O co?
-Że będziemy parą.Że mogę mieć każdą dziewczynę,nawet tak niedostępną jak ty.
-Zgodziłeś się?
-Wydawało mi się to dobre....
-Co było dobrego w bawieniu się moimi uczuciami?!
-Przepraszam.
-Czyli...ten cały czas kiedy byłeś taki miły,kochany i opiekuńczy ty...tylko udawałeś żeby wygrać?
-Na początku,ale potem się zmieniło....
-Nie pieprz mi,że się we mnie zakochałeś czy coś.Jak mogłeś?Każda rozmowa z tobą,to jak mnie zabrałeś do domu....tylko się bawiłeś,a ja idiotka przez chwilę myślałam,że może na prawdę....może....że ci trochę....że może ci zależy.
Harry czuł się potwornie,nie miał odwagi spojrzeć jej w oczy.
-Przepraszam na prawdę czuję się jak najgorszy ch.....
-Bo taki właśnie jesteś.Pomyśleć,że ci ufałam.Jak mogłam być tak głupia?Gratuluję Harry.Brawo.Wygrałeś.Na prawdę sprawiłeś,że poczułam do ciebie coś więcej,możesz pochwalić się Louis'owi.
Po tych słowach minęła go,wchodząc do domu i od razu pobiegła na górę.



                                                                              ~***~



Około dwunastej Alison zapukała do drzwi pokoju Beki.Jako,że nie usłyszała "proszę" ani nic innego,weszła niepewnie do pokoju.Blondynka leżała przykryta kołdrą po sam czubek głowy.Brunetka usiadła na brzegu łóżka.
-Jak się czujesz?
-Jakbym umierała.Powoli i boleśnie.
-Aż tak źle?
-Wiesz,że Harry przez cały czas mnie okłamywał?-Spytała siadając.-Tak właściwie byłam zakładem czy uda mu się mnie poderwać.
-Co?-Brunetka wytrzeszczyła oczy.
-Zresztą nieważne.Tak na prawdę nigdy mi na nim nie zależało.-Powiedziała,płacząc.Ali mocno przytuliła przyjaciółkę.
-Chyba czas żebyśmy wróciły do naszego mieszkania.
-Święta racja.
-Możemy pójść jeszcze przedtem na cmentarz.Ubierz się i za pół godziny spotkamy się na dole.



Ali zeszła na dół.W kuchni stali Zayn,Harry i Niall.Brunetka podeszła do Loczka i spoliczkowała go.
-Ty gnoju!
Chłopak złapał się za czerwone,szczypiące miejsce.
-Jak mogłeś?!
-Czy ktoś powie mi co tutaj się dzieje?-Spytał Malik.
-Ty...-Bennet wskazała palcem na Mulata.-Nie odzywaj się do mnie,daj mi spokój i lepiej naucz się jak przebierać pampersy,a ty...-Wskazała na Loczka.-Nie zbliżaj się do Rebeki  bo osobiście cię wykastruję!



Gdy Rebekah zeszła na dół ubrana w niebieską bluzkę i białe spodnie wszyscy czekali na korytarzu.
-Co się dzieje?-Spytała.
-Pojedziemy z tobą.-Powiedział Niall.
-To miłe ale nie musicie.
-To samo im powiedziałam.-Ali sprawdziła godzinę na telefonie.-Ale się uparli.
-Chcemy cię wspierać.-Dodał szybko Horan.
-Tylko się nie posraj,ostatnio bardzo ją wspieracie.-Burknęła brunetka.Coffey westchnęła.
-Okay ale ja nie jadę razem z Harry'm.
-A ja z Zayn'em.
-Możecie pojechać ze mną.-Wtrącił Payne.

Po parunastu minutach byli na miejscu.Rebekah przypomniała sobie wczorajszy ból,który powoli wracał.Zacisnęła ręce w pięści i obiecała sobie,że nie będzie płakać.Stanęła przed grobem i zaczęła się modlić.Reszta stała w ciszy trochę dalej od niej.
Zayn był pogrążony myślami o dziecku.Nie to,że go nie chciał.Po prostu nie był na to gotowy.Czuł się źle z paru powodów.Po pierwsze dopiero wieczorem doszło do niego jak paskudnie potraktował Perrie co może źle odbić się nie tylko na niej ale i na dziecku.Powiedział kilka niepotrzebnych słów za dużo.Po drugie stracił Ali,najwyraźniej nieodwracalnie,po trzecie co wydawało mu się głupie i egoistyczne martwił się trochę o
swoją karierę,o to jak zareagują fanki i ludzie,z którymi pracuje.Martwił się,że nie da sobie z tym rady,w końcu jest taki młody a dziecko to duża odpowiedzialność.
-Cholera....-Szepnął,chwytając się za kieszeń.-Zapomniałem telefonu.Pojadę po niego i za parę minut wracam.-Powiedział Niall'owi i opuścił cmentarz.


Minęło z pół godziny,kiedy zadzwonił telefon Rebeki.Dziewczyna na początku chciała od razu odrzucić połączenie,jednak gdy zobaczyła,że to Sahne szybko podeszła do przyjaciół i włączyła na głośno mówiący.
-Rebekah?
-Tak,co się stało?
-Znaleźliśmy go!Znaleźliśmy tego psychopatę,który wysyłał wam te sms'y.Właśnie go zgarniamy.
-Co?!Kto to?!
-Wyślę ci adres,przyjeżdżajcie jak najszybciej.
Po tych słowach rozłączył się,a parę sekund później Coffey dostała sms'a z adresem.


Po dotarciu na miejsce wszystko potoczyło się bardzo szybko.Rebekah czuła jak jej serce bije w przyspieszonym tempie.Gdy wyszli z auta,zamarli.Po prostu stali i przyglądali się całej tej sytuacji.
Kilku policjantów przytrzymywało Tom'a,który szarpał się i wrzeszczał.Shane próbował kontrolować całą tą sytuację.Blondyn nie wyglądał tak samo jak za pierwszym razem gdy Rebekah spotkała go w Chicago.Jego brązowe oczy były tak ciemne,że mogło się wydawać,że aż czarne,włosy miał potargane,z rozciętego policzka leciała  krew.Próbował wyrwać się ze wszystkich sił.Na marne.
Rebekah nie mogła w to uwierzyć.
Tom.Ten sam Tom,z którym chodziła tyle lat do szkoły.Ten sam Tom,któremu dokuczała Nadine.Ten sam Tom,który uchodził za kujona i nie miał praktycznie żadnych znajomych.Ten sam Tom,który był dla niej taki miły,ten sam,który chciał z nią chodzić.
Ten Tom okazał się psychopatą i mordercą.
W prawdzie zachowywał się dziwnie i od kiedy znalazła się w jego mieszkaniu po pamiętnej "przygodzie" w parku nieco ją przerażał i przestała mu ufać,do tego stanie pod jej domem i dziwne rozmowy,ale nie sądziła,że to właśnie on okaże się tym,który niszczył ich życie każdego dnia.
Rebekah wróciła do rzeczywistości kiedy Tom wyrwał się policjantom,podbiegł do niej,złapał za ramiona i wykrzyczał:
-Rebekah to ja pisałem te sms'y ale nie zabiłem Nadine!Uwierz mi!Musisz mi uwierzyć to nie ja ją zabiłem!To ktoś inny,ktoś kto cały czas ma was na oku!Nie zabiłem jej,musisz mi uwierzyć bo jak nie ty to kto?
Rebekah była jeszcze bardziej oszołomiona.Policjanci szybko odciągnęli go od niej,zakuli w kajdanki i wsiedli z nim do samochodu policyjnego.Cały czas powtarzał to samo "nie zabiłem jej,uwierz mi".
Ali położyła rękę na ramieniu przyjaciółki.
-Nie słuchaj go.Kłamie.Zniszczył nam życie.
-Wiem.
-Wierzysz mu?
-Nie.
Shane podszedł do nich i zanim zdążył cokolwiek powiedzieć obie mocno go przytuliły powtarzając "dziękuję".
-Jak go znalazłeś?
-Moi ludzie dużo mi pomogli.Mamy dowody,że to on wysyłał te wszystkie wiadomości.Wygląda na to,że miał jakąś chorą obsesje na waszym punkcie,pełno waszych zdjęć i w ogóle.Do tego znaleźliśmy telefon,z którego zostały wysłane wszystkie wiadomości.Zostanie też oskarżony o morderstwo,nadal szukamy dowodów ale jak na razie to jest podejrzanym numer jeden więc nie martwcie się bo posiedzi sobie w wiezieniu.Poza tym był tamtej nocy w tym klubie i wszystko jak na razie wskazuje na niego.Muszę jechać na komisariat,do zobaczenia.
Gdy tylko odszedł Rebekah mocno przytuliła przyjaciółkę.Poczuła niesamowitą ulgę,ciężar spadł jej z serca,czuła się bezpieczna i szczęśliwa.
-Zadzwonię do Zayn'a.-Powiedziała brunetka,wyciągając telefon i wybrała numer Malik'a.



                                                                              ~***~


Zayn był już nia daleko cmentarza kiedy zadzwonił jego telefon.Zdziwił się gdy zobaczył,że to Alison.Był pewien,że prędko się do niego nie odezwie.Szybko włączył zieloną słuchawkę i przyłożył komórkę do ucha.
-Hej.
-Jesteś jeszcze w domu?
-Nie,zaraz będę na cmentarzu,czemu pytasz?
-Złapali x!
-Co?!
-Złapali go!To Tom.
-Wiedziałem,że ten skurwysyn jest nienormalny....
-Wyślę ci adres,przyjedź szybko.
-Zaraz będę.
Rozłączył się.Po chwili dostał sms'a z adresem.Szybko zawrócił na odpowiednią ulicę.Nagle stracił panowanie nad autem.Próbował wyhamować ale zamiast tego pojazd jechał jeszcze szybciej.Nawet nie wiedział kiedy wyrosło przed nim ogromne drzewo.Nie potrafił skręcić.Huk i ciemność.Auto wjechało z ogromną prędkością w drzewo,oczy Mulata zamknęły się.



                                                                          ~***~


-Już minęło dwadzieścia minut,a dalej go nie ma.-Zauważyła blondynka.
-Może się zgubił?-Zaproponowała Ali.
-Nie możliwe Zayn dobrze zna tą okolicę,a nawet jeśli to ma GPS.-Powiedział Niall.
-Na pewno wysłałaś mu dobry adres?
-Na pewno.
W tym momencie zadzwonił telefon brunetki.
-Tak?Tak przy telefonie....co?Jak?Gdzie?Dobrze,dobrze już jadę.
Rozłączyła się i z przerażeniem spojrzała na wszystkich.
-Zayn miał wypadek i....
Dostali sms'a.Wszyscy w tym samym czasie.Każdy spojrzał na swój telefon.

                                             "Zabawa dopiero się rozpoczęła :)"








Heeej :D Na samym początku baaardzo was przepraszam za to,że tak długo nic nie dodawałam.Miałam dać po egzaminach ale jakoś ciągle brakowało mi czasu i weny żeby cokolwiek napisać.Mam nadzieję,że ktokolwiek jeszcze został ze mną na tym blogu? :D Co do rozdziału to mógł być lepszy,ale stwierdziłam,że już go dodam.No i tak zakończył się "sezon drugi" Dirty Liars.Mam nadzieję,że nie zawiodłam was aż tak bardzo...? Było bardzo dużo Rebeki,ale w końcu mama jej umarła więc poświęciłam jej prawie cały rozdział :) No i dowiedziałyście się w końcu kim jest nasz kochany X.....chyba nie było to duże zaskoczenie,wiele osób go o to podejrzewało :) Ale jest ktoś jeszcze,ktoś znacznie gorszy,a kto dowiecie się wkrótce :D Piszcie co podobało się wam w rozdziale najbardziej,a co najmniej.A i obiecuję,że teraz kolejne części będą pojawiać się wiele częściej :D 
Teraz jeszcze tylko bardzo proszę o komentarze.Obserwatorów coraz więcej,a komentarzy coraz mniej.Wiem,że długo nic nie dodawałam i pewnie sporo osób przestało czytać bloga,ale jeśli przeczytałeś ten rozdział to ładnie proszę skomentuj :) Nie musi być to jakiś bardzo długi komentarz,może to być nawet jedno słowo.Wiecie jak to motywuje do dalszego pisania :D No i to by było na tyle :) Polecam wam:
http://lietomefanfic.blogspot.com/
http://wish-youu-were-here.blogspot.com/
http://sinisterstylesfanfic.blogspot.com/

Do następnego ;**

6 komentarzy:

  1. O JA PIEPRZĘ *U*
    ZA DUŻO MYŚLI, ZA DUŻO EMOCJI, ZA MAŁO DŁONI, ZA MAŁO MIEJSCA DO PISANIA.
    ALLI AKA MY GOD za to że jebła Haroldowi XD jakby nie patrzeć, należało mu się :D
    ALE POWIEDZIAŁ ŻE JĄ KOCHA. ON JĄ KOCHA.
    tylko czemu nie walczy? żeby mu wybaczyła? jestem pewna, że Haroldzik umie ładnie przekonywać... NIC.
    WIEDZIAŁAM ŻE TO JEST POJEBANY, ja to wiedziałam.
    Tom Tomem, ale kto jest kuwa mordercą? Ktoś gorszy? Ojciec Rebecki? Siostra Alli? Perrie się wkurzyła na nieogarniętego Zayn`a? NO PO PROSU W TYM ROZDZIALE TAKIE #EMOTIONS że o ja pierdziele ;3
    To takie dziwne, tu mi smutni bo pogrzeb, tu dzika ekscytacja kto jest X .
    IT`S TOO MUCH FOR MY FUCKING BRAIN.
    jaram się sezonem trzecim ^^
    Kochanie nie wiem czemu tak marudzisz, rozdział świetny, umiesz przekazać emocje, też tak chcę *u*
    Czekam z niecierpliwością na kolejny i na Twojego nowego bloga o ktorym mi wspominałaś
    weny kochana <3
    #fangirlingtime
    Love ya <3

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG! Wchodzę sobie spokojnie na bloggera, patrzę a tu nowy rozdział u ciebie. Już zaczęłam się jarać. Zaczęłam czytać i nagle mam łzy w oczach :D, a tu nagleHarry mówi Bece o zakładzie, BOOM i Hazza dostał w mordkę. Bekah drze się na ojca. Tom okazał się X (coś czułam, że to on), Zayn ma wypadek i znowu ten sms. Aaaa tak się podekscytowałam, prawie zaczęłam piszczeć. Czemu Hazza nie warczy o Rebekę?! Co za.. piiii...xD Kto jest mordercą i czemu oni nadal dostają te smsy. Już mózgownica mi paruje od tych pytań. CO ZA EMOCJE. CO ZA EMOCJE.. Słonko nie marudź bo piszesz cudownie. Bardzo ci tego zazdroszczę. Chciałabym pisać z takimi emocjami jak ty ^^ Czekam na następny rozdział :) Zapraszam do mnie :* Weny <3
    Luh ya :)
    Jadee x

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka to znów ja. Mam do ciebie ogromną prośbę. Mogłabyś zajrzeć na mojego bloga i powiedzieć mi co myślisz? Byłabym zobowiązana. Z góry dziękuję. Postaram się odwdzięczyć.
    http://iknowyouliketoplayitslow.blogspot.com/
    Luh ya <3
    Jade x

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG OMG OMG!! Nie to nie możliwe OMG!! Ja wiedziałam, że ten cały Tom to psychicznie chory ciul, ale grr ten cały x jest mega popierdolony!! OMG i ten wypadek Zayna jejku... ale nic mu nie będzie, no nie? Weź powiedz, że nie!! Nawet nie wiesz, jak długo czekałam na ten rozdział!! Kocham twojego bloga, jest mega zajebisty czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. O Mój Boże!! Cudowny rozdział! Szkoda mi Rebekah załamana po pogrzebie mamy, spotkanie ojca i jeszcze dowiedzeni się,że Harry się o nią założył :/ Zawiódł mnie strasznie Harry niech o nią walczy,a nie!! Zayn i wypadek? Ale nic mu się nie stało prawda?? Proszę nie mów,że umrze ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. CUDOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO ♥

    OdpowiedzUsuń