sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 22


Włącz

 
Louis siedział na podłodze oparty i zimną,białą ścianę z kubkiem kawy.
-Louis?
Brunet lekko odwrócił głowę w stronę dziewczyny.Na sekundę uśmiechnął się szeroko po czym wrócił do stanu przygnębienia.Alli usiadła obok,wzrok miała utkwiony na ścianie.
-Czy to kawa?-Spytała wskazując na kubek.Louis skrzywił się.
-Nie jestem pewien.
Na twarzy dziewczyny pojawił się ledwo widoczny uśmiech.
-Mogę się o coś spytać?
-Tak Alli ten tyłek jest naturalny,nie miałem żadnej operacji plastycznej.Geny i te sprawy.
Brunetka przewróciła oczami.
-Nie o to.Pamiętasz jak powiedziałeś,że jeszcze jakoś mnie zdobędziesz,nie ważne co będziesz musiał zrobić?-Zaczęła.Chłopak odwrócił się w jej stronę z niedowierzaniem.
-Chyba kurwa żartujesz.Sugerujesz,że ten wypadek Zayn'a....
-Ja tylko...
-Przestań okay?-Brunet wstał,otrzepując niewidzialny kurz z spodni.-Nie sądziłem,że w ogóle coś takiego może ci przyjść do głowy.Zayn to mój brat,za kogo ty mnie masz Alli?Za jakiegoś jebanego psychola?
-Prze...
-Lepiej będzie jak nie będziesz się dzisiaj do mnie odzywać.-Powiedział po czym odszedł,klnąc cicho.



                                                                          ~***~



Czas leciał wolniej niż zwykle.Minuta zdawała się być godziną.Rebekah siedziała przyglądając się wszystkim.Alli,Louis i Liam gdzieś zniknęli,Niall i Clary poszli najprawdopodobniej do kawiarni,co nie zmieniało faktu,że hol był pełen ludzi.Lekarze chodzili tam i z powrotem,pielęgniarki ciągle zaglądały do innych sal.Jakaś dziewczyna przyjechała z poparzoną ręką,jakaś matka byłą przerażona nieustającą gorączką swojego dziecka.Perrie stała przy szybie pokoju Malika i w dalszym ciągu nic nie mówiła.I był jeszcze Harry.Siedział na krześle na przeciw blondynki.Od tamtej rozmowy nie odezwał się ani
słowem,dokładnie tak jak chciała.W prawdzie nie spojrzała na niego ani razu,ale czuła jego wzrok.Czuła jak przygląda jej się w ciszy.
Nawet nie wiedziała kiedy zaczęła boleć ją głowa,puls przyspieszył.Czuła się bezradna,wszystko ją przygnębiało.Szpital nie był dla nie odpowiednim miejscem.Tykanie zegara,które jako jedyne przerywało grobową ciszę stało się nie do zniesienia.Nagle kilku lekarzy znalazło się na korytarzu.Pchali ze sobą krzesło inwalidzkie z jakimś mężczyzną.Jeden z nich zawołał:
-Stan się pogarsza!Trzeba jak najszybciej przeprowadzić operację!
Później wszyscy zniknęli za drzwiami jednej z sal.Na korytarz wbiegła dziewczyna,która mogła mieć góra dwadzieścia trzy lata.Długie brązowe włosy miała związane w koński ogon,ubrana była w jeansy i biały t-shirt.Szybko podeszła do jednej z pielęgniarek.Rebekah nie słyszała dokładnie o czym rozmawiają,zdołała jedynie wyłapać pojedyncze słowa.Z tego co zrozumiała chłopak na sali operacyjnej to jej narzeczony,jechali do salonu sukien ślubnych kiedy stracił przytomność i nie można było go wybudzić.
Nagle czas zaczął dłużyć się jeszcze bardziej.Minęło pół godziny,kiedy z sali wyszedł lekarz.Podszedł do dziewczyny.Tym razem Rebekah nie słyszała nic oprócz przeraźliwego płaczu.Blondynka poczuła jak robi jej się słabo.Nie żył.Właśnie ten dwudziesto paro latek stracił życie.
Coffey natychmiast stanęła na nogi.Było jej niesamowicie niedobrze,cała oglądana sytuacja wydała jej się odległa,głosy nie były wyraźne.Zupełnie jakby była pod wodą i oglądała całe zdarzenie.
-Rebekah?
Usłyszała za sobą głos Harr'ego.Jak zwykle lekko zachrypnięty,jednak tym razem nie powodował u niej dreszczy,a tylko sprawił,że chciało jej się jeszcze bardziej wymiotować.Poczuła jego dłoń na ramieniu,kiedy znów powtórzył jej imię.
-Nie dotykaj mnie.-Wyszeptała.
-Rebekah ja...-Zaczął nie puszczając jej ramienia.
-Powiedziałam żebyś mnie nie dotykał!!!-Krzyknęła o wiele za głośno,tak że wzrok wszystkich skupił się na niej.Czuła jak traci panowanie.Chłopak szybko odsunął rękę.
-Rebekah spójrz na mnie.Wszystko w porządku?
-Muszę wyjść....
-Pójdę z tobą,nie wyglądasz najlepiej....
-Odwal się ode mnie w końcu!-Powiedziała twardo,po czym dodała szeptem bardziej do siebie-Boże zaraz zwariuję,muszę wyjść,muszę stąd wyjść....
Minęła chłopaka i pobiegła w stronę schodów.Gdy znalazła się na zewnątrz z ulgą odetchnęła świeżym powietrzem.Przecież ten zupełnie nie znany jej chłopak,to równie dobrze mógł być Zayn.Albo Harry.Albo Niall.Albo ktokolwiek kogo zna.Myślała gorączkowo.
Zayn.Wypadek.Tom.
Właśnie Tom.A co jeśli on wie coś ważnego?Coś co pomogłoby rozwiązać ich wszystkie problemy?



                                                                            ~***~
                                                                  ( 20 minut później)



Ostatni raz zawahała się przed wejściem.Gdyby Alli wiedziała,że zamiast siedzieć na szpitalnym korytarzu pojechała do więzienia zobaczyć się z Tom'em byłaby wściekła.Sama nie była pewna czy właśnie tego chce,ale miała zbyt wiele pytań,które zabijały ją od środka.W taksówce zadzwoniła do Shane'a zapytać się czy załatwi jej widzenie się z nim.Nie było to łatwe biorąc pod uwagę,że Tom dopiero tego dnia został schwytany i jeszcze przez cały czas był na nowo przesłuchiwany.Na szczęście policjant w końcu uległ i zgodził się.
Środek wiezienia był tysiąc razy gorszy od szpitalnych pokoi czy choćby odstraszającego wyglądem więzienia z zewnątrz.
Jeden ze strażników zaprowadził ją do pomieszczenia gdzie można było rozmawiać z przestępcami,którzy siedzą po drugiej stronie szyby.Rozmowę przeprowadza się przez słuchawki jak z telefonów stacjonarnych.Usiadła na twardym krześle i czekała na blondyna.Chłopak przyszedł po krótkiej chwili z szerokim uśmiechem,ubrany w pomarańczowy,więzienny kombinezon.Usiadł i z zadowoleniem przyłożył słuchawkę do ucha.
-No proszę,jednak przyszłaś.Rozumiem,że tęskniłaś?
-Spowodowałeś wypadek Zayn'a?
-Mnie również miło cię widzieć Bekah!Tak mam się całkiem dobrze,chociaż jedzenie mają paskudne,ale dzięki,że pytasz.
-Nie mam zamiaru się z tobą bawić Tom.Albo porozmawiasz ze mną normalnie,albo idę.
Uśmiech nie znikał z twarzy chłopaka.
-Tak szybko?Dopiero co przyszłaś,muszę się na ciebie trochę napatrzeć.
-To twoja wina?
-Wypadek?Nie.Tak właściwie to słyszę o tym pierwszy raz.Twoim zdaniem dobrze wyglądam w tym uniformie?
-Jesteś chory.
-Tak też uważam,że pomarańczowy to nie mój kolor.
-Nie o tym mówię.Chociaż muszę przyznać,że wyglądasz paskudnie jak wielka zgniła pomarańcza.
-Serio Rebekah?Nie stać cie na bardziej kreatywne porównanie?
-Skoro nie ty to kto to zrobił?
-A skąd ja mam to wiedzieć kochanie?
-Jakoś milion innych rzeczy o nas wiedziałeś.
-To co innego.Mówiłem ci,że odpowiadam tylko za sms'y.No i może jeszcze za uśpienie cie wtedy w parku i włamanie do domu Nadine,ale to wszystko.
-Ale dlaczego?
-Miała całkiem niezłą kolekcję płyt video.
-Nie o to pytam do cholery!Dlaczego nam to robiłeś?
Twarz chłopaka spochmurniała.
-Należało wam się.Paskudne dziwki.Zawsze uważałyście się za lepsze od reszty.Postanowiłem się wam odpłacić zniszczyć życie,tak jak wy zniszczyłyście moje.-Warknął,po czym znów na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech.-A co tam u ciebie?
-Potrzebujesz lekarza Tom.Może nie byłyśmy dla ciebie najmilsze ale...
-Oj Bekah,Bekah,Bekah....Jeszcze tylu rzeczy nie wiesz.
-To powiedz mi.
-Po co psuć sobie dzień?!Ej tak w ogóle uważaj na siebie,okay?Ten psychol dalej jest na wolności.
-Co?
-Ten od zupełnie przypadkiem zepsutego auta Zayn'a i tak sobie myślę,że ma o wiele gorsze plany.
-Tom wiesz kto to jest?Jeśli tak to musisz mi powiedzieć!
-Rebekah nigdy nie zrobiłbym ci krzywdy.Uwierz mi.Byłaś i jesteś dla mnie ważna,dlatego miej oczy szeroko otwarte.
-Tom kto....
-Powinnaś lepiej przytulić Harr'ego,Niall'a i całą resztę puki jeszcze ich masz.
-Kto to jest?!
W tym momencie podszedł strażnik i oświadczając,że czas rozmowy dobiegł końca,zabrał Tom'a.



                                                                         ~***~



Louis wychodził właśnie ze szpitala kiedy wpadł na Niall'a i Clary.
-Idziesz gdzieś?-Spytał blondyn.
-Idę to tego cholernego gnoja zmusić go żeby się przyznał,że to on jest odpowiedzialny za wypadek Zayn'a.
-Z całym szacunkiem to chyba nie najlepszy pomysł....
-Raz powiedziałem nic nie znaczące zdanie,które zostaje mi teraz wypominane.Pójdę tam i jak już się przyzna to przyprowadzę tam Allison,żeby też to usłyszała.



                                                                           ~***~
                                                                (pół godziny później)



Z jednej strony blondynka była szczęśliwa,że przynajmniej ma stu procentową pewność,że to nie Tom odpowiadał za wypadek co rodziło u niej przerażenie.Bo skoro nie on to kto?Wszystko było oczywiste-był jeszcze ktoś,kto pragnął ich śmierci i to o wiele bardziej niż Tom.On tylko wysyłał pogróżki,ten nowy działa.
Szła szybkim krokiem przez park.Było już ciemno i ku jej zdziwieniu-pusto.Park zawsze był przepełniony ludźmi nie ważne jaka była pogoda,pora roku czy dnia.Tej nocy było inaczej bo oprócz niej,bezdomnych kotów i jednego staruszka,którego minęła dobre dziesięć minut temu nie było nikogo.
Czasami miała dosyć wszystkiego.I właśnie to był jeden z tych dni,kiedy chciałaby nie istnieć lub znów mieć dziesięć lat i beztroskie życie.Niektóre sytuacje przerastały ją.Starała się ukryć strach,być silna,ale nie
potrafiła.Zdecydowanie wszystkiego było za wiele począwszy na śmierci przyjaciółki,poprzez sms'y,które skutecznie nie pozwalały jej spokojnie zasnąć,kończąc na śmierci matki,idiotycznym zakładzie Harr'ego i wypadku Zayn'a.Miała ochotę się rozpłakać.Spojrzała przed siebie i pomimo ciemności dostrzegła męską sylwetkę idącą naprzeciw niej.Nagle chłopak zaczął biec. Zdezorientowana zatrzymała się. "Uważaj!" krzyknął.Blondynka odwróciła się zdziwiona i zanim zdążyła coś powiedzieć poczuła ogromny ból w okolicy brzucha.Nie była w stanie nawet krzyknąć.
Mężczyzna.Zdecydowanie był to mężczyzna.Ubrany na czarno,kaptur na głowie,a twarz zakryta przez maskę mima.I nóż w ręce,który teraz był wbity w jej lewy bok.Drugą ręką podtrzymywał jej ramię,żeby nie upadła,wbijając palce  z całej siły w jej skórę.Nie widziała jego oczu,ale patrzał na nią i mogłaby przysiąc,że pod maską uśmiechał się.
Głos biegnącego w ich stronę mężczyzny był coraz to lepiej słyszalny i Rebekah zdała sobie sprawę,że zna go.Nie potrafiła skojarzyć skąd,ale zna.
"Mim" wyciągnął szybko nóż co sprawiło jeszcze większy ból i uciekł.Blondynka upadła na kolana trzymając się za krwawiącą ranę.
-Kurwa Rebekah?!-Usłyszała,ale nie była w stanie nawet się odwrócić.Wiedziała już czyj to głos.
Louis szybko wyciągnął telefon i wybrał numer na pogotowie.
-Będzie dobrze,słyszysz?Będzie dobrze.



                                                                            ~***~



Louis wbiegł za lekarzami na odpowiednie piętro,ale zatrzymał się gdy wchodzili do jednej z sal.
-Lou?-Chłopak odwrócił się,gdy Allison do niego podeszła.
Każdy korytarz wyglądał tak samo,więc nawet się nie zorientował,że to właśnie na tym piętrze leży Malik.
-Co się stało?!-Spytała podenerwowana,sprowadzając go na ziemię.
-Ktoś ją zaatakował.
-Co?!Kiedy?!Gdzie?!
-W parku.
-Co ona robiła w parku?!Louis mów!
-Była u Tom'a.
-Co do cholery?!A co ty tam robiłeś?!
-Też zamierzałem pójść do niego.Alli musisz na siebie uważać bardziej niż zwykle.Ktoś dźgnął ją nożem,jakby mnie tam nie było....
Chłopak odwrócił wzrok.Przez chwilę nic nie mówił tylko stał patrząc w podłogę.Potem odwrócił się i bez słowa poszedł przed siebie.Alli stała jeszcze kilka sekund przetwarzając sobie wszystkie jego słowa.
-Louis!-Zawołała.
Chłopak zatrzymał się i powoli odwrócił w jej stronę.Nie czekając długo podbiegłą do niego i mocno przytuliła.Był zdziwiony,ale odwzajemnił uścisk.Brunetka wtuliła się bardziej,czuła ciepło płynące od niego,zapach perfum i szybkie bicie jego serca.
-Przepraszam za dzisiaj.Przepraszam i dziękuję.Gdybyś jej nie znalazł.....
-Nie ma za co.
Lekko poczochrał jej włosy i pocałował w czoło.
-Ja też przepraszam.
Odsunął się od niej widząc lekarza.
-Państwo jesteście rodziną pana Malika?-Łysy mężczyzna w białym fartuchu poprawił swoje okulary.
-Tak.
-Pan Malik właśnie się obudził.Może do niego wejść jedna osoba zanim przyślę tam innego specjalistę aby sprawdził jego stan.
Serce Alli zabiło dwa razy szybciej.Brunetka spojrzała na pozostałych.
-Śmiało.-Harry uśmiechnął się lekko,wskazując na drzwi.
Brunetka na miękkich nogach podeszła do drzwi.Nie pewnie pociągnęła za klamkę.
Leżał tam podpięty do różnych kabelków,z kroplówką.Alli podeszła bliżej.Spojrzał na nią czekoladowymi oczami.Miała wrażenie,że coś się w nich zmieniło.
-Zayn?-Spytała niepewnie chwytając jego dłoń.
-Co się stało?Gdzie ja jestem?Czemu dalej mnie męczysz?
-Co?
-Mówiłem,że jeśli chcesz autograf.....
-Zayn.....
Brunetka poczuła jak zbierają jej się łzy.
-Zayn...nie pamiętasz mnie?
-Pamiętam,przyszłaś ostatnio do mojego domu wypytywać o jakąś Nadine.
-Boże....Zayn miałeś wypadek samochodowy.Jesteś w szpitalu,a od naszego pierwszego spotkania minęło tak wiele.....Przyjaźnimy się.
-Przyjaźnimy?
Brunetka kiwnęła twierdząco głową,siląc się na uśmiech i starając nie rozpłakać.
-Dużo się zmieniło.
-Opowiesz?
-Zaraz przyjdzie lekarz.Wszystko ci powiem,ale nie dzisiaj.Musisz odpocząć.Zdrowiej.
Powiedziawszy to odwróciła się,chcąc wyjść.
-Przyjaźnimy się?-Usłyszała zanim wyszła.
-Tak.Właściwie to jesteśmy sobie bliscy....
-Jak bardzo?
Zawahała się.
-Zayn my....jesteśmy jak brat i siostra.A ty i Perrie oczekujecie dziecka,z którego strasznie się cieszysz.Szkoda,że nie pamiętasz jak szczęśliwy byłeś gdy się o tym dowiedziałeś.

Wychodząc w drzwiach minęła się z lekarzem,o wiele młodszym od poprzedniego.
Gdy stanęła na korytarzu i oparła się o chłodną ścianę,wszyscy wyczekująco skupili na niej wzrok.
-I co z nim?-Spytał w końcu Niall.
-On...stracił pamięć z ostatnich kilu tygodni.Właściwie to ostatnie co pamięta to dzień,w którym się poznaliśmy.
-Alli tak mi przykro....-Zaczął Harry.
-To nic.-Szybko otarła pojedynczą łzę i zwróciła się do Edwards.-Jest twój.
-Co?
-Powiedziałam mu,że....jesteście szczęśliwą parą.Nie chciałam rozbić wam związku,przepraszam.
-Alli...-Blondynka złapała się za brzuch.
-Życzę wam szczęścia.W końcu będziecie mieli dziecko,a ono będzie potrzebować i matki i ojca.Clary-Brunetka spojrzała na siostrę.-Skoro już o rodzinie mowa,jutro jedziemy odwiedzić naszą mamusię.







Heeej! :D No i mamy 22 rozdział :D Matko powiem szczerze,że nawet mi się podoba,przynajmniej w porównaniu do wcześniejszych :) Tak czy siak kilka spraw odnośnie bloga.30.06 jadę na wakacje no i nie będzie mnie trochę....mówiąc trochę mam na myśli,że albo wrócę 20.07 albo 28.07 czyli prawie miesiąc.Mam nadzieję,że ta nieobecność was nie zniechęci i zostaniecie dalej ze mną do końca :D Ale nie martwcie się zanim pojadę na pewno dodam jeszcze jeden lub dwa rozdziały ! 
Zakochałam się ostatnio w 5 seconds of summer stąd ich piosenka do rozdziału *o* Słuchacie ich? :D Jeśli nie to polecam zacząć :D 
Rozdział nieco ciekawszy niż poprzednie :) Mamy tutaj wkurzonego Louis'a,atak na Rebekę i przebudzenie Zayn'a.Mam nadzieje,że chociaż trochę wam się podobał bo spędziłam nad nim sporo czasu.
Okay nie chcę się rozpisywać więc jeszcze tylko krótko:bardzo,bardzo wam dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem :) W prawdzie nie było ich wiele ale cholernie się cieszę,że  ktoś jeszcze ze mną został i czyta tą historię :D Nawet nie wiecie ile radości sprawiają mi wasze komentarze! :D Kocham was wszystkie ;**
Okay przy następnym poście napiszę nieco więcej,a jak na razie to kończę :) Jeszcze tylko bardzo ładnie proszę o komentarz.Może to być jedno słowo,kropka,uśmieszek cokolwiek.Po prostu chcę widzieć ile z was czyta Dirty Liars :) No i to chyba tyle.
Na zakończenie jak zwykle jedno pytanie : co podobało się wam najbardziej w rozdziale? :D

Do następnego ;*

7 komentarzy:

  1. Nananannaa! <3
    kuwa późno już, mózg mi się wyłącza a weź tu napisz coś mądrego z komentarzu ._.
    DOBRA SOŁ.
    NIALL ŻYJE I MA SIĘ KUWA DOBRZE. NIEBO.
    Dalej ta Clary mnie niepokoi, kij, może być najlepszą osobą pod słońcem - nie pasuje mi, trochę się jej obawiam.
    ALE JAK NIE NIALL TO REB. no cóż.
    zawsze celujesz w moje ulubione postacie? xd
    szczerze, wyjątkowo jakoś w tym rozdziale zrobiło mi się żal Hazzy. Reb chyba powinna dać mu szansę. No chyba że mu nie zależy to kuwa może mu dać ale kopa w ten seksi tyłeczeg.
    Alli. Biedna Alli. Chociaż w sumie. Ma Lou, a Perrie i Zayn zajmą się tym dzieckiem.
    NO ALE NO.
    kuwa niby wcześniej byłam za tym żeby mimo wszystko dziewczyny wysłuchały Toma, ale O KUWA nienienienie.
    to jest jakiś psychol, nienienienie. DO WICKENDALE Z NIM!!!
    (eh psychotic mi się rzuca na mózg, nevermind)
    wgl Reb, co ci strzeliło żeby samej zrobić sobie spacerek do więzienia?
    park pełen ludzi, wyjątkowo pusty, kuwa chyba się tam przejdę i zaskoczę tego emo mima i tym razem ja mu wpierdolę i się kuwa wyda co za kutas za tym stoi. A jak to kobieta? Hm. I tak ma ode mnie wpierdol soł whatever.
    Chyba nie muszę pisać, że czytam DL, no bo halo tutaj największa fanka, halo.
    5 sos, czemu mnie to nie dziwi? XD
    Weny kochana, czekam na next :3

    EJ TYLKO MI TU KUWA NIE ZABIJAJ REB, NO BEZ JAJ, halo.

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział jest przecudny!! Co najbardziej mi sie podobało? Hmm: Louis ♥ heh Tom to psychol!! Żal mi jest Ally ;'( przez to co powiedziała Zaynowi będzie cierpiała jeszcze bardziej ;// a co do 5SOS to słucham słucham jaram sie i wgl Lukiem i Ashem ♥♥ czekam na nexta weny i buziole ;** młaaa młaaa młaaa pisz szybciutko kolejny, bo mam niedosyt twojego pisania ;p udanych wakacji ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział.
    Nowa jestem heh :D
    Często w opowiadaniach nie podoba mi sie,ze ktos dodaje gify i filmiki tego typu rzeczy ale tutaj to na prawdę pasuje i sprawia że historia jest barwna.
    Podoba mi się,że są cholernie wielkie emocje w dialogach. Przeklinają to jest częścią złości która się pokazala np. u Louisa w pierwszym akapicie (ten tylek byl zajebisty)
    No i ogólnie to ta scena w szpitalu mi sie podobała. Fajne opowiadanie i bede wpadala cześciej.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    http://clockworklove.blogspot.nl/
    Vicky :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział.
    Niemoge doczekać się następnego .
    Bardzo mnie poruszył.

    OdpowiedzUsuń
  5. O JPRD! Kurde ile emocji! O.O
    Cholernie podobał mi się ten rozdział! Jak nigdy!
    W ogóle sam początek... Nie wiem, jak Alli mogła pomyśleć że to Louis... Nie no kurcze... A potem atak na Rebeke... Boże... Ten "Mim" czy co to tam było! No cholera! Dobrze, że Louis był obok bo nie wiem co to by było O.O
    A Zayn... Przebudził się. Ale nie wierzę, że on nic nie pamięta! No nie nooo :c A Alli to nie wiem czy dobrze zrobiła kłamiąc Zaynowi... Przynajmniej w tej sytuacji dziecko będzie miało ojca, a Zayn... Może trochę bardziej się wczuje w tą sytuację, że będzie ojcem. Cholera, to się porobiło... No ale nie ukrywajmy. Alli zachowała się honorowo w stosunku co do Perrie. W końcu dziecko jest najważniejsze :)
    Ogólnie rozdział jest świetny! I bardzo mi się podoba! A nawiązując do twojego pytania... Chyba to zachowanie Alli w stosunku do Pezz. Tak mi się wydaje :)
    Świetny rozdział, a teraz czekam już na kolejny :)
    Pozdrawiam cieplutko <3
    @LoveWithHarold
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny :3
    Dirty Liars Na Zawsze <3
    Najlepsze opowiadanie świata. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. GENIALNY! DALEJ PROSZE ♡♡

    OdpowiedzUsuń