niedziela, 29 czerwca 2014

Rozdział 23



Włącz


Perrie niepewnie weszła do pokoju,w którym leżał Zayn.W prawdzie wiedziała,że Ali powiedziała mu,że są szczęśliwą parą,z czego w głębi duszy była szczęśliwa,jednak bała się go zobaczyć.Bała się,że nagle wszystko sobie przypomni i znów znienawidzi ją i nieplanowane dziecko.Szybko odpędziła od siebie dołujące myśli,które zajmowały jej głowę od kiedy rozmawiała z Alison i po cichu podeszła do łóżka,w którym leżał Malik.
-Zayn?
Chłopak odwrócił się w jej stronę i uśmiechnął lekko,zupełnie tak samo jak wtedy,gdy byli razem.
-Nie słyszałem jak wchodzisz.
-Jak się czujesz?
-Lepiej powiedz jak ty się czujesz.Na prawdę jesteś w ciąży?
Edwards kiwnęła twierdząco głową i uśmiechnęła się.
-Jak mogę tego nie pamiętać?Jak mogę nie pamiętać ostatnich tygodni?
-Masz szczęście,że tylko straciłeś pamięć,a zawsze mogło być gorzej....
-Tak wiem....po prostu dobija mnie ta niewiedza.Cały czas mam dziwne wrażenie,że nie pamiętam o czymś ważnym.I jeszcze to,że przyjaźnię się z Alison,a przecież dopiero co byłem pewien,że jest kolejną natrętną fanką.Nie wiesz może czy pamięć wróci?
Perrie zawahała się.Lekarz mówił,że są spore szanse na powrót utraconych wspomnień,ale prawda była taka,że blondynka wcale tego nie chciała.
-Być może.-Odpowiedziała w końcu.
-Opowiesz mi co nieco z ostatnich kilku tygodni?
-Nie teraz.Lekarz powiedział,że musisz dużo odpoczywać i mało myśleć.Nie ma stu procentowej szansy,że wszystko sobie przypomnisz,ale nie powinieneś się starać.To przyjdzie samo lub wcale.
Malik przez chwilę patrzył na dziewczynę zamyślony,po czym uśmiechnął się promiennie.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.-Wyciągnął rękę i dotknął brzucha blondynki.-Chłopczyk czy dziewczynka?
-Zayn głuptasie jeszcze nie wiadomo to dopiero pierwszy tydzień.
-Zresztą to bez znaczenia i tak będę równie szczęśliwy bo będzie nasze.Będziemy prawdziwą rodziną.



                                                                          ~***~
                                                                (kilka dni później)



Rebekah siedziała na blacie kuchennym patrząc w ścianę.W mieszkaniu znów rozległo się pukanie do drzwi.
-Rebekah do cholery otwórz te drzwi.Proszę.Wiesz,że nie odejdę stąd puki mnie nie wpuścisz,prawda?
Blondynka przewróciła tylko oczami i zawołała:
-Nie mam ochoty na rozmowę Harry!
-To chociaż mi się pokarz,żebym widział,że wszystko w porządku!
Coffey westchnęła,zeskoczyła z kuchennego blatu i powoli udała się w stronę drzwi.Oparła się o ścianę.
-Gdyby nie było w porządku dalej siedziałabym w szpitalu.Zresztą nie powinieneś się mną tak przejmować.
-A jednak to robię.Wpuścisz mnie?
-Na prawdę nie mam humoru na odwiedziny....
-Na odwiedziny czy na moje odwiedziny?-Spytał,wyraźnie podkreślając "moje".
Dziewczyna zastanawiała się jeszcze przez krótką chwilę,aż w końcu otworzyła drzwi.Loczek bez słowa wszedł do środka i udał się za Rebeką,która kompletnie zignorowała jego obecność,do kuchni.
-Pukałem przez czterdzieści minut.
-Wiem.
-Dziękuję,że łaskawie w końcu mnie wpuściłaś.
-Rozkoszuj się tą chwilą bo zaraz cię wyproszę.
-Okay-Styles wziął do ręki jedno z jabłek,leżących w misce i ugryzł kawałek.-rozumiem,że masz bardzo ciekawe i wciągające zajęcie.Coś w stylu wymyślania nowej fundacji i rzecz kobiet z głupimi pomysłami jak na przykład udanie się samej do więzienia gdy jakiś psychopata tylko czeka żeby cię zabić lub co jest bardziej prawdopodobne,malujesz akty.Moje.
-Tak właśnie i rozumiem,że przyszedłeś jako żywy model.
-Jak ma się takie ciało to trzeba je pokazywać!-Wykrzyczał zadowolony z siebie,ale widząc smutną minę blondynki spoważniał.-Słuchaj Bekah.....wiem,że jesteś na mnie nadal zła,ale powinnaś mieszkać z nami.Przynajmniej na razie,a po tym co się stało....nawet dokładnie nie wiem co z tobą bo nic nikomu nie mówisz.Spakowałaś się i wróciłaś tutaj razem z Ali.
-Dajemy sobie radę.
-Nie wątpię....ale z nami byłybyście bezpieczniejsze.
-Nie wydaje mi się.Kto by nas bronił?Ty?Powinieneś już pójść....
-Dopiero przyszedłem!
-Chciałeś zobaczyć czy wszystko dobrze.I zobaczyłeś,więc....
-Posłuchaj mnie przez chwilę.Możesz się do mnie nie odzywać,omijać mnie i nienawidzić,ale to nie zmienia faktu,że się martwię o ciebie.Cały czas tylko siedzę i zastanawiam się jak się czujesz,a sama myśl,że ten psychopata mógł cię nawet zabić sprawia,że wariuję bo do jasnej cholery gdyby coś ci się stało....gdybyś odeszła nie wiem co bym zrobił.Tak przynajmniej wiem,że jesteś tutaj bezpieczna,cała i
zdrowa.Żywa.Gdyby on cie zabił chyba bym oszalał bo nie wyobrażam sobie więcej niż tygodnia bez ciebie.
Blondynka przez chwilę w ciszy patrzała prosto w zielone oczy Loczka,aż spuściła wzrok i powiedziała cicho:
-Już nie jesteś jedyną bezpłodną osobą Harry.
To jedno zdanie kompletnie zdziwiło Styles'a.
-Co?O czym ty mówisz?
-Nie mogę mieć dzieci.Wbijając nóż uszkodził mi jajnik i musieli go wyciąć.Szanse,że kiedyś mogłabym zajść w ciążę wynoszą jakieś góra dziesięć procent.
-Przykro mi.....ja....nie wiem co powiedzieć.
-Nic nie mów.Stało się i tyle.Jakoś muszę z tym żyć.Najgorsze jest to,że chciałabym być na to obojętna i żeby to po mnie spłynęło,ale nie potrafię.Nigdy o tym nie myślałam,ale kiedyś w dalekiej przyszłości chciałam mieć rodzinę,dzieci....Wiesz co Harry?Dalej twoja obecność przyprawia mnie o wymioty,ale fajnie,że żyjesz.-Powiedziała,pozwalając łzom spływać powoli po policzkach.Styles podszedł do niej i niepewnie przytulił.
-Na prawdę cholernie mi przykro....ale pomyśl jaką bylibyśmy parą!Drugiej takiej nie znajdziesz.



                                                                        ~***~



Dziewczyny wyszły z windy,gdy zatrzymała się na piętnastym piętrze.Obie w ciszy przeszły przez korytarz,szukając odpowiedniego numeru mieszkania.Gdy w końcu zatrzymały się przed drzwiami z brązowego drewna,zawahały się.
-Jak myślisz,jak zareaguje?-Spytała Clary,odgarniając włosy za ucho.
-Nie mam pojęcia.
-Dobrze robimy?
Ali zastanawiała się przez chwilę.
-Oczywiście,że tak.Chyba jest nam winna jakieś wyjaśnienia.Pukasz czy ja mam to zrobić?
Bez zastanowienia Clary zapukała.Nie minęło dużo czasu,aż kobieta,na oko czterdziestoletnia,ubrana w czarne spodnie i szarą koszulkę,otworzyła drzwi.Na widok dziewczyny zaniemówiła.
-Ali?
-Zgaduj dalej mamo.



                                                                               ~***~



-Serio nie może mieć dzieci?!-Spytał Niall,zaprzestając jedzenie ostatniego kawałka pizzy.
-No nie.-Harry od kiedy wrócił do domu nie usiadł ani na chwilę,tylko cały czas chodził tam i z powrotem.-A aktualnie nie jestem osobą,z którą chciałaby spędzać czas,a nie powinna siedzieć sama.
-A gdzie Ali?
-Pojechała z Clary odwiedzić mamę czy coś.
-Mam do niej pójść?
-Potrzebuje teraz kogoś....
-Okay i tak nie mam nic do roboty,a długo jej nie widziałem.
Blondyn wrzucił niedojedzony kawałek do pudełka,ubrał buty i wyszedł.Harry w końcu nieco się uspokoił-myśl,że ktoś taki jak Horan będzie z nią,sprawiła,że nie bał się aż tak bardzo.Rozsiadł się na kanapie i włączył telewizor żeby zająć czymś myśli.Przez jakiś czas oglądał wiadomości sportowe,które nie zbyt go obchodziły.kiedy nagle drzwi się otworzyły i do domu wszedł przerażony Liam.
-Li?Coś się stało?-Spytał od razu wstając z kanapy.
-Byłem na basenie,żeby się odprężyć.....ktoś prawie mnie utopił.



                                                                              ~***~



-Dlaczego?-Spytała Ali.-Dlaczego oddałaś ją do adopcji?
Całą trójka siedziała w niedużym,pomalowanym na błękitno salonie.
-Nie chciałam tego.....
-Och proszę cię...
-Na prawdę,musicie mi uwierzyć.Ciąża nie była planowana.Ja i wasz ojciec byliśmy jeszcze młodzi i głupi.Nie mieliśmy dobrej pracy,ani zapewnionej pozytywnej przyszłości....a gdy okazało się,że to jeszcze bliźniaki.....To była bardzo trudna decyzja dla nas obojga.
-Czyli to równie dobrze mogłam być ja.-Zauważyła Ali.-To mnie mogliście oddać do adopcji.Zresztą tak też się czasem czułam,mieszkając u babci.
-Gdy wasz tata zginął w wypadku miałam problemy.Na szczęście udało mi się wyjść ze wszystkim na prostą,ale.....
-Wybacz mamo,ale nie mam ochoty na rozmowę.Zresztą to Clary zależało na zobaczeniu się z tobą.Co powiecie na to,że wrócę do domu i tylko potem po ciebie przyjdę?-Spytała,patrząc na siostrę.
-Mnie pasuje.



                                                                            ~***~



Rebekah ubierała buty,kiedy ktoś zadzwonił do drzwi."Harry" pomyślała.Niechętnie otworzyła,jednak zamiast Loczka w drzwiach stał Niall.
-Cześć.Mogę wejść?-Spytał niepewnie.
-Oczywiście.
-Wybierasz się gdzieś?
-Ja...
-Rebekah?
-Tak?
Zamiast coś powiedzieć,blondyn podszedł do niej i mocno przytulił.Coffey bez zastanowienia odwzajemniła uścisk.
-Ale się kurwa o ciebie martwiłem.
Blondynka pierwszy raz słyszała jak przy niej przeklął.Był bardzo poważny co było zupełnie nie podobne do tego wiecznie uśmiechniętego chłopaka.Wtuliła się w niego mocniej.
-Fajnie,że przyszedłeś.Niall?
-Hm?
-Tylko się nie denerwuj.
-Co się stało?
-Jeszcze nic,ale...jak ostatnio rozmawiałam z Tom'em to skończył się nam czas i...-Przerwał jej zanim zdążyła dokończyć.
-Tylko mi nie mów,że chcesz tam wrócić.
Nic nie odpowiedziała,więc kontynuował.
-Boże!Rebekah!To przecież najgłupszy pomysł na jaki mogłaś wpaść!
-Krótka rozmowa,jedno pytanie.Nic więcej.
-Nie ma mowy.
-Ale...
-Nigdzie nie idziesz.
-Niall....
-Nie.



                                                                          ~***~



"Czekam na ciebie przed naszym domem.Lou"
Ali nie wiedziała czego chce od niej brunet,ale bez zastanowienia zamiast do własnego mieszkania,udała sie w stronę domu Tomlinson'a i reszty chłopaków.
Od razu zauważyła Louis'a.Stał oparty o swoje żółte ferrari z koszem w ręku.
-Ali pierwszy raz punktualnie,no kto by pomyślał!
-Przecież nie napisałeś dokładnej godziny....
-To wszystko wyjaśnia.Pozwól,że uprzedzę twoje pytanie.Pewnie zastanawiasz się po co do cholery jest mi ten koszyk.
-Nie ukrywam,przeszło mi to przez myśl.
-A więc ja Louis Niesamowity Tomlinson postanowiłem sprawić,że twój nudny dzień będzie trochę weselszy.Kiedy ostatnio byłaś na pikniku?
-W podstawówce?
-To źle.Trzeba nadrobić te stracone lata!Wsiadaj do samochodu,będzie fajnie.



                                                                        ~***~



-Nie wierzę,że tutaj jesteśmy.-Niall z obrzydzeniem przyglądał się więzieniu o wewnątrz.
-Dzięki,że przyszedłeś tutaj ze mną.
-Za cholerę samą bym cię tu nie puścił.To miejsce jest przerażające....a po tym co stało się ostatnio to już w ogóle.Boże mam nadzieję,że nie będę tego żałować.
-Tylko jedno pytanie i możemy wracać.
-Harry by mnie zabił jakby wiedział gdzie jesteśmy.
Ledwo Rebekah zdążyła usiąść a ochroniarz wprowadził do pomieszczenia Tom'a.Tym razem rozmowa nie odbywała się przez szybę tylko w normalnym małym pokoiku spotkań.
-Rebekah!Jak miło cię widzieć!I przyprowadziłaś męża!
-Do rzeczy Tom....
-Widzę,że nie potrafisz beze mnie żyć.
Niall skrzywił się,ale nic nie powiedział.
-Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?
-Bekah kochanie jestem w wiezieniu ale nie jestem debilem.
-Czyli pamiętasz.
-Głównie porównanie do pomarańczy.
-Wiesz kto to?-Spytała ciszej.
-Kto?-Chłopak również ściszył ton.
-Tom do cholery....
-Uwielbiam się z tobą droczyć kochanie.-Na twarzy chłopaka pojawił się szeroki uśmiech.Niall nie wytrzymał.Oparł się o stół i nachylając się w stronę blondyna warknął:
-Mów do cholery wiesz kto nas prześladuje czy nie bo stracę kontrolę i zleję cię.
-Wtedy i ciebie zamkną.
-Nawet nie wiesz jak mnie to jebie,przynajmniej chociaż na moment przestaniesz się uśmiechać.
-Wow Rebekah trzymaj swojego chłoptasia.Nie chcę żeby mi zrobił krzywdę,wygląda na tak silnego.-Mówił,patrząc prosto na dziewczynę,a każde kolejne słowy było wypowiadane z jeszcze większym sarkazmem niż poprzednie.-Ej,a tak po za tym straszenie więźniów nie jest karalne?
-Tom ....błagam cię jeśli wiesz kto to jest powiedz nam.
-Oj Rebekah ależ ty ze mną flirtujesz....no dobrze powiem ci co wiem.
-Dziękuję.-Na twarzy blondynki pojawił się uśmiech.
-W końcu.-Wycedził przez zęby Horan.
-A więc....nie wiem kto to jest.
Twarz Niall'a zmieniała się z zaskoczonej,przez rozczarowaną,aż do wściekłej.
-Zabiję cię gnoju.



                                                                             ~***~



Ali i Louis siedzieli na kocu pijąc wino z plastikowych kubków.
-Nie wierzę!-Wykrzyczała brunetka.
-To prawda.
-I co wtedy?
-To było krępujące.No wiesz moja siostra i mój przyjaciel w pokoju rodziców...powiedziałem tylko,żeby nie zapomnieli zmienić pościeli i pozbyć się dowodów i wyszedłem.-Chłopak wzruszył ramionami podczas gdy Ali po raz kolejny wybuchnęła niepohamowanym śmiechem.-Okay,moja kolej.A więc Ali przyznaj się ile razy fantazjowałaś o mnie.
-Zero.-Odpowiedziała uspokajając się trochę.
-Niemożliwe.Jestem Louis Tomlinson każda o mnie fantazjuje.
-Ja nie.
-Sugerujesz,że jesteś lepsza od wszystkich pozostałych?
-Sugeruję,że jeślibym chciała to zamiast fantazji mogłoby to być realne.
-A więc uważasz,że mógłbym stracić dla ciebie głowę.
-Dokładnie.
-Masz bardzo wysoką samoocenę.
-To nie ja mówię o sobie Louis Wspaniały.
-Nie Wspaniały tylko Niesamowity.
Brunetka znów się zaśmiała.
-Wiesz....to co zrobiłaś dla Perrie....
-To nic.I tak mój "związek" z Zayn'em nie miał szans.
-A co z nami?
-Jak to co z nami?-Spytała nie bardzo go rozumiejąc.
-No z naszym związkiem.
-O to my jesteśmy w związku?
-Prawie,ale pracuję nad tym.
-To wysil się bardziej.
Louis uśmiechnął się pewny siebie,odkładając kubek na bok.
-Masz coś dokładnego na myśli?
Nie czekając na odpowiedź zaczął ją całować.Na początku delikatnie,później coraz zachłanniej.Oparł się na łokciach gdy się położyła cały czas ją całując.Najpierw usta,potem rząd krótkich pocałunków na szyi.
-Mów jak bardzo mam się wysilać.



                                                                            ~***~
                                                               (pół godziny później) 

Ali nie chciała aby podwiózł ją do domu,wolała się przejść.W prawdzie był to tylko pocałunek,a raczej seria pocałunków,ale był szczęśliwy.Szczęśliwy,że może w końcu da mu szansę.Zaparkował przed domem i wyszedł z auta.Gdy miał szukać kluczy drzwi się otworzyły.
-O Lou dobrze,że jesteś.Pamiętasz jak mówiłem ci o Tamarze?Zaraz ma przyjść,ale muszę zobaczyć co u Rebeki.
-Myślałem,że już dziś u niej byłeś.
-Byłem,ale nie dostałem żadnej wiadomości od Niall'a i chyba oszaleję jak jej nie zobaczę.Liam poszedł do lekarza i nikogo nie ma.Jak przyjdzie mógłbyś powiedzieć,że coś mi wypadło?
-Liam'owi?
-Nie idioto Tamarze.
-Okay.
-Tak właściwie to chyba tylko ty jej jeszcze nie znasz.Wracam za godzinę.
Lou wszedł do środka i od razu udał się do kuchni.Zrobił sobie kawę i odgrzał w mikrofalówce resztę pizzy.Zdążył zjeść i obejrzeć połowę jakiegoś serialu,kiedy rozległ się dzwonek do drzwi.Leniwym kokiem udał się otworzyć je.W progu stała ładna,szczupła dziewczyna.Brunetka o dużych czekoladowych oczach.Długie włosy opadały jej na ramiona."Tamara" pomyślał.Ale dziewczyna nie była sama.Na rękach trzymała małego chłopca,który mógł mieć góra dwa lata.Jasne włosy i błękitne oczy.Z niewiadomych powodów twarz Tamary wydała mu się bardzo znajoma.
-Louis.
-Dziewczyna Hazzy.
-Nie pamiętasz mnie.
"Czyli jednak ją znam" pomyślał.
-Oczywiście,że pamiętam.
-Tak?
-Pewnie!Jesteś....-Zaciął się.Nie potrafił  skojarzyć skąd ją zna.Brunetka uśmiechnęła się.
-Och Loui nic się nie zmieniłeś.Byliśmy kiedyś razem.Nic oficjalnego,ale było nam dobrze.Jak możesz nie pamiętać tych wszystkich imprez w Meksyku?
Nagle przez głowę Tomlinson'a przeszło kilka urywków z zabaw w Meksyku z niesamowitą nieznajomą.
-Teraz pamiętasz?-Spytała.Kiwnął twierdząco głową.-Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę,że cię widzę!Tak przy okazji,poznaj swojego syna.



                                                                           ~***~



-Co za ...nawet nie znam odpowiedniego określenia na kogoś takiego jak Tom!-Wykrzyczał Niall,gdy stali już przed blokiem dziewczyn.
-Przepraszam Niall,byłam pewna,że czegoś się dowiemy.
-Nie twoja wina Rebekah,że jest takim dupkiem.
-Tak czy siak cieszę się,że ze mną poszedłeś.
-Drobiazg.
Była od niego niższa o prawie głowę.Blond włosy opadały na ramiona,a na twarzy po mimo smutku gościł uśmiech.Jej błękitne oczy błyszczały się z radości.Nie wiedział czemu ją pocałował,ale czuł się  z tym dobrze,nawet bardzo dobrze.Chciał to zrobić od kiedy zobaczył ją w ich domu,a kiedy dowiedział się o małżeństwie,wprawdzie nie planowanym,chciał nawet więcej.Chciał żeby patrzała na niego w ten sam sposób co na Harr'ego.Może i nie powinien wtedy ją pocałować,ale nie mógł się powstrzymać.Na początku delikatnie musnął jej malinowe usta,później pocałunek stał się bardziej namiętny.Nie protestowała,tylko odwzajemniła gest.Czuł jak się uśmiecha.Serce biło mu szybciej i od długiego czasu nie był tak szczęśliwy,aż usłyszał ten smutny,zachrypnięty głos.
-Wow Niall na prawdę potrafisz się zająć kobietą pogrążoną w smutku.Nie chciałem wam przeszkadzać,przyszedłem tylko zobaczyć jak się czuje.





Heej! :D Ok nie rozpiszę się bo jest pawie 4,a o 5 wyjeżdżam.Rozdział krótki i nie najlepszy,ale pisałam go od 23 do teraz,a jestem tak zmęczona,że dziwię się,że jeszcze żyję ;P Ale postanowiła sobie,że dodam przed wyjazdem więc dodaję.Nic specjalnego,ale może chociaż trochę się wam spodoba? :) W następnych będzie dużo ciekawiej,ale myślę,że dziecko Lou i Nabekah kiss was zaskoczył? :D Nie będę się rozpisywać więc tylko kilka spraw:
-jadę dzisiaj do Bułgarii,a potem jak przyjeżdżam to od razu jadę  z rodzicami nad morze,więc kolejny post pojawi się dopiero po 20 lipca 
-jeśli są jakieś błędy,a są na pewno to bardzo przepraszam,ale nie mam już siły ich dzisiaj sprawdzać
-piszcie jak zwykle co wam się podobało najbardziej w rozdziale :D 
-baaardzo dziękuję za wszystkie komentarze i uwaga,uwaga! 53 obserwatorów! *o*
-rozdział z dedykacją dla mojej Lucynki bo Nabekah moments xd ten pocałunek specjalnie for you :D 
I to by było na tyle :D Mam nadzieję,że wam się podobał chociaż trochę i będziecie cierpliwie czekać na następny ;D Udanych wakacji <33




Do następnego ;*


6 komentarzy:

  1. Louis ma syna ciekawe co na to Ali i jak on to przyjmie :)
    rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyno!
    Moje myśli:
    30.06
    O, też wyjeżdżam!
    Bułgaria
    O kutwa, ja też!
    Tylko ja na kolonie i nie na miesiąc :<
    Ale może się spotkamy! ^^
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O BOŻE
    NABEKAHNABEKAHNABEKAHNABEKAHNABEKAH
    N A B E K A H ! ! !
    JEZUS MARIA JESS CHCESZ MNIE ZABIĆ, TAK BARDZO FANGIRLING :O
    w życiu bym się nie spodziewała że Niall i Rebekah cokolwiek mogą... wgl byłam nawet jakoś wewnętrznie pogodzona, że jak już to Harold coś z nią... A TU DXCFVBCVH BJKN!!! <3
    Matko, jaram się tak bardzo! Czytałam to o 8 leżąc w łóżku i jak tylko był Nabekah kiss to rzucałam się po łóżku jak chora psychicznie!
    JEJKU, TAK *.*
    Tylko... Harold ich zobaczył... Ups. Sorry Harry, trzeba było się wczęsniej zastanowić.
    Chyba że... Um, będzie rywalizacja? :3
    OMG. O M G
    Dobra, teraz reszta xd
    Soł, Zayn i Perrie- w sumie ok, gorzej jak Zayn sobie wszystko przypomni, to znowu się wszystko pokomplikuje...
    LIAMA KTOŚ CHCIAŁ UTOPIĆ. No kuwa, że słucham?
    Kto kuwa następny? Albo nie, nie chcę wiedzieć ._.
    Ale Alli i Lou- Tak :3 wszystko tak jakby na swoim miejscu, ale znając Ciebie- nie na długo XD
    Reb bezpłodna- Jejku :c smutno :c
    kiedy już to przeczytałam to było takie 100 pro że ona i Harold... A TU NIALL, JEJ!! :3
    Tom- pojebany, pojebany, już mówiłam- Wickendale czeka.
    ALE LOU MA KUWA DZIECKO?
    JAK?
    No ta Alli to chyba spokoju nie zazna ://
    Powiedzmy, że jakoś z Clary jest u mnie lepiej xd nie niepokoi mnie swoją osobą tak jak niepokoiła wcześniej xd Ale i tak wydaje mi się, że coś tu się zadzieje przez nią.
    ALE
    po szale z Nabeką, czytam notkę i tam dedykacja,
    DEDYKACJA.
    No to już w ogóle chciałam zauważyć że przychodzisz do mnie łóżko naprawiać przez te moje napady fangirlingu , o !
    A nie tyłek wygrzewać w Bułgarii :D
    W każdym razie skarbie dziękuję i luvju max,
    udanych wakacji, poznaj tam jakieś fajnego bułgara .... XD dobra, nie, lepiej spotkaj tam Hazzę XD
    Także baw się dobrze, ily, czekam na Ciebie :D
    much love <333

    OdpowiedzUsuń
  4. no rzesz kuźwa cały cas sie jaram tym rozdziałem i śmieję pod nosem, bo moi ulubieńcy w końcu ruszyli na przód- mimo, że to były tylko buziaczki na pikniku!! klęłam jak szewc, kiedy ta laska powiedziała, że Lou ma syna- no ja pierdolę co to ma być!? Że wtf!? Nie no rozwaliłaś mnie tym rozdziałem i załamałaś tym, że muszę tyle czekać na nexta, ale będę bo WARTO!! piszesz zajebiście weny i buziole ;** udanych wakacji ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Pocałowali się! AAAAAAAA! W końcu! Nareszcie coś ruszyło :D Jezus Maria ale Harry ich zobaczył... Cholera! No nie za ciekawie no ale... Kurcze no już sama nie wiem. I w ogóle Alli i Lou *.* Aww... To było słodkie! Wszystko zaczyna się powoli układać, z czego bardzo się cieszę. Chociaż ta sprawa z Lou i jego synem... Nie no tego to sie nie spodziewałam! Jak tamta to powiedziała to normalnie padłam. Jak?! Ja się pytam jak?! Ale nadal cholernie irytuje mnie postawa Perrie... Tak gdyby nigdy nic ona mu kłamie i w ogóle... Nie no mam wielką nadzieję, że Zaynowi jednak wróci pamięć i wszystko wróci do tego jak było... Bo teraz to tak dziwnie jak on o niczym nie wie i wszyscy go okłamują O.o
    Nie no ale ogólnie to super rozdział i bardzo mi się podobał :)
    Czekam już na kolejny. Trochę sobie poczekam, ale na pewno będzie warto xD
    Miłego wyjazdu :*
    <3
    @LoveWithHarold
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam!
    Na Recenzje Opowiadań pojawiła się ocena twojego bloga!
    http://recenzje-opowiadan-one-direction.blogspot.com/2014/07/32-dirty-liars.html
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń