sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 24


-Nie rozumiem czym się przejmujesz-stwierdził Niall,siadając na kanapie.-Przecież nie jesteście razem,więc w czym problem?
-No bo widzisz ja...
-No właśnie nie widzę Rebekah-przerwał jej-więc może zachcesz mi wytłumaczyć?
-Myślę,że nie powinno być tego pocałunku-zaczęła spokojnie,ale znowu jej przerwał.
-Ano oczywiście!-wykrzyczał ironicznie.-Oczywiście,że nie powinno,kontynuuj.
-Niall proszę cię.
-Przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi,prawda Rebekah?
-No właśnie!Chyba nie myślałeś inaczej?Przecież to byłby związek bez przyszłości i...-przestała,patrząc na chłopaka.-Ty...myślałeś inaczej?
-To bez znaczenia co myślałem,przecież to byłby związek bez przyszłości-powiedział,wstając i bez słowa wyszedł z mieszkania.
Gdy została sama dostała telefon ze szpitala,aby przyjść ponowić niektóre badania.


                                                                   ~***~
                                                        (kilka tygodni później)


Zayn zapiął podręczną torbę i z ulgą opuścił szpitalny pokój.Nie mógł się doczekać aż w końcu go wypiszą.Lekarz powiedział mu,że są spore szanse,że pamięć wróci,z czego bardzo się cieszył.Zjechał windą na dół,gdzie w korytarzu czekała na niego,równie szczęśliwa Perrie.Przytuliła go mocno.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak się cieszę!Wszyscy za tobą tęskniliśmy.
Schowawszy torbę do bagażnika,Zayn zajął miejsce pasażera.Chłopcy,Ali,Rebekah i Perrie odwiedzali go często,co nie zmieniało fakt,że marzył o położeniu się w swoim łóżku w ich wspólnym domu.
Droga minęła jakoś dziwnie szybko i już po zaledwie dwudziestu paru minutach byli na miejscu.Gdy wyszli z auta Mulat wziął za rękę blondynkę i oboje weszli do domu.
-Zayn ty idioto zdajesz sobie sprawę jak nas wystraszyłeś?-spytał Louis,przytulając go.
-Też się cieszę,że cie widzę cholerny kobieciarzu-odwzajemnił uścisk,śmiejąc się.
Następnie przywitał się z resztą domowników i wszyscy usiedli w salonie.
-Boże wynudziłem się tam za wszystkie czasy-zaczął w końcu-ale przynajmniej miałem wystarczająco czasu żeby namyślić się i Niall zostaniesz ojcem chrzestnym mojej Zoey?
-A jeśli to będzie chłopak?-spytała Perrie.
-Wtedy tylko zmienimy nazwę na Antonio.To jak Niall?
-Będę zaszczycony-zaśmiał się blondyn.
-Antonio?Serio?Módlmy się żeby to była jednak dziewczynka-wtrącił Tomlinson.
Myślami brunet był zupełnie gdzie indziej.Nie mógł uwierzyć,że ma dziecko,to przecież takie nieprawdopodobne.Spał z kilkoma,no może trochę więcej niż kilkoma dziewczynami,ale nigdy nawet przez ułamek sekundy nie przyszło mu do głowy,że z którąś z nich wpadnie i zostanie ojcem.
Czas leciał szybko.Gdzieś około szóstej Zayn poszedł do swojego pokoju,bo był zmęczony. Perrie pojechała do domu.
-My też już będziemy się zbierać-powiedziała Ali.-Co ty dzisiaj taki nieobecny?-dodała,ubierając sweterek.
-Ja?
-Nie ja Louis.Coś się stało?
-Nie,nic.Jestem trochę zmęczony,to wszystko.
-Okay,trzymaj się w takim razie-powiedziała,po czym pocałowała go na"do widzenia".-Co?-spytała na widok jego miny.
-Nic,jeszcze się do tego nie przyzwyczaiłem-uśmiechnął się lekko.-A może zostaniesz dzisiaj u nas?
-Wątpię żeby Rebekah chciała być teraz sama-szepnęła.
-Możesz zostać-powiedziała pospiesznie blondynka.
-Na pew...
-Tak.Nie mam pięciu lat,dam sobie radę.Pa-przytuliła brunetkę,pożegnała się z Louis'em i wyszła.



Do mieszkania doszła później niż zwykle,gdyż skrót przez park przestał należeć do jej ulubionych.
Wzięła długą kąpiel,przebrała się do piżamy i weszła do łóżka. Dostała telefon ze szpitala z prośbą aby przyszła osobiście odebrać wyniki,co postanowiła zrobić jak najszybciej.
Bez Alison w domu było tak cicho...czasem właśnie ta cisza tak bardzo ją przygnębiała,ta świadomość,że nie masz do kogo się odezwać.Postanowiła nie myśleć o tym wszystkim tylko pójść spać,co też zrobiła.
Około czwartej nad ranem ktoś otworzył drzwi i po cichu wszedł do mieszkania.Schował klucz do kieszeni i rozejrzał się dookoła.Powoli poszedł do sypialni blondynki.Spała spokojnie.Stanął nad jej łóżkiem i w ciszy przypatrywał się jej.Później wyciągnął z kieszeni czerwoną szminkę i napisał wielkimi literami na ścianie

 "TAK PIĘKNA KIEDY ŚPI,TAK BARDZO NICZEGO NIEŚWIADOMA,TAK ŁATWO SIĘ JEJ POZBYĆ,ŻE NAWET NIE SPRAWIŁOBY TO PRZYJEMNOŚCI" 

po czym najciszej jak umiał wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni.Otworzył plecak,wyciągnął z niego owoce,samochodziki i kilka innych rzeczy po czym odpowiednio poustawiał,następnie napisał na kartce "zgadnij kto jest kim" i wyszedł,zamykając drzwi na klucz.
Gdzieś koło dziesiątej blondynka obudziła się.Usiadła,przetarła zaspane oczy i leniwie odgarnęła włosy z twarzy.Przed jej oczami była ściana z nietypową wiadomością.Coffey poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku.Z trudem powstrzymała się żeby nie krzyknąć.Wzięła lampkę nocną i po chichu wyszła z pokoju.Dokładnie sprawdziła każde pomieszczenie i  odetchnąwszy z ulgą,stwierdziła,że nikogo nie ma.Poszła do salonu,który łączył się z kuchnią,gdzie zostawiła komórkę.Wzięła telefon i napisała szybko sms'a do Alison,po czym odwróciła się i upuściła go na ziemię.Powoli podeszła do kuchennego blatu i uważnie przyjrzała się ustawionej scence z owoców.


                                                                     ~***~
                                                         (niecałą godzinę później)


-Boże nic ci się nie stało?!-spytała Ali,przytulając przyjaciółkę.
-Nie,nic.
-Możemy zobaczyć tą wiadomość?-spytał Liam.
Przyszli wszyscy Zayn,Alison,Liam,Niall,Louis,Perrie i Harry.
-Mam dla was coś lepszego.Chodźcie do kuchni.
-Co to kurwa jest?-Louis wziął jedno jabłko do ręki.
-Nie dotykaj!-krzyknęła Rebekah.Tomlinson szybko odłożył je na miejsce.-Wydaje mi się,że każdy z tych owoców przedstawia jednego z nas,trzeba tylko rozszyfrować kogo.
Rebekah podniosła małe pudełko,pod którym leżała śliwka.
-Myślę,że to Tom,a pudełko to więzienie,w którym jest zamknięty.
-Co to za chora gra...-szepnął Harry.
-Skup się-poprosiła blondynka.-Dalej mamy dwa identyczne jabłka.Jedno ma narysowaną smutną buźkę i jest wykrojone prawie do ogryzka.Ledwo stoi.Pomyślałam,że to Ali i Clary,ale nie rozumiem czemu jedno jest prawie całe zjedzone i smutne.Może Clary coś ukrywa?
Alison z trudem zachowała spokój.Wiedziała,że obgryzionym jabłkiem nie jest Clary tylko ona.Jej jabłko nie jest prawie zjedzone tylko szczupłe,co mogło pokazywać jej problemy z jedzeniem i wymiotowaniem.Czuła się źle z tego powodu i doszło do niej,że odszyfrowanie tego byłoby o wiele łatwiejsze jakby wszyscy wiedzieli prawdę.
-Myślę,że nie możemy mieć sekretów jeśli chcemy dobrze to odszyfrować-powiedziała,ale swoje problemy przemilczała.
Rebekah kiwnęła głową.
-Tutaj mamy gruszkę z mniejszą gruszką i pomarańczą-kontynuowała-na początku myślałam,że chodzi o Zayn'a,Perrie i ich przyszłe dziecko,ale to nie pasuje.
-Czemu?-spytała Ali.
-Po pierwsze gruszka i jabłko są przywiązane do siebie sznurkiem,a po drugie przy pomarańczy stoi banan...
-Którym jest Harry-dokończył Louis,zaczynając rozumieć.W sekundzie zrobiło mu się niedobrze.
-Czemu ja jestem bananem?
-Bo jesteś kutasem Styles-wtrącił Niall.
-Co ma banan do kutasa?-spytał Harry.
-Ja...-zaczął Tomlinson-myślę,że pomarańczą jest Tamara.
-Tamara?Czemu?
-Bo ona ma dziecko.
-Co ma?!-wrzasnął Harry.
-Dlatego jesteś bananem,bo spałeś z nią-dokończył cicho Louis.
-Spałeś z nią?-spytała Rebekah.
-Nie!To znaczy tak!Raz no może dwa,ale...
-Nie ważne,kto jest w takim razie do cholery gruszką?-przerwała im Alison.
-Niall?-spytała Coffey.
-Co?To nie ja!
-Ty i Clary...
-Sznurek jest przywiązany do tej obgryzionej gruszki,a to ja nią jestem!-wykrzyczała brunetka,siadając na kanapie.
-Skąd...
-Bo mam bulimię,okay?Bo to ja dążę do takiej figury nie Clary.
W mieszkaniu zapadła cisza.Rebekah podeszła do przyjaciółki i mocno ją przytuliła.
-Czemu nic nie powiedziałaś?
-Wszyscy mieliście swoje problemy....
-Jak mogłam tego nie zauważyć?Boże jestem najgorszą przyjaciółką na świecie.Przecież Ali ty masz idealną figurę czemu...
-Bo nie umiałam na siebie patrzeć.Spoglądałam w lustro i nie znosiłam tego widoku.Chciałam tylko wyglądać lepiej,czuć się dobrze w swoim ciele.Błagam nie rozmawiajmy o tym teraz tylko skupmy się na tych zasranych owocach.
-Czyli jednak Zayn?-spytała blondynka,podchodząc do blatu.
-Nie miałem romansu z Tamarą jeśli o to pytasz.
-Czyli kto jest tą głupią gruszką?!-Ali była już na krańcu załamania.
-Ja jestem!-krzyknął w końcu Louis.-Ja jestem tą pieprzoną gruszką!
-Jak to?
-Tak jak już mówiłem Tamara ma dziecko.Moje dziecko,o którym nic nie wiedziałem.
W pomieszczeniu na moment znów zapadła cisza.
-Ali ja...-zaczął,ale mu przerwała.
-Okay,jedziemy dalej.Rebekah?
-W tym zabawkowym autku jest rozwalona truskawka.Myślę,że to Zayn po wypadku.W pudełku po zapałkach jest agrest,którym może być Nadine w trumnie.
-Ty będziesz ananasem-powiedział Niall-bo jesteś przywiązana sznurkiem do Harr'ego.
Blondynka spojrzała kątem oka na Loczka,ale ten był skupiony na owocach.
-Mógł wybrać lepszy owoc niż ananas.Przecież ty nie wyglądasz jak ananas!-kontynuował blondyn.
-Chcesz powiedzieć,że ja wyglądam jak truskawka?-spytał Malik.
-Jak dla mnie jesteś kompletnym przeciwieństwem truskawki-wtrącił Liam.
-Nie obchodzi mnie czy wyglądam jak ananas czy nie,bardziej zastanawia mnie czemu ten ananas ma przyklejoną gumę w miejscu gdzie jest głowa.
-Może to mózg?Taka metafora,że jesteś najmądrzejsza z nas?-spytał Niall.
-Raczej wątpię,żeby on bawił się w takie metafory-zauważył Payne.
-Serio Li?Jak dla mnie całe te zasrane owoce są metaforą,więc nie był bym taki pewny.
-Niall będzie tym melonem-przerwała im Perrie.
-Boże jak to brzmi:Niall będzie tym melonem!-powiedział Louis.
Perrie przewróciła oczami.
-Chodzi mi o to,że stoi przed ananasem z narysowaną smutną minką a obok niego leży pęknięty lizak serce.
-Ok to ma sens.
-Mandarynką z przywiązaną sznurkiem truskawką jest Perrie z dzieckiem Zayn'a-dodała Alison.
-Pomiędzy nią,a kiwi jest znak zapytania z żelków-zauważył Liam.
-Kto jest kiwi?-spytał Mulat.
Edwards westchnęła.
-To pewnie Shane.Jest moim kuzynem.
-Kuzynem?-spytała zdziwiona Rebekah.Blondynka kiwnęła twierdząco głową.
-Okay,a gdzie jest Liam?
-Chyba tutaj-Harry wskazał na jedną,malutką jagodę.
-Co to znaczy?-spytał Payne.
-Nie mam pojęcia.
W tym momencie wszyscy dostali sms'a.

"BIEDNY MAŁY NIEZAUWAŻALNY LIAM"

I drugiego.

"JEDNAK JAK KAŻDY MA PEWIEN SEKRET.POWIESZ IM CZY JA MAM TO ZROBIĆ?"

Wszyscy spojrzeli wyczekująco na chłopaka.W końcu Louis schował telefon do kieszeni i westchnął.
-Powiedz im Li,nikt cie tutaj nie będzie osądzać.
-Skąd...
-Widziałem ci raz w klubie.Nie masz się czego wstydzić-Tomlinson uśmiechnął się zachęcająco.
Wszyscy dostali kolejnego sms'a.
-Wolimy żebyś ty nam powiedział-dodała Ali,również chowając komórkę.
-Ja...-zaczął-nie lubię dziewczyn.Praktycznie od zawsze wolałem facetów,ale...bałem się,dalej się boję.
-Czego?
-Tego co ludzie powiedzą.Tego,że fani odejdą.Opinii rodziców,fanek,świata.No i tego co wy sobie o mnie pomyślicie.
-Przecież jesteśmy braćmi Li-zaczął Niall.-To nic nie zmienia między nami,a tym co powiedzą inni się nie przejmuj.Wszyscy,którzy na prawdę cię kochają  zostaną.
-Co to?-spytała Ali pokazując coś w stylu pilota,ale tylko z jednym czerwonym guzikiem.
-Nie mam pojęcia.
-Włączyć?
Wszyscy spojrzeli po sobie i równocześnie kiwnęli twierdząco głowami.Brunetka niepewnie wcisnęła guzik.Nagle spod zabawkowego autka wyszedł nieduży nóż,a sam samochodzik zaczął jechać przed siebie,cały czas prosto aż nóż wbił się w obgryzione jabłko.


                                                                           ~***~
                                                                 (kilka godzin później)


-Harry?
Loczek schował ostatni owoc do reklamówki i poszedł w stronę drzwi.
-Harry do cholery nie porozmawiasz ze mną?
-Chłopcy czekają na dole i...
-Już Niall udaje,że mnie nie zna teraz jeszcze ty będziesz mnie ignorować?-spytała.
-Nie ignoruję cię ja...
-Przecież to był twój zakład,nie mój.To ty bawiłeś się mną,nie ja tobą.A między mną a Niall'em nic nie ma więc nie rozumiem czemu...
-Nie ignoruję cię!-krzyknął.-Po prostu trochę mnie zaskoczyliście.Wiem,że to był mój zakład,wiem,że to ja spieprzyłem sprawę i wiem,że to już koniec o ile w ogóle coś było twoim zdaniem.To co jest między wami to nie moja sprawa,jeśli chcecie być razem to życzę wam szczęścia,bo ty Rebekah,ty do cholery zasługujesz żeby w końcu być szczęśliwą.Muszę iść bo wszyscy czekają na dole.Spakujcie się,Zayn zawiezie was do nas,a jutro wymienimy zamki w drzwiach.Teraz nie możecie zostać same,a głównie Ali.Ten psychol wyraził się całkiem jasno,więc nie możemy spuścić was teraz z oka.


                                                                        ~***~


Taksówka zatrzymała się przed domem chłopców.Clary zapłaciła i wyszła z samochodu.Podeszła do drzwi,ale nie zdążyła zapukać.Ktoś położył jej rękę na ustach,drugą chwycił ją mocno w  pasie i siłą zaciągnął do samochodu.Wepchnął ją na tylne siedzenia,usiadł za kierownicą i zamkną drzwi.Brunetka była zbyt oszołomiona żeby cokolwiek zrobić.Jazda trwała jakieś pięć minut.Mężczyzna był ubrany cały na czarno,a na twarzy miał maskę.Chwycił ją za ramię i wyszarpał z wozu.Weszli do opuszczonego budynku,który przypominał jakiś stary biurowiec i windą pojechali na piąte piętro.Dziewczyna krzyczała i szarpała się,ale to nic nie pomogło.Doszli na koniec holu,do niewielkiego pokoju,w którym nie było nic poza biurkiem i małą kanapą.Mężczyzna wepchnął ją do pomieszczenia i przyjrzał się jej uważnie.
-Trochę się pobawimy Alison.


                                                                           ~***~


Tego wieczoru Rebekah spała spokojniej,wiedząc,że nie jest w domu sama.Obudziła się późno bo przed dwunastą.Pogoda na dworze była paskudna-było pochmurno i padało.Niechętnie wstała z łóżka,umyła się,ubrała i uczesała.W kuchni nie było nikogo.Nalała sobie kubek kawy,który szybko wypiła.Wzięła parasol,torebkę i ubrała buty,po czym wyszła.Autem do szpitala byłoby znacznie szybciej niż pieszo,ale cóż mogła poradzić na to,że nie posiadała prawa jazdy?Pomimo,że nie było najcieplej szło się przyjemnie.Nawet deszcz tak bardzo jej nie przeszkadzał.Gdy doszła na miejsce od razu udała się do wyznaczonej sali.Nie
było kolejki,więc lekarz przyjął ją od razu i przekazał najgorszą wiadomość jaką mogła usłyszeć.Nie tego się spodziewała po badaniach.
Gdy wyszła na zewnątrz dalej nie mogła w to uwierzyć.Szła wolno,myślami będąc gdzieś indziej.Nawet nie czuła jak łzy spływają po jej policzkach wolno,jedne za drugimi.Cały czas słyszała tylko to jedne zdanie.
"Na prawdę mi przykro,ale ma pani raka".
Zaczęła boleć ją głowa i zrobiło jej się słabo.Przechodziła przez ulicę zanosząc się płaczem,kiedy zza rogu wyjechało auto.








Heeej! :D No i już po kolejnym rozdziale :) Nie będę ukrywać,że ani trochę mi się nie podoba,źle mi się go pisało,ogólnie jakiś taki dziwny i nudny wyszedł...ale żebyście już nie musiały czekać to dodałam :) Następny powinien być lepszy,soł oczekujcie 25 już w przyszłym tygodniu! :D Matko w Bułgarii było mega,zakochałam się w niej haha :D A teraz leżę kolejny dzień chora ;/ Na prawdę czy tylko ja mam takiego pecha,żeby się przeziębić w lipcu?!No przynajmniej mam czas na pisanie,więc jak to powiedziała Lucyna jest jakiś plus ;D 
Nieubłaganie szybko zbliżamy się do końca Dirty Liars,jeszcze tylko sześć rozdziałów.Potem mam zamiar zacząć kolejne opowiadanie,więc może ktoś będzie zainteresowany żeby czytać...? :) 
Baardzo wam dziękuję za 53 obserwatorów,tyle wyświetleń i komentarze pod poprzednim postem :') Kocham was wszystkie tak cholernie mocno,dziękuję,że ze mną jesteście :D ♥
Piszcie jak zwykle co wam się najbardziej podobało w rozdziale! :D
Do następnego ;*

9 komentarzy:

  1. Jej uwielbiam twojego bloga. ! A ten rozdział jest świetny. ! Mam nadzieje że Zayn w końcu sb przypomni o tym że kocha Ali ;) Myślałam że zrobią większą aferę o to ze Ali ma bulimie :(
    Jest moją ulubioną bohaterką :D na początku trochę mnie denerwowało że to opowiadanie na podstawie Pretty little liars ale tak mnie to wciągnęło że nie umiem się oderwać :*
    Oj ale się rozpisałam :) Świetny rozdział czekam na nexta buziaki :* :* ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm wszystko jest boskie w tym rozdziale czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę to się porobiło... Bardzo spodobał mi się wątek z owocami. Ciekawie wymyślone;) Gratulacje za pomysł ;D Jeżeli lubisz 5 Seconds of Summer to zapraszam do mnie http://if-you-dont-know.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. CHOLERA JASNA.
    nie wiem od czego zacząć najpierw. Może od tego że Rebekah mnie wkurwiła, bo potraktowała Niallerka bardzo niefajnie ;c
    ALE BOŻE, TAK BARDZO PŁACZĘ BO JEST CHORA.
    albo ten chuj X sfałszował badania, Jezu oby tak.
    ale nawet jeśli... SAMOCHÓD JEDZIE, REB SPIERDZIELAJ Z TEJ DROGI!
    jejku :c
    Zaynowi może wrócić pamięć - HA
    znowu się wszystko pokomplikuje.
    Dobrze że Alli im wszystko wyjaśniła.
    Liam gejem - jak ten seksiak może być gejem :c
    Te owoce-mistrzostwo.
    Tylko tak sie zastanawiam. Znak zapytania czyli chyba X, był koło Perrie i Shane`a.
    CZYLI KTO TO KUŹWA.
    hahahaha a tu bum- X to Jade z LM XD
    Wgl jak Alli sobie radzi z faktem, że Lou ma dziecko?
    Szczerze to ta dziewczyna ma przesrane ._.
    Clary ktoś porwał. Pewnie ktoś się pomylił i wziął ją zamiast Alli.
    Ale szczerze? Jakoś nie współczuję Clary XD
    UPS
    wybacz Clary, po prostu Cię nie lubiłam od początku bo kombinowałaś przy Niall`u, sorry syndrom zazdrosnej żony
    #sorrynotsorry
    brakuje mi tylko w tym rozdziale mnie wbijającej, zabierającej Niall`a.
    N I C.

    SZEŚĆ ROZDZIAŁÓW- BĘDĘ WIEDZIEĆ KIM JEST POJEBANY X
    i pewnie część z nich będzie martwa ;c
    czekam na kolejny, dobrze wiesz :D
    weny i zdrowia kochanie, lovju soł macz <33

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na NN. ZAJEBISCIE piszesz. Zycze weny Kochana. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. CHCE NN. SZYBKO. WENY ZYCZE KOCHANA. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski rozdział! Jest świetny <3
    W ogóle... Rebekah jest chora? Jak?! O.O
    I w ogóle troche chamsko sie zachowała wobec Nialla ale to już taki drobny szczegół...
    Mam nadzieje, że w związku z nią lekarz sie pomylił... O.o
    Kim jest ten X do cholery? Kurwa... O.O
    W ogóle Lou, to dziecko i Alli... Jezu... O.O
    I jakim cudem Liam jest gejem?! No jak? O.O Boże nie wierze...
    I Zaynowi niech wróci ta pamięć. Błagam... :o
    I szkoda ze już do końca zostało tylko 6 rozdziałów :c to smutne :c
    No ale nic... Czeka mna kolejny <3
    Ten rozdział był genialny i bardzo mi się podobał <3
    Buziaki :**
    Czekam i pozdrawiam <3
    @LoveWithHarold
    onewayoranother-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jak zawsze genialny !
    Czytam i czytam ten rozdział i już zaczynam podejrzewać kto jest tym X (chyba xd)
    Według mnie to... Shane ! W końcu ma dostęp do wszystkich akt sprawy, informacji dotyczących dziewczyn i tak dalej... :)

    Czekam z niecierpliwością na kolejny, równie szałowy rozdział :*

    Ps. Co u ciebie, Jess? :) Masz może jakiegoś maila, na którym mogłybyśmy popisać? Bo bardzooo dawno nie gadałyśmy :(

    Pozdrawiam :*
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG pewnie przejedzie ja samochód to będzie straszne.Mam nadzieje że Harry i Coffe będą razem piszesz zarombiście każdy rozdział jest cudowny.
    Przeczytałam wszystkie rozdziały są genialne ale się powtarzam :P oj tam sorki że nie komentowałam tych poprzednich rozdziałów po prostu byam w szkou i chciałam zobaczyć co będzie w nastepnym czekam na next
    Gabrysia :* <3

    OdpowiedzUsuń