wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 25


Włącz


Samochód niespodziewanie wyjechał zza zakrętu.
-Uważaj!-usłyszała,ale nawet się nie odwróciła.
Stała jak sparaliżowana,czekając na to co się stanie,kiedy ktoś popchnął ją na bok zaledwie kilka sekund zanim auto przejechało obok z ogromną prędkością.Dopiero w tamtym momencie się otrząsnęła i spojrzała na leżącego obok niej chłopaka.Shane przyglądał się dziurze, powstałej w wyniku upadku na chodnik, na lewym rękawie kurtki.
-Nic ci nie jest?-spytał,gdy zauważył,że mu się przygląda.
-Nie,chyba nie.
-Co ty robisz Rebekah?
Czuła się przygnębiona,wiadomością o chorobie.Rozejrzała się,zauważając,że oprócz nich nikogo nie ma."Pewnie przez deszcz" pomyślała,czując jak pada coraz to mocniej.
-Rebekah?
Odwróciła się w jego stronę,wzrok miała nieobecny.
-Dziękuję,uratowałeś mnie.
-Taa...-wstał,otrzepał brudne spodnie i podał jej rękę-widziałaś może kto prowadził?
-Niestety nie.
-Dobrze się czujesz?
Uśmiechnęła się słabo i już chciała zapewniać,że wszystko jest dobrze,ale przecież wcale tak nie było.Pokiwała tylko przecząco głową i znów nie potrafiła zapanować nad płaczem.
-Hej Bekah,co się dzieje?-spytał,przytulając ją.
-Nie musiałeś mnie ratować Shane i tak wkrótce umrę.
-To nie prawda Rebekah...
-Niestety prawda.Jestem chora-wyszeptała.
-Chora?-powtórzył zdziwiony.-Jak bardzo chora?
-Mam raka.


                                                                         ~***~


Louis usiadł na fotelu,kładąc na stole talerz z kanapkami.Ali spojrzała na niego znad czytanej gazety.
-Nie jestem głodna-powiedziała i wróciła do czytania.
-Nawet nie chcę tego słyszeć.Masz to zjeść.
-Nie możesz mnie do tego zmusić Louis,nie będziesz wiecznie za mną chodził i pilnował czy jem.
-Cóż mogę przynajmniej spróbować.
-Nagle cię obchodzę?-spytała,odkładając gazetę na bok.
-Zawsze mnie obchodziłaś Ali-powiedział spokojnie.
-Możesz to sobie zjeść-przysunęła talerz w jego stronę.
-Alison do jasnej cholery jesteś chora!-krzyknął,wstając.
Spojrzała na niego zdziwiona.
-Chcesz się sama wykończyć?Powinnaś iść do lekarza,potrzebujesz pomocy!
-Przestań krzyczeć!
-Zjedz tą pieprzoną kanapkę,proszę-powiedział spokojnie.
-Może lepiej porozmawiamy o twoim dziecku?
Wziął głęboki wdech i głośno wypuścił powietrze.
-Już ci mówiłem,że nic o nim nie wiedziałem.
-Skąd wiesz,że nie jest jedyne?Kto wie z iloma jeszcze wpadłeś.
-Ali nie jestem męską dziwką.
-Idę do siebie-wzięła gazetę i podeszła do bruneta.-Rozstałam się z Zayn'em bo Perrie zaszła w ciążę,a jak się okazuje mój nowy chłopak też już jest tatusiem.
-Weź ze sobą kanapki.


                                                                           ~***~


Harry leniwym krokiem poszedł otworzyć drzwi.
-O to ty-powiedział obojętnie na widok brunetki.
-Mnie też miło cię widzieć Harry-Tamara weszła do środka.
-Ty i Louis macie dziecko-stwierdził Styles-czemu mi nie powiedziałaś?
-Nie musiałeś o tym wiedzieć.
-Kobieto masz dziecko z moim przyjacielem,a spałaś ze mną!
-I było nam fajnie,prawda?-spytała,uśmiechając się szeroko.
Chłopak wytrzeszczył oczy i przez krótką chwilę przyglądał jej się w milczeniu.
-Dlatego się ze mną zadawałaś-zaczął-żeby dotrzeć do Louis'a.
-Jak dowiedziałam się,że tutaj jesteście musiałam coś zrobić.A tak przy okazji-powiedziała,wyciągając z torebki gazetę-od kiedy to tak się całuje rodzeństwo?-spytała,pokazując mu okładkę.
Przeklął cicho pod nosem,przyglądając się gazecie.
-Powiedziałeś,że Rebakah to twoja siostra.Oboje coś ukryliśmy-kontynuowała brunetka-chyba jesteśmy do siebie bardziej podobni niż myślałeś.
-Po co przyszłaś?-spytał twardo.
-Myślę,że to odpowiednia chwila,żeby Tomas poznał tatusia.
-Posłuchaj-westchnął-powiedz ile.
-Co ile?
-Wypiszę ci czek,podaj tylko kwotę.
Zaśmiała się.
-Harry nie chcę waszych pieniędzy,one nie zastąpią dziecku ojca.


                                                                            ~***~


-Tak mamo?-Niall przyłożył komórkę do ucha,kładąc się na łóżku.
-Niall,musimy porozmawiać.
Głos Maury był poważny i smutny,co zaskoczyło blondyna.
-Coś się stało?-spytał od razu.
-Nie-zastanawiała się przez chwilę-a właściwie tak.
Blondyn usiadł prosto.Nawet przez telefon słyszał jak kobieta cicho płacze.
-Mamo?Powiedz mi co się stało-powiedział powoli i łagodnie.
-Niedawno-zaczęła po chwili ciszy-dostałam pewnego sms'a,od zastrzeżonego numeru.
Niall cicho przeklął.
-Co dokładnie tam pisało?
-Chodziło o adopcję Niall.
Chłopak słyszał jak ciężko jest jej o tym mówić.Poczekał chwilę nie poganiając jej,aż w końcu kontynuowała.
-Gdy twój tata cie zobaczył wtedy nie chciał nikogo innego.Byłeś słodkim dzieckiem Niall i nigdy nad tym się nie zastanawiałam,czemu nawet nie chciał słyszeć o innych dzieciach.Chyba uznałam to za ojcowską miłość od pierwszego wejrzenia-znów przerwała na chwilę.
-Wszystko w porządku mamo?Proszę nie płacz.
-Przepraszam Niall.Ten sms otworzył mi oczy,zaczęłam wypytywać i teraz wiem dlaczego tak było.Niall twój tata jest twoim prawdziwym ojcem.Biologicznym.
Chłopak o mało co nie upuścił telefonu.Siedział przez moment jakby sparaliżowany,bez słowa.
-Przecież to niemożliwe-szepnął,nie chcą uwierzyć w to co usłyszał.
-Niall twój tata miał romans gdy byliśmy już małżeństwem.Krótki i bez zobowiązań.Ale on i jego dziewczyna wpadli i ona zaszła w ciążę.Przykro mi to mówić,ale nie chciała cię w odróżnieniu do twojego ojca,ale on nie chciał mi o tym powiedzieć.Bał się,że jak się dowiem to będzie koniec naszego małżeństwa.Poczekał więc aż odda cię do domu dziecka a potem zaadoptowaliśmy cię.Niall ja na prawdę nic o tym nie wiedziałam.
Płakał.Siedział i w ciszy pozwalał płynąć swobodnie łzą.
-Niall?Jesteś tam?-spytała Maura,gdy nie odzywał się już dłuższą chwilę.
-Jestem mamo-powiedział starając się aby brzmieć normalnie.
-Jesteś zły?
-Nie-powiedział szczerze-raczej zdziwiony.
-Wiesz długo nad tym myślałam i jakby nie patrzeć to nie wyszło to najgorzej.Widzisz,twój tata miał rację,pewnie gdyby mi powiedział rozwiodłabym się z nim,a tak miałam tą niesamowitą szansę wychowywać tak wspaniałe dziecko jak ty.Chciałam tylko żebyś wiedział.
-Wiem.Dziękuję,kocham cię.


                                                                      ~***~


Gdy zszedł na dół w salonie stał Shane z Rebeką.
-Płakałaś?-spytał podchodząc bliżej.
Spojrzała na niego zdziwiona,spuściła wzrok i pokiwała przecząco głową.
-To deszcz-wyszeptała.
-Co się dzieje?-Ali właśnie weszła do pokoju.
-Mamy problem-zaczął Shane-twoja siostra Clary została porwana.
-Co?-Liam wytrzeszczył oczy.
-Jak to porwana?-spytała Ali.
-Wydaje mi się,że to raczej ty byłaś celem-kontynuował brunet-ale on się pomylił.
-Kto?
-Właśnie tego jeszcze nie ustaliliśmy.
-A co jeśli ona nie żyje?!-wykrzyczała Ali.
-Spokojnie na pewno żyje-powiedział Liam,próbując ją uspokoić.
-Cały czas jej szukamy-dodał Shane.
-I właśnie dlatego jesteście u nas w domu-wtrącił Harry.-Nie rozumiecie?Ten ktoś tylko czeka żeby was zabić,a najgorsze jest to,że najwyraźniej jest z nami blisko.
Wszyscy spojrzeli na niego zdziwieni.
-Nie mówcie,że jestem jedynym,który to zauważył-spojrzał na wszystkich po kolei i westchnął-to przecież takie oczywiste.Już nawet nie chodzi o to,że wie o nas praktycznie wszystko.W ten dzień kiedy był w waszym mieszkaniu....nie było śladów włamania.Bo to nie było włamanie.On normalnie tam wszedł.Miał klucze.
-Boże masz rację,jak mogłam nawet o tym nie pomyśleć-Rebekah usiadła zrezygnowana.
-Dlatego to takie ważne,żebyście były tutaj z nami.Tamto mieszkanie nie jest bezpieczne-dokończył Styles.
-Mógł tam wejść w każdej chwili i nas zabić.
-Ale nie zrobił tego i nie zrobi-powiedział szybko Louis.
-Słuchajcie muszę wracać na komisariat,ale jak tylko się czegoś dowiem od razu wam zadzwonię.
Shane ubrał kurtkę i wyszedł.
-Muszę się położyć-powiedziała w końcu blondynka i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź,poszła na górę.


                                                                         ~***~


Parę minut później w salonie siedział sam Harry.Cały czas zastanawiał się kto porwał Clary i czy dziewczyna jeszcze żyje.Wiedział,że jeśli policja się nie pospieszy to mają marne szanse.Próbował dojść do tego kto mógł mieć klucze z mieszkania Rebeki i Alison.Oni kupili im to mieszkanie,więc mordercą musi być ktoś z ich otoczenia,ktoś kto miał dostęp do klucza.Ale kto?Tamara?Perrie?Eleanor?Danielle?Shane?Któryś z ochroniarzy?Przecież to niedorzeczne.Miał już dosyć.Wstał z zamiarem pójścia do swojego pokoju,kiedy zobaczył,że na fotelu leży torebka Rebeki.Postanowił jej ją zanieść,ale kiedy ją chwycił wypadły jakieś kartki.Chcąc nie chcąc musiał je podnieść.Ciekawość wzięła górę,przeczytał wyniki badań.

Blondynka nie spała już tylko leżała i patrzała w sufit.Cała sytuacja wykańczała ją.Starała się nie myśleć o tym czego się dzisiaj dowiedziała,ale nie potrafiła.Wszystko sprowadzało się do choroby.Ciszę w pokoju przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę-powiedziała na tyle głośno,żeby mógł ją usłyszeć.
Loczek otworzył drzwi i wszedł do pokoju.
-Przeszkadzam?-spytał.
-Nie.
Usiadł na brzegu łóżka,podając jej torebkę.
-Zapomniałaś jej z salonu.
-Dzięki.
-Chcesz mi o czymś powiedzieć?-spytał cicho.
-Nie-powiedziała prawie,że od razu.
-Na pewno?
Zastanawiała się przez chwilę,a potem spojrzała na niego smutno.
-Czytałeś to?-spytała,wskazując na wystające z torebki papiery.
-Czemu mi nie powiedziałaś?
-Nikomu nie mówiłam.
-Nie możesz ukrywać przed nami takich rzeczy!-powiedział ostro.
-Nie ma sensu mówić tego teraz kiedy mamy już wystarczająco dużo problemów.
-Rebekah czy ty słyszysz co mówisz?Wiesz jaką chorobą jest rak?
-Wiem Harry!
-Jak ty im nie powiesz ja to zrobię-powiedział pewnie,wstając i udał się w stronę drzwi.
-Harry zaczekaj!Proszę nic im na razie nie mów.Zrobię to sama jak będę gotowa.Proszę-powiedziała,a gdy nic nie odpowiedział dodała-obiecaj mi,że nikomu nic nie powiesz.
Odwrócił się gwałtownie i zaczął krzyczeć.
-Jak ty to sobie kurwa wyobrażasz?!A jak coś nagle się stanie to co ja im powiem?!Zabiją mnie jak okaże się,że wiedziałam i nic nie mówiłem!Nie możesz prosić mnie o takie rzeczy!Nie wiesz jak ja się teraz czuję!Jakby część mnie już nie żyła!Nie mogę cię stracić Rebekah,zrozum to do cholery,nie mogę!Nie możesz umrzeć,nie możesz nas wszystkich z tym zostawić!To egoistyczne,wiesz!?
Dopiero po krótkiej chwili zauważyła,że płacze.Stał na środku pokoju,krzyczał i płakał.
-Harry...-zaczęła,podchodząc do niego.
-Powiedz mi jak bardzo źle jest-poprosił.
Westchnęła i spuściła wzrok.
-Gorzej już chyba nie może.Powiedział,że nie ma dla mnie szansy.
Zaśmiał się ironicznie.
-Dlaczego tracę wszystkich,na których mi zależy?-spytał retorycznie,przestając wrzeszczeć.
Niepewnym krokiem powoli do niego podeszła i przytuliła.Minęła dłuższa chwila,zanim odwzajemnił uścisk.Trzymał ją mocno jakby bał się,że gdy puści to odejdzie i już nigdy nie wróci.Głowę położył na jej ramieniu,loki łaskotały jej twarz.Czuła jak jego klatka niespokojnie unosi się i opada,oraz jak cicho płacze.
-Nie zostawiaj mnie błagam,nie zostawiaj.Ja tego nie przetrwam,nie przeżyję twojej śmierci.
-Cii Harry...
-Jesteś jedyną osobą,na której rzeczywiście kiedykolwiek mi zależało.Nie mogę cię stracić.Świadomość,że układałabyś sobie życie na przykład z Niall'em bolałaby jak cholera,ale przynajmniej wiedziałbym,że jesteś szczęśliwa,więc jakaś część mnie również by się cieszyła.Ale myśl,że miałbym przyjść na twój pogrzeb ja...
-Harry,na razie nigdzie się nie wybieram-przerwała mu,przytulając go mocniej.
-Kocham cię.
-Harry...
-Na prawdę.Wiem,że dalej jesteś zła,ale chcę tylko żebyś to wiedziała.Nie umrzesz Bekah,nie pozwolę na to.
Nawet nie wiedziała kiedy też zaczęła płakać.
-Ale lekarz....
-Nie obchodzi mnie co ci powiedział,myli się.Nie umrzesz,będziesz żyć,okay?Długo i szczęśliwie.Znajdziesz sobie faceta,który nie będzie brał udziału w głupich zakładach,który poczuje do ciebie to co ja.I będziesz kurwa szczęśliwa.Obiecuję ci,obiecuję.Znajdę ci najlepszych lekarzy,zapłacę za każde badanie.Nie zostawiaj mnie.


                                                                      ~***~


Ali weszła do kuchni.Nie była głodna,ale obiecała Rebece,że zacznie jeść w miarę normalnie.W pomieszczeniu stał Zayn.
-Robię kawę,chcesz też?-spytał uśmiechając się w jej stronę.
-Chętnie.
Otworzyła lodówkę i przez moment zastanawiała się co zjeść.W końcu zdecydowała się na batonik zbożowy.Gdy zamknęła drzwi lodówki Zayn stał obok z dwoma kubkami kawy.
-Dzięki-powiedziała,uśmiechając się po czym wzięła jedną ze szklanek i upiła łyk.
Mulat nie ruszał się z miejsca.Stał tak i przyglądał jej się w ciszy brązowymi tęczówkami.Ali w ostatniej chwili odwróciła głowę na bok,kiedy nachylił się,żeby ją pocałować.
-Boże Ali przepraszam-powiedział szybko-nie mam pojęcia czemu to zrobiłem.
-Nie szkodzi.
-Po prostu poczułem,że muszę to zrobić,że to normalne i,że tego właśnie chcę.Chyba...chyba pójdę się położyć,źle się czuję.Przepraszam-powiedział szybko i udał się w stronę swojej sypialni.





Heeej :D Może dzisiaj zamiast narzekać na ten rozdział,zacznę od dziękowania wam.Tak bardzo,bardzo,bardzo wam dziękuję za wszystko.Za tych 53 obserwatorów,za komentarze pod poprzednim rozdziałem,które wywołały na mojej twarzy ogromny uśmiech,za te ponad 30000 wyświetleń.Boże nawet nie wiecie ile to wszystko dla mnie znaczy,jesteście cudowne,kocham was i jeszcze raz tak cholernie mocno dziękuję ♥ I tym nowym czytelniczką i tym starym ♥
A teraz mogę ponarzekać.Rozdział jest krótszy niż poprzednie,nudny i taki trochę dziwny.Nie jestem z niego zadowolona,ale to nie nowość.Tak strasznie szybko zbliżamy się do końca,że zaczyna mnie to przerażać o,o Już ponad rok prowadzę tego bloga,ponad rok możecie śledzić losy Rebeki i Alison.Kiedy to minęło?Już widzę jak będę płakać na epilogu o,o Ale okay,nie myślmy jeszcze o tym ;) Powiedzcie mi aniołki jak zwykle co wam się podobało najbardziej? :) 
Plus pamiętacie jak mówiłam,że po Dirty Liars zajmę się drugim blogiem?No więc założyłam go już i jest prolog.Może ktoś chętny i będzie czytać?Na wstępie mówię,że nie jest on o nikim z One Direction.Głównym bohaterem jest Luke Hemmings z 5 Seconds of summer(słucha ktoś?).Więc jeśli ktoś chce to zapraszam,dopiero zaczynam więc zależy mi na komentarzach ;) :





I najważniejsze na koniec. Paulino jak ja za tobą tęskniłam!Nie pisałyśmy całe wieki!Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam widząc komentarz od ciebie,matko proszę napisz do mnie na tego emaila:
 dirtyliars1d@onet.pl

Kolejny rozdział może jeszcze w tym tygodniu ;*
Kocham was <333

7 komentarzy:

  1. YAAAS BITCH
    ON JĄ KOCHA
    K O C H A
    HABEKAH <3
    ESU <3
    najpierw smutałkę bo Reb jest chora i takie no kuźwa czemu ona nie może być szczęśliwa :c
    potem Lou i Allison. DOBRZE MU POWIEDZIAŁAŚ ALLI
    (btw ona też ma pecha wiecznie :c)
    potem Hazz i Tamara (TAMARO, KOCHANIE, NIE LUBIĘ CIĘ, WYPIERDALAJ Z DOMU BOŻEGO)
    potem Niall i taki mindfuck, ale jak to, omfg CO
    ale koniec ich rozmowy topi serducho <3
    potem każdy przejmuje sie Clary. Może zachowuję sie jak suka, ale mi to szczerze powiewa co z nią będzie.
    MOGŁA SIĘ DO NIALLA NIE PRZYWALAĆ, to bym ją lubiła.
    #sorrynotsorrybabe
    także Clary idk co z Tobą, ale wiesz, nie śpiesz się z wracaniem bo moim zdaniem to ty tutaj coś kręcisz.
    Potem Hazz znalazł wyniki.
    Ich rozmowa <3
    ON JĄ KOCHA
    ON JĄ KURWA JA WALĘ KOCHA
    I can die happy now.
    z jednej strony Habekah <3 ale z drugiej strony Nabekah <3
    mindfuck po całości.
    No i Zayn. MALIK ZDECYDUJ SIĘ, PERRIE ALBO ALLI, PLS.
    albo pamietasz albo nie pamietasz, koleś nie pomagasz.
    X to ktoś z bliskiego otoczenia.
    Autentycznie wydaje mi się że Nadine żyje. Ale to chyba za dużo pll XD
    ALBO TO CLARY, bo ona mi tu nie pasuje no.
    Shane? NIE WIEM JAK ON BY TO ZROBIŁ LEL
    a tu nagle, jeb i to Liam, kochany miś jest x.
    NIE.
    jak to któryś z chłopaków to o esu.
    DOBRA KURDE IDE NA TSD BO PADNĘ.
    KOCHAM CIĘ,
    TAK, NEXT W TYM TYGODNIU, 123456789 razy tak, dziękujemy <3
    ily xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem święcie przekonana, że czytałaś tdb i totga!!! Dzięki YAAAS BITCH! :D

      Usuń
  2. OMG boski, ale jeszcze większy mam zamęt i nie ogarniam kim może być ten x, ale może to... nie no bo w sumie jak? O god już sama nie wiem, ale walić to Zayn mrr ty tygrysie już do Ally znowu startujesz? Niech ona lepiej będzie z Louisem, tak jestem #Team Tomlinson i jestem z tego dumna!! Możecie mi zakleić twarz taśmą, ale i tak będę za nim heh ;p aww a Harry taki słodziak no weź niech Bekah wyleczy sie z tego raka wiesz... taki cud i suprajs!! czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. ! Aaaa normalnie mega :D Ali i Zayn zakochana para. ! Wiedziałam że mogę na cb liczyć i że nie zawalisz ich związku :*
    Czekam na nexta. !!!
    Buziaki i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW Zayn chciał pocałować Ali a ja już taki zaciesz omg Harry dowiedział się że Rebekah jest chora ale oni muszą być razem !!! ja ten rozdział jest cudowny i czekam na next
    Gabrysia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej Zayn ma być z Perrie a nie Ali :( a rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej podobał mi się moment wyznania miłości Harry'ego!
    Czy będę czytać? Spróbuję, bo kocham to jak piszesz, ale nie wiem, czy Luke to taka moja bajka. Fakt, urzekł mnie jakiś czas temu, ale to nie to samo, co Niall.. :)
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń