czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 26



Włącz


Gdy rano Rebekah zeszła do kuchni,Louis czytał stertę książek kucharskich.Blondynka była nieco zdziwiona,że pomimo wczesnej pory już nie śpi.Niall siedział nad dużym kubkiem kawy,przyglądając się przyjacielowi w ciszy.Dziewczyna usiadła obok Irlandczyka,wzięła kubek z jego rąk i upiła duży łyk.
-Czemu nie śpicie?-spytała w końcu.
-Od kilku dni nie mogę zasnąć.Wszystko co się teraz dzieje....
-Wiem-przerwała mu.-Mam to samo.
Blondyn wysilił się na słaby uśmiech,po czym upił kolejny,dość spory łyk kawy.
-A on-wskazał na bruneta-zszedł tutaj już o szóstej i tak siedzi nad tymi książkami od ponad godziny.
-Louis?-spytała.Wyrwany z lektury,podniósł na nią wzrok.
-O hej Coffey.Kawy?
-Herbaty.Szukasz czegoś?
-Właściwie to tak.Ali powinna jeść,a my pilnować ją.Postanowiłem,że coś jej upiekę.
-Nie wiedziałam,że potrafisz.
-Nie potrafię-wzruszył obojętnie ramionami-dlatego czytam to cholerstwo-wskazał na książkę,po czym podał dziewczynie szklankę.
-Dzięki.Pójdę na górę.A,Louis Ali ma uczulenie na orzechy.
-Czyli ciasto orzechowe odpada.Cholera.


                                                                         ~***~


Ciemność.Opaska na oczach uniemożliwiała zobaczenie czegokolwiek.Ale słyszała,słyszała wszystko.Silniki samochodów na zewnątrz,krople wody,kapiące z zepsutej rury i ciche,wolne kroki.Słyszała jak podchodzi bliżej,potem poczuła ciepły oddech na swojej twarzy.Bała się niesamowicie i nie mogła zapanować na drżącym głosem.
-Proszę wypuść mnie-wyszeptała.
Zaśmiał się,a po chwili zdjął jej opaskę.Zamrugała kilka razy zanim oczy przyzwyczaiły się do jasnego pomieszczenia.Pokój był mały,pusty,wyglądał na opuszczony.Niechętnie rozejrzała się wokół.Farba odchodziła już ze ścian,po prawej stronie było małe,uchylone okienko.Zrozumiała,że jest w jakieś piwnicy.O duże,masywne drzwi z brązowego drewna opierał się mężczyzna.Ubrany cały na czarno z kapturem na głowie.Odwrócił się w jej stronę,ale na twarzy miał maskę mima.
-Wypuść mnie-powiedziała znowu,nieco głośniej.
Ręce i nogi miała związane.Pokręcił przecząco głową i znów podszedł do niej.Usiadł obok,opierając się o chłodną ścianę.
-Nie mogę-powiedział.
-Możesz...
Gwałtownie odwrócił się w jej stronę.
-Och Clary...To tylko i wyłącznie twoja wina,że tutaj jesteś.Trzeba było siedzieć w pieprzonej Irlandii,a nie szukać rodziny.Proszę,znalazłaś i jak to się skończyło dla ciebie?
-Gdzie my jesteśmy?-spytała,kompletnie ignorując to co powiedział.
-Nie martw się.Nikt cie tu nie znajdzie.
Nie rozpoznawała jego głosu.Owszem słyszała go już kiedyś,ale nie mogła go rozpoznać.
-Dlaczego?
Nie mogła powstrzymać kilku łez.Otarł je kciukiem czarnej rękawiczki,którą miał ubraną.
-Nie płacz Clary,nie pogarszaj tego.Jeśli mam już być szczery to nie ciebie chciałem porwać-wzruszył ramionami-pomyliłem się.
-Na co ci Alison?
-Zadajesz strasznie dużo pytań-westchnął.-Po prostu Ali i Rebekah przeszkadzają mi.Chcą za wszelką cenę znać prawdę na temat tego co stało się z ich przyjaciółką.Nie mogę na to pozwolić,muszę się ich pozbyć.Z Rebeką nie mam problemu,niedługo i tak umrze,a Alison muszę zająć się sam.
Spojrzała na niego przerażona.
-Kim jesteś?
Zaśmiał się znowu.
-Oj Clary,Clary....Aktualnie twoim największym koszmarem.


                                                                              ~***~


Dzień mijał Ali szybko.Siedziała w salonie,myśląc o siostrze.W prawdzie nie znała jej długo i jeszcze niewiele o niej wiedziała,a mimo to bała się.Starała się nie myśleć o tym co mogło jej się stać,a wiadomości,że nie żyje nawet do siebie nie dopuszczała.Czuła wyrzuty sumienia, tak jakby to była jej wina,że została porwana.
Od kiedy chłopcy i Rebekah dowiedzieli się o jej chorobie,praktycznie cały czas ktoś z nią był,pilnując czy je.Nie ukrywała,że zaczynało jej to działać na nerwy.Niall siedział na przeciw ,skupiając wzrok na niej,gdy powoli jadła drugą kanapkę.
-Możesz przestać się gapić?-spytała w końcu poirytowana.
-To mój obowiązek.
Przewróciła tylko oczami.Do salonu wszedł Zayn.
-Spoko Horan,możesz iść do siebie.Teraz ja z nią posiedzę-rzucił,zajmując jego miejsce.
Blondyn skinął twierdząco głową i zostawił ich samych.W pokoju zapanowała niezręczna cisza.Ali cały czas myślała o tym jak wczoraj prawie ją pocałował.Mulat westchną i usiadł obok niej.Przyglądała mu się zdziwiona gdy zabrał jej kanapkę i odłożył na talerz.
-To debile Ali-zaczął-nie rozumieją nic.Jak przez tyle czasu prawie nic nie jadłaś,nie możesz się nagle tak po prostu nażreć.Powinnaś jeść stopniowo coraz więcej,a nie wszystko na raz.Zostaw już tą kanapkę,powiem im,że zjadłaś wszystko.
Uśmiechnęła się lekko do niego.
-Czemu?
-Widzę jak się krzywisz,jeśli zjadłabyś jeszcze trochę to pewnie byś zwymiotowała co jest zupełnie niepotrzebne-wytłumaczył spokojnie,odwzajemniając uśmiech.
-Dzięki Zayn.
-Tak właściwie Ali-zaczął po chwili-chciałem z tobą porozmawiać.To co się stało wczoraj....
-Nic się wczoraj nie stało-przerwała mu.
-Ale mogło.Ja....przepraszam.
-Już ci mówiłam,że nic się nie stało-mówiąc to mimowolnie chwyciła go za rękę.Uśmiechnął się.
-Wiem,a mimo to źle mi z tym.
-Niepotrzebnie.
Oparła głowę o jego ramię.Czuła się tak jak dawniej,zaciągając zapachem jego perfum.
-Chce się ciebie o coś zapytać i proszę bądź ze mną szczera-powiedział w końcu ciszej.
-Pytaj.
-Cały czas czuję się jakoś inaczej jeśli chodzi o ciebie i Perrie....Czy ja na prawdę z nią jestem?Byliśmy razem zanim to wszystko się stało?Czy my Ali...
-Nie-przerwała mu szybko-cały czas byłeś z Perrie.A gdy dowiedziałeś się o ciąży...-przerwała na chwilę,przypominając sobie jego złość i niechęć do dziecka-cóż byłeś prze szczęśliwy i to tylko wzmocniło wasz związek-skłamała,siląc się na uśmiech.


                                                                                ~***~


-Dzięki Harry,że ze mną pojechałeś.
-Już ci mówiłem Li-długimi palcami Styles zaczesał swoje włosy do tyłu-nie będziesz chodzić na ten basen sam.Nie po tym co ostatnio ci się stało.
-Słyszałeś,że dzisiaj Tom miał rozprawę?-spytał Payne,gdy dochodzili już do domu.
-Ta,coś mi się obiło o uszy.Wiadomo już coś?
-Jeszcze nie.Shane pewnie do nas zadzwoni.
-Mam nadzieję,że chuj zgnije w więzieniu.Tak w ogóle w przyszłym tygodniu organizują bal maskowy.
-Kto?
-Nie wiem dokładnie.To chyba na cele charytatywne.Myślę,że powinniśmy pójść.Założymy maski,nikt nas nie pozna.Myślę,że będzie fajnie.Co ty na to?
-Pewnie będzie to niezapomniane,więc czemu nie?


                                                                       ~***~


-Cały dzień nie wychodzisz z kuchni-zauważyła Ali,biorąc jabłko.
-Daj mi jeszcze dwadzieścia minut,a dowiesz się dlaczego-na twarzy bruneta pojawił się szeroki uśmiech.
-Właściwie Louis powinniśmy porozmawiać.Teraz.
-Pewnie.O czym?
-O nas.O tobie,twoim dziecku,Tamarze.
Tomlinson westchnął.
-Wiem Ali,że ci ciężko,ale uwierz mi dla mnie też nie jest to łatwe.
-On będzie cie potrzebował.
-Wiem-przerwał jej-już podjąłem decyzję.
-I?
-Będę utrzymywał z nim kontakt.Tylko z nim.Zrozum,że jednocześnie nie chcę rezygnować z nas Ali.
-Wiem,ale-zawahała się-wydaje mi się,że to wszystko nie ma sensu.Nasz związek....to nie ma przyszłości.
-Ali...
-Błagam Louis nie utrudniaj tego i nic nie mów.
-Okay.Rozumiem.
-Na prawdę?
-Tak,a przynajmniej staram się.Chcę zostać teraz sam jeśli pozwolisz.
Kiwnęła twierdząco głową i wyszła z kuchni.Dokładnie wiedziała do czyjego pokoju powinna się udać i o wszystkim opowiedzieć.Robiła to zawsze gdy rozstawała się z chłopakami lub w innych trudnych sytuacjach.Rozmowa z przyjaciółką była dokładnie tym czego potrzebowała w tamtej chwili.Zapukała do drzwi i weszła.Rebekah siedziała na łóżku,rozczesując włosy.
-Co tam?-spytała,uśmiechając się szeroko na widok przyjaciółki.
-Zerwałam z Louis'em-powiedziała od razu,siadając na brzegu łóżka.
-Co?Ali tak mi przykro,ja...-zaczęła Coffey,ale Ali jej przerwała.
-Boże Rebekah!-spojrzała przerażona na przyjaciółkę-To wszystko twoje włosy?-spytała zdziwiona,wskazując na szczotkę.
-Najwyraźniej.
-Przecież tobie nigdy nie wypadały!Może brakuje ci jakiś witamin?
-Tak,na pewno.Będę musiała jakieś kupić.
-Koniecznie,przecież nie mogą ci tak wypadać.


                                                                        ~***~


Dochodziła już szósta,kiedy Harry bez pukania wszedł do pokoju blondynki.
-Zamknęli go!-wykrzyczał szczęśliwy.
-Co?Kogo?
-Tom'a!Zamknęli go!
-Kiedy?-spytała zdziwiona.
-Dzisiaj,teraz!Miał rozprawę i przegrał.Jest oficjalnie oskarżony o morderstwo Nadine i straszenie nas!
Alison mocno przytuliła blondynę.
-To świetnie!-wykrzyczała.Coffey jedynie blado się uśmiechnęła.-Zaraz wracam-dodała,po czym wyszła z pokoju.
-Co jest Bekah?Nie cieszysz się?-spytał zdziwiony Loczek,opanowując swoje emocje.
-Nic nie rozumiesz?Skoro go złapali,przestaną szukać tego,który nas prześladuje.
-Tom nas prześladował Rebekah.
-Na początku,ale teraz jest ktoś jeszcze i dobrze o tym wiesz.
-Oskarżyli go o morderstwo.Teraz będą szukać tego kto wszedł do waszego mieszkania.Najważniejsze,że mają już mordercę.
-Nie wydaje mi się-szepnęła.
-Co?
-To nie Tom.
-Chyba w to nie wierzysz?To,że tak powiedział nie oznacza...
-Harry,znam go.Chodziliśmy razem do szkoły.Może i jest chory na głowę,pisał te wszystkie sms'y i niszczył nam życie,ale nie wydaje mi się,że to właśnie on zabił Nadine.
-Mówiłaś,że nie wierzysz w to co mówi-przypomniał Loczek.
-Tak było,ale przemyślałam to.Uwierz mi Harry to nie on.Jestem tego pewna,złapali nie właściwą osobę.


                                                                          ~***~


Ali weszła do swojego pokoju i ze zdziwieniem zauważyła na łóżku kosz z ciastkami.Podeszła bliżej.Karteczka,na której był napis "smacznego" leżała pomiędzy idealnie upieczonymi ciastkami.Wyglądały pięknie,a pachniały jeszcze lepiej.I tak wszyscy ciągle powtarzają,że powinna jeść,a teraz jeszcze miała co świętować.Wzięła jedno i zjadła ze smakiem.Stwierdziła,że są pyszne i dopiero jedząc drugie,zaczęła zastanawiać się kto je upiekł.Może Zayn?Potem przypomniało jej się,że przecież Louis spędził prawie cały dzień w kuchni.Kończąc trzecie doszło do niej,że raczej po ich zerwaniu to nie Louis mógł być właścicielem ciastek.Postanowiła,że zapyta Harr'ego.Wyszła z pokoju i udała się do Rebeki.Ledwo zdążyła zapukać,kiedy zaczęła się dusić.Kaszel nie ustawał,nie mogła złapać powietrza.Drzwi się otworzyły.Była czerwona i opuchnięta.
-Harry dzwoń na pogotowie!-krzyknęła blondynka.
Ali osunęła się po ścianie na ziemię,z trudem łapiąc powietrze.Pogotowie przyjechało po niecałych dziesięciu minutach.Brunetka dostała dwa zastrzyki.
-To typowa reakcja na dość mocne uczulenie-stwierdził jeden z lekarzy.
-Uczulenie?-powtórzył zdziwiony Styles.
-Owszem.Chyba zdajecie sobie sprawę,że mogło się to skończyć tragicznie dla pani Bennet.
Rebekah poczuła jak robi jej się słabo.
-Na co dokładnie pańska przyjaciółka była uczulona?-spytał drugi z lekarzy.
-Z tego co wiem tylko na orzechy.
-Jadła pani orzechy?-tym razem mężczyzna zwrócił się do Ali.
Brunetka słabo pokiwała głową na "nie".
-Jadłam ciastka.To prezent-wychrypiała cicho.
Niall przyniósł koszyk z jej pokoju i ugryzł jedno z nich.
-Orzechowe-stwierdził.
-Najwyraźniej ten kto ci je podarował nie wiedział o twoim uczuleniu.

Gdy pogotowie już odjechało,a Ali położyła się w swoim pokoju,Rebekah zeszła na dół.Louis siedział w salonie.
-Nie wierzę!-wykrzyczała,podchodząc do niego.
-W co?-spytał zaskoczony.
-Mówiłam ci,że jest uczulona na orzechy!Jak mogłeś?!Chciałeś się zrewanżować za to,że z tobą zerwała?!
-Chyba zwariowałaś jeśli myślisz,że to ja.Nie jestem psychopatą,nie otrułbym jej ani nikogo innego.
-Więc kto to był?Kto wiedział,że jest uczulona na orzechy?
-Nie mam pojęcia,na prawdę.W kuchni byliśmy tylko my i Niall.






Heeej! :D Ok za nami już 26! :D Jak to szybko leci o,o Postaram się dzisiaj nie rozpisać :) Dobrze wiem,że z każdym kolejnym rozdziałem jest coraz gorzej.Sama nie wiem czemu tak źle mi się teraz pisze Dirty Liars.Wcześniejsze rozdziały były jeszcze ciekawe,a teraz widzę,że robi się coraz nudniej,przepraszam.Najnormalniej w świecie nie mam już pomysłów o,o Co nie zmienia faktu,że będzie 30 rozdziałów,tak jak zaplanowałam na samym początku.W przyszłym bal maskowy,postaram się,żeby go nie zwalić tak jak to zrobiłam z  tym i poprzednim rozdziałem.I już niedługo dowiecie się kim jest morderca *O* Sama nie mogę się doczekać bo jestem bardzo ciekawa waszych reakcji xd Ok co by tu jeszcze....Pytanka:
1.Jak myślicie co stanie się z Clary?
2.Co wydarzy się podczas balu maskowego?
3.Zayn przypomni sobie wszystko?
4.Kto dał Alison kosz ciastek?

5.Co podobało wam się najbardziej,a co najmniej?
Dawno nie zadawałam wam pytań,czas to zmienić ;) Piszcie odpowiedzi w komentarzach,jak zwykle jestem bardzo ciekawa! :D 
Dziękuję za ponad 31000 wejść,55 obserwatorów i komentarze pod poprzednimi postami,kocham was jesteście na prawdę cudowne ♥
I na koniec zapraszam na nowego bloga o Luke'u z 5 Seconds of Summer,już jest drugi rozdział :) Będzie mi na prawdę miło jeśli wejdziesz,przeczytasz,skomentujesz.Kto wie?Może ci się spodoba ta historia? :D 

Kocham was i za wszystko baaardzo dziękuję! ;*** Next już za kilka dni :D 

10 komentarzy:

  1. Rozdział niesamowity, ale ja tak straszniee chcę żeby Zayn i Ali byli razem :( Mam nadzieje że jeszcze Zayn sb wszystko przypomni ;) Uwielbiam i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnimi czasy ten rozdział najbardziej mi się spodobał!
    To zdanie chyba było zupełnie niepoprawne XD
    Nieważne
    Mówiłam już, że kocham tego bloga?
    Kocham tego bloga.
    Najlepsze było.. Nie wiem, lubię Rebekę
    1. Pewnie ktoś ją uratuje
    2. Ktoś zostanie porwany?
    3. Z pewnością
    4. Morderca Nadine
    5. Nie wiem, wszystko mi się w tym rozdziale podobało :D
    Love xoxo
    Niall's wife :)

    OdpowiedzUsuń
  3. JEZU JAKI CUDOWNY DZIEŃ *O*
    CHCĘ TYLKO TAKIE <3
    WGL KUWA MOŻE CHOCIAŻ RAZ SPÓBUJĘ NAPISAĆ COŚ NORMALNEGO, ok.
    1. Co sie stanie z Clary?
    DIE BITCH DIE. #sorrynotsorry
    2. Co wydarzy się podczas balu maskowego?
    No raczej, że ktoś umrze/zostanie ranny/porwany or something.
    w każydym razie X się pojawi i bd ropierdol ._.
    Maybe Habekah moments ? *.*
    3. Zayn przypomni sobie wszystko?
    błagam nie. Serio to już w ogóle byłby mindfuck na całej linii.
    Niech już zajmie się tą Perrie i da żyć Alli.
    Btw Alli mogłaby dać szansę Lou. Albo w sumie.
    wgl mogłoby to nie być jego dziecko i byłby spokój.
    Ale to twoje opowiadanie, soł spokoju nie będzie xd
    4. Kto dał Alli ciastka?
    X.
    no bo kuwa Lou nie jest takim chujem, a Niall nie ma powodu.
    Zresztą jak mój kochany mąż mógłby skrzywdzić kogokolwiek ._.
    5. Co podobało Wam się najbardziej a co najmniej.
    Najbardziej hm. KUWA CHYBA MUSZE TU PRZEPISAĆ CAŁY ROZDZIAŁ ŻEBY POWIEDZIEĆ CO MI SIĘ PODOBAŁO.
    Dobra, poudawałam normalną, teraz czas na real me.


    SOŁ O MÓJ BOŻE BIEDNA REB JUŻ SIĘ ZACZYNA :o
    wiem, nie przekonałam Cię co do jej losu ale jejku tak mi jej szkoda :c
    ale cóż.
    ALLISON KUWA JA ROZUMIEM ŻE TO NIE JEST ŁATWE NO ALE TO JEST LOU :c
    a Zayn to już nawet, uh .____.
    MALIK, męska decyzja, p-amiętasz, czy nie pamiętasz, lel bo tylko życie komplikujesz :o
    Te ciastka to nei przypadek sądzę ze to serio X bo nikt inny nie ma powodu.
    A no tak, zapomniałam, sorry, to któreś z nich może być X soł wszysto jest możliwe.
    JEZU JAK SIĘ NAŻARŁAM TĄ PIZZĄ I PIANKAMI Z MOJĄ APSIDEJZI OMG, ZARAZ PADNĘ PRZED TYM KOMPEM/
    dobra, kuwa jesszcze TSD *>*
    Soł tak, znowu komentarz delikatnie mówiąc nieogar 100 pro ale cóż, w końcu to ja.
    LECE DO LUKE`A *>*
    lovju, weny :*
    (wkopałaś ze next za kilka dni, będę Cie męczyć <3)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech Ali będzie z Louisem a Zayn niech na dobre będzie z Perrie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski o i popieram tego anonimka u góry Lou z Ally, a Zayn z Pezz

    OdpowiedzUsuń
  6. Obiecałam, że zajrzę i jak zaczęłam wczoraj wieczorem czytać, to siedziałam chyba do 1.30 nad ranem, bo nie mogłam się oderwać. A jak tylko wstałam to od razu zabrałam się za dalsze czytanie. TO OPOWIADANIE JEST REWELACYJNE!!! Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim dokładnie przemyślanym pomieszaniem faktów. W końcu wszystko się ze sobą zgadza, jedno wynika z drugiego - no normalnie cudo! Gratuluję Ci tego, że stworzyłaś ten wielki labirynt, pozazdrościć talentu. A ta układanka z owoców to już w ogóle rewelacja. Piszę na świeżo po przeczytaniu całej historii, więc mam ogromny mętlik w głowie i nie jestem w stanie przewidzieć jak może potoczyć się dalej życie bohaterów, ani co wydarzy się w najbliższym czasie. Jednego jestem pewna - będzie meega ciekawie i intrygująco!
    Jeszcze raz podziękować Lucynie za tego Tinychata. Teraz nie wyobrażam sobie możliwości, że ta historia przeszłaby sobie obok mnie, a ja nawet bym o tym nie wiedziała.
    Weny kochana, czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział.
    Czekam na NN
    Jeśli lubisz fantasy to zapraszam do sb:
    http://zawszebedziemyrazem.blogspot.com/

    XOXO

    Maya

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jest genialny.
    Odpowiem na twoje pytania
    1. Myślę że ona ucieknie albo coś takiego
    2.Nie mam pojęcia
    3.Sądzę że Zayn sobie wszystko przypomnie i będzie chciał wrócić do Ali
    4. Pewnie Ali dał ten koleś co jest ubrany cały na czarno i porwał Clare
    Nie wiem kto może być tym kimś co wie wszystko na ich temat ale jestem bardzo ciekawa i już się nie mogę do czekać kto to jest i w którym to będzie rozdziale
    Gabrysia :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział! :)
    Postanowiłam nominować Twojego bloga do LA! Więcej info. u mnie:
    http://happiness-is-in-pain.blogspot.com/2014/08/liebster-award.html
    Jak byś miała ochotę to zajrzyj też tak po prostu. Pozdrawiam i weny życze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. genialny blog :D wczoraj go znalazłam i przeczytałam cały, ta historia jest taka wciągająca :D co chwila coś nowego, a jednocześnie nie zapomina się o starych wątkach ;) nie wiem jak to robisz, ale masz naprawdę wielki talent :) na pewno będę czytać i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń