niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 28



Włącz


Alli siedziała na pomalowanym na niebiesko krześle.Szpitalny korytarz znała już niemal na pamieć i była pewna,że z zamkniętymi oczami dałaby radę znaleźć odpowiednią salę,co właściwie było nieco dobijające.Nie powinna tak często bywać w szpitalach.Jeszcze nie tak dawno sama leżała na jednej z sal,gdzie  w ostatniej chwili dostała kilka zastrzyków,które ocaliły ją przed śmiercią.Cały czas zastanawiała się kto tak hojnie obdarował ją ciasteczkami z orzechami,na które miała uczulenie.W tym samym cholernym szpitalu siedziała też z powodu Zayn'a.Pamięta jak bardzo bała się o jego życie i pamięta to ogromne rozczarowanie,gdy jej nie poznał.Bała się,że go straci i straciła,ale inaczej niż przypuszczała.Wiedziała też,że powinna się cieszyć,że mimo iż go nie posiada to przynajmniej żyje i jest szczęśliwy z kimś innym.Jednak jakby jeszcze kilka miesięcy temu ktoś jej powiedział,że będzie siedziała na szpitalnym korytarzu,pogrążona w żałobie po Nadine,czekając na wyniki walczącej o życie Rebeki,wyśmiałaby go.Siedząc tak z przykrością doszło do niej,że już nawet nie jest tym wszystkim zaskoczona.Właściwie nic z dziejących się rzeczy ją nie dziwiło.Nie ma się jej co dziwić,jeszcze nie tak dawno była pewna,że jest jedynaczką.
Rozejrzała się po holu.Niall siedział na zimnych kafelkach,oparty o ścianę. Zayn chodził w kółko,twarz miał zamyśloną.Poczuła nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej.Przypomniał sobie.Przypomniał i pobił Louis'a.Była ciekawa czy pamięta już wszystko,czy może dalej tylko niektóre fragmenty.Zastanawiała się czy dalej chciałby z nią być,co zrobiłby teraz z Perrie i czy byłby zły za to,że nie powiedzieli mu prawdy.Stanął na moment i odwrócił się w jej
stronę.Uśmiechnął się lekko,tak jak to miał w zwyczaju.Uwielbiała ten uśmiech.A potem spuścił wzrok i znów pogrążył się w swoich myślach.Liam z nerwów obgryzał paznokcie.Nic nie mówił,ale było widać,że płakał.Alli zastanawiała się jak strasznie musi wyglądać.Blada i zmęczona z podkrążonymi oczami.
-Proszę-usłyszała łagodny głos chłopaka.
Odwróciła się w jego stronę i wzięła kubek gorącej kawy.Podziękowała słabym uśmiechem i upiła łyk cudownego płynu.Louis usiadł obok niej.Nie nie mówił,nie próbował zacząć rozmowy.Rozumiała go.Czuł dokładnie to samo co ona w tym momencie.Bał się,bał bo jego najlepszy przyjaciel walczył o życie.
-Wiesz-zaczął jednak po chwili,typowy Louis nawet jak jest źle nie może usiedzieć w ciszy-Harry to kompletny idiota.Mówię poważnie Alli,Styles to fiut jakich w sumie wiele na świecie.Ale ja znałem go z każdej strony,wiedziałem lepiej niż inni jaki jest w rzeczywistości.Harry na scenie,Harry przed kamerą,Harry w klubie,Harry z rodzicami,a Harry z Rebeką to sześciu różnych Harrych.I uwielbiam go,jest dla mnie jak pieprzony brat.Nie może umrzeć-dokończył i mimo,że starał się być silny z każdym zdaniem głos załamywał mu się coraz bardziej.
-Nie umrze-Alli oparła głowę o ramie bruneta i splotła swoje szczupłe palce z jego-wyjdzie z tego,jest silny.
-Nie zawsze.
-Ale teraz będzie,jestem pewna-ścisnęła mocniej jego spoconą dłoń.



Clary wierciła się, próbując rozerwać sznur na nadgarstkach.Było ciemno i zimno.Była głodna i zmęczona.Wszystko ją bolało,a sznury na rękach i nogach porządnie obcierały jej skórę.Była brudna,włosy kleiły się do spoconego czoła.Stwierdziła,że nie ma co dłużej płakać,łzy i tak jej nie pomogą.Pogodziła się już z faktem,że znajduje się w miejscu,gdzie nikt jej nie znajdzie i nie pomoże.To co tu widziała całkowicie zniszczyło jej psychikę,a te obrazy już na zawsze pozostaną w jej pamięci.Dalej nie wiedziała kim był zamaskowany mężczyzna,znała ten głos,ale nie potrafiła skojarzyć skąd.Najpierw tylko ją bił,o czym świadczyła niezliczona ilość ciemnofioletowych siniaków.Kilka razy pozbawił ją przytomności.Uderzał ją kijem.Twarz miała tak opuchniętą,że pewnie sama by się nie poznała w lustrze.Ale najgorszy był jej drugi dzień pobytu w tym paskudnym miejscu.Wtedy zrozumiała,że nie ma co liczyć na jakąkolwiek pomoc.
Zostawił ją samą.Płakała i krzyczała,wołając i błagając o pomoc.I wtedy usłyszała kroki.Ktoś szedł w jej stronę.Początkowo myślała,że to właśnie ON,ale jej oczom ukazała się sylwetka jakiegoś starca.Wyglądał na bezdomnego.Był starszy,zgarbiony,siwy i brudny.Ubrany w potargane,stare spodnie i dziurawy płaszcz.Oczy miał smutne i pewnie widząc go na ulicy przestraszyłaby się,jednak w tamtym momencie wydawał jej się miły.Pewnie zszedł to tego opuszczonego budynku,aby przenocować chłodną noc,kiedy usłyszał jej przerażające krzyki.Poprosiła go o pomoc.Zgodził się od razu i bez słowa zaczął się siłować z łańcuchami.I wtedy rozległ się strzał i mężczyzna padł na podłogę.Jej krzyk rozniósł się po pustym pomieszczeniu.Mężczyzna już nie wstał,a kałuża krwi powiększała się z każdą sekundą.Miał pistolet.Pokazał jej go.Pochwalił się,że niedawno go zakupił.Opowiadał o nim z prawdziwą fascynacją.Przyłożył jej do głowy.Płakała jak szalona.Zaśmiał się i powiedział,że jeszcze nie jej pora.Ten biedy starzec chciał jej pomóc,a przepłacił to własnym życiem.Nie wiedziała co zrobił z ciałem i nie wiedziała do czego jeszcze był zdolny.A plama po krwi dalej była w tym samym miejscu,przypominając o tych chorych zdarzeniach.



-Pani z rodziny?-spytał siwy lekarz około pięćdziesiątki.
-Tak jestem siostrą-powiedziała od razu brunetka.Mężczyzna zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu.Nie była ani trochę podobna do Rebeki.Westchnął tylko,ale zdawało się,że postanowił odpuścić.
-Panna Coffey teraz śpi.Ogólnie nie ma źle.Noga była porządnie rozcięta,musieliśmy szyć.Jest trochę poobijana,a właściwie bardzo.Ma sporo siniaków,ale jest dobrze.Nie jestem pewien czy pamięta wszystko co się zdarzyło w tym pokoju,ponieważ zemdlała zaraz po jego opuszczeniu.Jak się obudzi przeprowadzimy jeszcze kilka badań.
-Dziękuję,nawet pan nie wie jak bardzo się cieszę,że jest w porządku.Orientuje się pan może jak z Harry'm Styles'em?-spytała z nadzieją,że uzyska odpowiedź.
-Zgaduję,że  również jego siostrą pani jest.Nieważne.Pan Styles nawdychał się więcej szkodliwego gazu,ale powinno być dobrze.Nie ja się nim zajmuję,więc więcej nie wiem.




-Muszę iść się przewietrzyć.Muszę zapalić-stwierdził Malik,szukając paczki papierosów w swojej marynarce.
-Ja chyba też się przejdę.Zwariuję tutaj.To całe czekanie,niepewność...-Liam dopił do końca swoją kawę.
Niall cały czas siedział,wgapiając się pustym wzrokiem w ekran swojego telefonu.Miał znajomości.Miał środki,aby opłacić najlepszych ludzi.Teraz tylko czekał na sms'a. Denerwował się,cały był spięty.Nawet nie zauważył kiedy Payne i Malik wyszli na zewnątrz.W końcu telefon w jego dłoni za wibrował.Odczytał wiadomość.Dwa słowa."Znaleźliśmy ją" i załącznik z dokładnym adresem.
-Niedługo wracam-rzucił,wstając na nogi.Posłał lekki uśmiech Allison i już go nie było.



Clary przewróciła się na ziemię razem z krzesłem,do którego była przywiązana.Poczuła ogromny ból w prawej ręce,na którą upadła,ale zignorowała go.Musiała tylko jakoś dostać się do upuszczonego przez zamaskowanego mężczyznę nożyka.Doczołganie się do niego z ciężkim krzesłem i związanymi kończynami kosztowało ją dużo energii i czasu.Dała radę.Ledwo go chwyciła i z trudem,podejmując wiele prób przecięła sznur.Skaleczyła się przy tym w rękę,rozcinając dosyć porządnie swój nadgarstek.Później już tylko pozbyła się sznura z nóg i z trudem wstała  z zimnej i brudnej podłogi.Czuła każdy mięsień,bolały ją plecy,nogi i ręce.Po raz kolejny zignorowała to.Otworzyła ciężkie,drewniane drzwi i wyszła z ciemnej piwnicy.Czuła się jakby całe wieki spędziła w ciemnościach,światło raziło ją w oczy i musiała minąć chwila aż jej wzrok znów się do niego przyzwyczaił.Był tylko jeden problem-nie miała pojęcia gdzie jest wyjście.



Gdy Alli dowiedziała się od pielęgniarki,że Rebekah się obudziła od razu udała się do jej sali.Blondynka leżała w łóżku,wyglądała na zmęczoną.Włosy miała rozczochrane,a oczy sine.Alli niepewnie usiadła na małym taborecie obok jej łóżka.
-Jak się czujesz kochanie?-spytała przyjaciółkę,czując że może nie wytrzymać i najnormalniej w świecie się rozpłakać.
-Już lepiej-wychrypiała.-Gdzie Harry?-spytała,a na twarz brunetki wkradł się słaby uśmiech.
-Wszystko z nim okay.To znaczy teoretycznie.Śpi i na razie nie możemy do niego wejść,ale żyje.To najważniejsze-powiedziała,szybko ocierając samotną łzę,spływającą szybko po jej bladym policzku.
-Gdyby nie on już bym nie żyła.
-Bekah co ci tam robili?-spytała,zauważając siniaki na rękach przyjaciółki.
-Trochę mnie poobijał.I rozciął mi udo,podbił oko.Czy dalej wyglądam tak seksownie z opuchniętą twarzą?-spytała,uśmiechając się.Wtedy Alli rozpłakała się na dobre.-All co się dzieje?Hej nie płacz-poprosiła,łapiąc przyjaciółkę za rękę.
-To mnie przerasta.To za dużo,za dużo jak na mnie.Nie wiem gdzie jest Clary,nie wiem nawet czy żyje.Ty i Harry leżycie w szpitalu,a ten psychol cały czas jest na wolności.Kto wie czy nie chodzi sobie gdzieś tutaj po korytarzu.I teraz to już nie jest tylko głupie zastraszanie,niczego się nie boi.Może nas zabić kiedy tylko zechce.I jeszcze Zayn odzyskał pamięć.Co mam robić?
-Nie martw się,wiem jak głupio to brzmi,ale nie martw się tym psychopatą.Złapią go,Shane go złapie jestem pewna.A jeśli chodzi o Zayn'a to na prawdę nie mam pojęcia.Chciałabym ci jakoś pomóc,ale aktualnie nie mam siły myśleć.
-Rozumiem kochanie,rozumiem-Alli szybko odzyskała panowanie nad sobą.



Niall z łatwością znalazł się w opuszczonym budynku.Miał tylko nadzieję,że Clary nadal żyje.Nie dopuszczał do siebie innej opcji.
Clary jeszcze nigdy nie była tak zdezorientowana.Po jakimś czasie zdała sobie sprawę,że cały czas chodzi w kółko i dalej nie miała pojęcia jak się wydostać.Była tak blisko,ale on zawsze mógł wrócić i w końcu się jej pozbyć.Zaczynała popadać w panikę.Histeryzowała.Bała się,tak cholernie się bała.W końcu znalazła schody,którymi jeszcze nie szła.Wbiegła na górę tak szybko jak tylko w swoim stanie potrafiła.Znalazła się na dotychczas nieznanym jej korytarzu.Biegła przed siebie,szukając jakiegoś napisu "wyjście".Nic.Skręciła w lewo,trochę zwolniła.Nie miała już siły,ledwo szła,ale strach dodawał jej energii.Wtedy zza roku ktoś wybiegł i złapał ją za ramiona.Zaczęła krzyczeń i wyrywać się,ale od razu poznała ten uspokajający ją głos.
-Niall?-spytała,zaczynając płakać.
-Cii Clary już jest dobrze.Już dobrze,zaraz cie stąd wyprowadzę-powiedział uśmiechając się lekko i odgarniając jej posklejane krwią włosy.
-Znalazłeś mnie-wyłkała,przytulając się do niego mocno.
-Oczywiście,że tak.Mówiłem,że się tobą zaopiekuję.
Odwzajemnił jej uścisk.Poczuła znajome perfumy i to przyjemne ciepło.Czuła jak jego klatka piersiowa powoli unosi się i opada.Uśmiechała się,po raz pierwszy od kilku dni była szczęśliwa.Na moment strach ją opuścił i poczuła się wolna i bezpieczna.
-Musimy stąd iść-powiedział,przerywając ten kojący uścisk.Potwierdziła kiwnięciem głowy.
Złapał ją za drżącą rękę i poprowadził w stronę wyjścia,kiedy usłyszeli kroki.Czyjeś ciężkie buty głośno odbijały się od podłogi.Nie byli sami.Strach znów wrócił,Clary poczuła rosnącą gulę w gardle i momentalnie znów się spięła.Byli już tak blisko wyjścia,a jednak za daleko.Niall odwrócił się w jej stronę i przyłożył palec do ust,pokazując aby była cicho.Niemal nie dotykali podłogi,idąc w stronę jednej z sal.



-My już powoli będziemy się zbierać do domu-powiedziała Alli,przytulając ostrożnie przyjaciółkę.
-I prawidłowo.Nie chciałam nic mówić,ale wyglądasz na prawdę paskudnie-blondynka uśmiechnęła się,powodując to samo na twarzy Bennet.
-Przemyślałam to wszystko Bekah i już wiem.Wiem,że Zayn powinien pomagać Perrie i zajmować się ich dzieckiem kiedy się urodzi i wiem,że Louis'owi na mnie zależy,a jak się okazuje mi na nim również.



Minęło kilka długich minut i kroki ucichły.
-Myślisz,że już sobie poszedł?-spytała z nadzieją brunetka.
-Szczerze?Nie wydaje mi się.Jak zauważy,że cie nie ma wpadnie w szał.
Clary tylko kiwnęła twierdząco głową.Niestety blondyn miał rację.
-Co teraz?-spytała po chwili.
-Nie możemy tutaj siedzieć,to niebezpieczne.
-Sugerujesz,że wyjście na zewnątrz takie jest?
-Nie,ale coś zrobić trzeba.
Znów niechętnie musiała przyznać mu rację.
-Niall?
-Tak?
-Czemu po mnie przyszedłeś?-zadała nurtujące ją pytanie.Spodziewała się policji,Allison,Louis'a,ale nie Irlandczyka.Uśmiechnął się lekko.
-Ty pomogłaś mi,pozwól żebym ja pomógł tobie.Plus chyba trochę cię lubię.Trochę bardzo-powiedział nieco zakłopotany.-A teraz słuchaj.Wyjdę pierwszy i pójdę przodem,ty zaraz za mną.Jakby coś mi się nie udało uciekaj.Zadzwoniłem już do Shane powinien tu niedługo być.
Zrobili tak jak powiedział. Horan szedł przodem,a Clary w niedużej odległości za nim.Wszystko było dobrze i brunetka przez moment pomyślała,że ON na prawdę sobie dał spokój i poszedł.
-Za tymi drzwiami jest korytarz i drzwi wyjściowe.Wyjdę pierwszy-szepnął blondyn.Zgodziła się.



Niall otworzył drzwi i wyszedł.Korytarz wyglądał dokładnie tak samo jak go zapamiętał.Już chciał wracać i powiadomić brunetkę,że droga wolna,kiedy doszło do niego,że nie jest sam.
Siedział na krześle.Ubrany na czarno,trzymał coś w ręce.Miał maskę.
-Kto by pomyślał-powiedział,wstając i powoli podszedł do chłopaka.
-Kim...
-Gdzie moja zabawka?-przerwał mu.
-Ona nie była twoją zabawką.
-Gdzie ona jest?
-Uciekła.Jak przyszedłem nikogo już nie było-powiedział,modląc się w duchu,żeby Clary teraz nie otworzyła drzwi.
-Czemu wydaje mi się,że kłamiesz?-spytał,przyglądając się Irlandczykowi.
Niall nawet nie zauważył kiedy mężczyzna zamachnął się i uderzył go z całej siły pięścią w twarz.Blondyn zrobił kilka kroków w tył z trudem utrzymując równowagę.Nie trwało to jednak długo i już po chwili oberwał kolejny raz.
I kolejny.
I kolejny.



Rebekah nie wiedziała kiedy zasnęła.Cały dzień była wyjątkowo ospała.Gdy otworzyła oczy od razu zauważyła siedzącego na krześle obok niej chłopaka.Uśmiechnęła się lekko,ziewając.Zaśmiał się.Też wyglądał na zmęczonego,ale oczy świeciły mu się z radości.
-Jak się czujesz?-spytał z tą typową dla siebie chrypką.
-No nie powiem bywało lepiej.
-Co znowu zrobiłaś,że po raz kolejny leżysz w szpitalu?-spytał zaciekawiony.
-Prawie umarłam,ale wtedy przyszedł ktoś wyjątkowy i mnie uratował-wyszeptała.
-Intrygujące-przyznał.-Opowiedz mi coś więcej o tym ideale-poprosił,na co zaśmiała się.
-No więc tak.Chyba nazywał się Harry,nie jestem pewna nie znam go za dobrze.Wyglądał cholernie seksownie jeśli mam być szczera.
-W to nie wątpię,słyszałem że ten Harry ogólnie jest chodzącym Bogiem Seksu.Nic tylko pieprzyć.
-Na pierwszy  rzut oka może ci się wydawać kompletnym dupkiem,kobieciarzem,idiotom i kutasem.I wiesz co?To wszystko prawda.
Zrobił obrażoną minę,ale już po chwili na jego twarzy znów zagościł szeroki uśmiech.
-Ale jak go lepiej poznasz okazuje się,że jest na prawdę cudowny i kochany.Jest bardzo związany ze swoją mamą.Jest opiekuńczy i troskliwy.Lubię go.
-Lubisz tego kobieciarza Harr'ego?-spytał z niedowierzaniem.
-Tak mnie też to dziwi-przyznała mu rację.-Ale gdyby tutaj przyszedł i no nie wiem-zamyśliła się-chciałby mnie pocałować to nie sprzeciwiałabym się jakoś specjalnie.
-Nawet jeśli jest cholernym dupkiem,kobieciarzem,idiotom i kutasem?-upewnił się.
-Tak,nawet mimo to.
Delikatnie musnął jej malinowe wargi.Czuła jak uśmiecha się przez pocałunek.Nie odrywał się od niej przez dłuższą chwilę,rozkoszując się każdą sekundą tego tak upragnionego pocałunku.Loki łaskotały ją po policzkach.Zatopiła dłonie w jego gęstej czuprynie i całkowicie oddała się tej cudownej chwili.Gdy w końcu się od niej oderwał,przygryzając lekko jej wargę,powiedział:
-Miło,że go lubisz.Ja słyszałem,że on cie kocha.



Niall leżał na brudnej podłodze.Krew leciała mu ze złamanego nosa,wargi i rozciętego łuku brwiowego.Nie czuł już twarzy,a mężczyzna siedzący na nim nie przestawał okładać go pięściami.Cały czas krzyczał,że tego pożałuje i,że to już koniec.I dopiero wtedy gdy już był blisko utraty przytomności,zobaczył dokładnie co mężczyzna trzymał w ręce.Pistolet.
Westchnął i na chwilę zaprzestał swoich czynów.Spojrzał z obrzydzeniem na pobitego blondyna.
-I na co ci to było?-spytał.-Tak bardzo chciałeś umrzeć?
-Kim jesteś?-wychrypiał blondyn.
-Nie chcę tego robić Niall,ale zmusiłeś mnie.Wiesz co teraz się stanie?Zabiję cię.Zastrzelę.Muszę.Umrzesz,to już koniec.
-Kim...
-Zamknij się już kurwa!-krzyknął,a jego słowa rozniosły się echem po pomieszczeniu.
Clary czuła się jakby serce miało jej wyskoczyć z klatki piersiowej.Ledwo oddychała.Nie wiedziała co zrobić,wyjść czy czekać.
-Skoro i tak już zaraz koniec to chyba możesz zobaczyć moją twarz-stwierdził obojętnie,zdejmując maskę.
Niall nie mógł w to uwierzyć.Patrzał na chłopaka cały czas nie dopuszczając do świadomości tego faktu.
A potem jeden szybki strzał i Niall już nie czuł nic.
Clary na moment przestała oddychać.Kolana się pod nią ugięły.To nie mogła być prawda.Wybiegła na korytarz,ale poza leżącym w krwi Niall'em już nikogo tam nie było.Czuła,że robi jej się słabo i zaraz zemdleje.Podbiegła do chłopaka,słyszała nadjeżdżające radiowozy.
-Niall?Niall!Niall słyszysz mnie?!-krzyczała.
Spojrzał na nią otępiałym wzrokiem i uśmiechnął się lekko.
-Dałaś radę,uciekłaś-wyszeptał.Brunetka nawet nie wiedziała kiedy zaczęła płakać.
-Uciekliśmy.Policja,pogotowie już są.Uratują cię.
-Na prawdę cię lubię Clary.Byłaś ze mną u rodziców.To najwięcej co mogłaś zrobić.Dziękuję.
-Podziękujesz mi potem,słyszysz?Możemy znów do nich pojechać jak wyjdziesz ze szpitala.
-Clary...
-Będzie dobrze.
-Uważaj na siebie-powiedział i były to jego ostatnie słowa.



Brunetka dalej siedziała oszołomiona dławiąc się własnymi łzami.Jeszcze nigdy w życiu nie płakała tak rozpaczliwie.Nic do niej nie dochodziło,cała się trzęsła.Dostała dwa zastrzyki z czymś na uspokojenie,ale najwyraźniej albo jeszcze nie zaczęły działać,albo były beznadziejne. Shane spisał zeznania,ciało zabrano,policja ruszyła za śladami zostawionymi przez NIEGO.
-Wiesz,że musimy pojechać teraz do Alli i chłopców i ich o tym powiadomić?-spytał Sahne.
Tego brunetka bała się najbardziej,mimo że jeszcze to wszystko do niej nie doszło i dalej łudziła się,że Niall zaraz wejdzie do pokoju,z tym swoim słodkim uśmiechem,przytuli ją znowu i powie,że już wszyscy są bezpieczni.
Nic takiego się nie stało.



Było już późno,dawno po godzinach odwiedzin.Harry musiał wrócić do swojej sali,mimo że długo się od tego wymigiwał i zawzięcie protestował. Rebekah znów udała się do krainy snów.Kiedy się obudziła w środku nocy ktoś stał przed nią.Była pod wpływem silnych tabletek,zamknęła oczy na kilka sekund,a gdy ponownie je otworzyła nikogo już nie było.Za to na ścianie widniał czerwony napis "Śpiąca piękność.O jednego mniej,ty będziesz następna".







Heeejo!Ok ja na prawdę nie wiem od czego zacząć bo ten rozdział musi być dla was szokiem soł dam wam chwilę na ochłonięcie.
Nie wiem co powiedzieć.Czuję się pusta w środku,wiem że Lucy mnie zabije,wiem że jesteście bardziej wkurwione niż zaskoczone.
Tak to oficjalnie Niall nie żyje.Nie w przyszłych rozdziałach nie okaże się,że jednak przeżył.Umarł tak na dobre.
Może mi nie uwierzycie,ale mnie też to boli bo w sumie strasznie się przywiązałam do jego postaci.Był kochany,był cudowny,opiekuńczy.Więc uczcijmy to chwilą ciszy.
Przepraszam was aniołki,ale tak to miało być od początku.Gdy wymyślałam fabułę opowiadania już pisząc prolog wiedziałam,że pod koniec Horan umrze.
Czuję się z tym na prawdę paskudnie,więc zmienię temat.
Właściwie nie wiem co napisać.Płakałam jak głupia pisząc to.Dalej płaczę.Ok kochane,wiem że miałam dodać wcześniej ale ostatnie dni były dla mnie na prawdę ciężkie  i nie byłam w stanie pisać.Teraz na szczęście już jest lepiej.Bardzo wam dziękuję za tyle komentarzy i wyświetleń to dla mnie na prawdę znaczy wiele.Jesteście kochane,dziękuję wam za wszystko ♥
Bardzo szybko zbliżamy się do końca.Jeszcze tylko dwa rozdziały i epilog.Mam nadzieję,że JEGO tożsamość was zaskoczy.
Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga.Mam nadzieję,że się podoba :) Osobiście zakochałam się w tym szablonie.
Hazza żyje. Rebekah żyje.Było Rarry moments.Mam nadzieję,że rozdział chociaż odrobinkę wam się spodobał bo na prawdę długo nad nim siedziałam.Dlatego jeśli przeczytałeś to bardzo proszę zostaw po cobie komentarz,chociaż jedno słowo,dla ciebie to chwila,a dla mnie znaczy na prawdę wiele ♥ Dziękuję,kocham was i do następnego ♥





22 komentarze:

  1. A zapowiadało się tak cudownie...
    Harry przeżył...
    Rebekah też...
    Alli już wie, że kocha Louis'a...
    Zayn ma zaopiekować się Perrie...
    Z Liam'em też jest Ok.
    Clary zostaje odnaleziona przez Niall'a i już uciekają, już są tak blisko, ale... Tajemniczy x musi się pojawić w najmniej odpowiednim momencie i czasie... A do tego zabija kochanego Blondynka... Muszę przyznać, że spodziewałam się śmierci w tym rozdziale, ale ani razu przez myśl mi nie przeszło, że to będzie on... I już po raz kolejny dzisiejszego dnia wylewam litry łez... Ale to u mnie normalne... Chyba jestem nadwrażliwa... No ale mniejsza z tym... Rozdział jest wspaniały! I mimo tego, że uśmierciłaś mojego najukochańszego chłopaka z zespołu nie mam zamiaru przestać czytać opowiadania ani nic z tych rzeczy... Wprawdzie zostały już tylko dwa rozdziały i epilog z czego jestem bardzo niezadowolona no ale cóż poradzić... Wszystko co piękne i wspaniałe szybko się kończy... Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! Muszę się w końcu dowiedzieć kim jest ten x... A kiedy już się dowiem to obiecuję, że go znajdę i sama własnymi rękami go zabiję... Ojeeej zrobiło się groźnie... To ja już może skończę... Dużo weny, wspaniałych pomysłów takich jak zawsze... No i do jak najszybszego następnego :* Buziaki! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. :'( :'( Mój Niall kochany myślałam że przeżyje i on bedzie z Clary a tu buu nie bedzie z nią szkoda szybko jezzcze 2 rozdzialy i epilog i koniec ten blog jest zajebisty aż polece tego bloga mojej kuzynce xd czekam na next życzę ci dużo weny
    Gabrysia ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. no to tak na początku powiem ci, że masz prześliczny szablon, a ostatni gif z Ian'em jest przeeeee słodki ♥
    teraz rozdział - boże jest zajebisty nawet nie wiesz jak sie cieszę, że Team Tomlinson wyszedł na prowadzenie!! Ale pliss niech już nikt nie umiera, a ten cały x niech sie pieprzy, bo powoli zaczyna mnie wkurwiać jebany masochista ehhh. jejku nie mogę uwierzyć, że to już prawie końcówka naprawdę uwielbiam to opowiadanie jest takie tajemnicze i... wgl kryminał po prostu boskie ♥ czekam na nexta duuuuużo weny i buziole kochana ;**


    http://rock-god-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zgadzam się! Błagam Cię nie uśmiechaj już nikogo. Mój biedny Niall :( A miało być tak pięknie. Idę sobie poplakac :( Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest przecudowny. Barwnie opisane, a jednak nie nudne co jest wielką trudnością.
    Szkoda, że to Niall zginął, ale to w sumie dobre posunięcie-uśmiercić osobę tak niewinna, kochaną... do której ludzie przywiązują się nawet o tym nie wiedząc. Tak też WSZYSTKICH pewnie zaskoczył fakt, że to właśnie on zginął. Dobre posunięcie, brawo, jestem pod wrażeniem. Dzięki takim sytuacjom ten blog wywołuje emocje-chce się go czytać. Jeszcze raz jestem pod wrażeniem, i muszę Ci powiedzieć, że jestem zauroczona twoim sposobem pisania oraz całą fabułą. W skrócie pisz dalej! A i jeszcze jedno. Jak wspomniałam niedługo koniec, a więc ogromnie proszę: załóż innego bloga. Wiem, że to duże poświęcenie prowadzić takie coś, ale naprawdę strasznie przywiązałam się do tego opowiadania i nie wytrzymam nie mogąc czytać kolejnych rozdziałów w twoim wykonaniu.
    Pozdrawiam.
    ~Lilan

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego? Nialler nie żyje? Nie żyje? Płacze... Kurwa Płacze... Ja.. Ja nie umiem... Oh... Ja sama nie wiem co pisze.. Niall nie żyje? Kurwa. To nie możliwe. Nie. To nie powinno się zdarzyć. To jest sen? Płacze ;'( Zapierdole tego x! Naprawdę.
    Napisałabym więcej jednak łzy mi w tym przeszkadzają... Do następnego... xx
    @CALM_Mym_Bogiem

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak mogłaś zabić Nialla?! Czemu on nie powiedział Clary kim jest ten pieprzony x? A tak ogólnie zajebiście piszesz. Kocham twojego bloga!!! Weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Popsułaś mi tym cały dzień. A było tak wesoło.
    Ale rozdział jest cudowny <3
    Nie pasuje mi tylko wybór Allie
    Ale i tak Cię kocham i czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlaczego go uśmierciłaś!!?? Płacze przez cb i nie moge przestać. Ale rozdział jest świetny. <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czy tylko ja mam to cholerne wrażenie, że "X" to Zayn ? Haha wiem, że to dość dziwne przypuszczenia, ale tak jakoś podpowiada mi to podświadomość XD a teraz tak jak napisałaś chwila ciszy dla Nialla...Płakałam teraz w sumie trochę ochłonełam, ale i tak jeszcze trochę łez jest. Harry będzie następny ? Jeżeli faktycznie "X" go zabij, to przecież Re się zalamie ;( nie mówiąc, juz o mnie haha ;') Ali walcz o Zayna !! (Którego co prawda uznalam za tego co porwał twoją siostrę i zabił przyjaciele, ale co tam ? :D ) Rozdział bardzo fajny :) mam nadzieję, ze już w kolejnym wyjaśni się kto jest tym złym i jednak nie będzie to Zayn XD
    Mocno ściskam ! ♥♥♥♥
    //Alice

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest cudowny <3
    Ale dlaczego Niall ;(
    Po przeczytaniu tego tekstu przypomniał am sobie o tym jak przedstawiałaś bohaterów.
    1) Cytatow do Alli i Rebeki nie moge jakoś skojarzyc z nimi
    2) Nadine - zemsta i kara to była jej śmierć
    3) mam nadzieje ze z Harrym nie chodzi o to ze nie bedzie z Rebeką
    4)Zayn "W życiu bowiem istnieją rzeczy o ktore srto walczyć do samego końca" mam nadzieje ze to nie taki sam koniec jak z Niallem i ze bedzie z Alli
    5) To przez to przypomniałam sobie o tych cytatach ;(
    6)No cóż wolałabym przyjaźń ale wrohodcua też sie zadowole (niech nie bedzie z Allie)
    7)Liam - zdobył przyjaciół
    8) Mam nadzieje ze nie będzie z Zaynem
    9)Eleanor no cóż zerwał z nią
    10)Danielle tutaj nwm ale moze będzie miala cos wspólnego z x
    11) Shane "Śmierć jest długiem, który każdy z nas musi spłacić" -umrze?? Przyznam sie ze przez jskis czas myślałam ze on jest x
    Przepraszam za błędy ale pisze to na telefonie :D
    Ale rozdział był świetny. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy następny??
    Już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weekend się kończy, a rozdziału nie ma :(

      Usuń
  13. wiał być rozdział :////

    OdpowiedzUsuń
  14. To już wtorek, a rozdziału jak nie było tak nie ma. A ja chce wiedzieć co dalej.
    Proszę dodaj następny

    OdpowiedzUsuń
  15. AGH!
    Marzena, Monia, Barbara, Pistacja czy jak tam ci na imię!
    Nawet sobie nie wyobrażasz jak ja niecierpliwą kobietą jestem!
    Rozdział nał pliz

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy następny??

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział :)
    Czekam na kolejne <3
    Zapraszam do mnie na blog fantasy: http://zawszebedziemyrazem.blogspot.com/
    I Imaginy o The Vamps: http://imaginythevamps.blogspot.com/

    XOXO

    Maya

    OdpowiedzUsuń
  18. Eno! Błagam! Ja tu nie daje rady!
    Raz, dwa i jak to mówi mój trener: rymcymcymcymcym!

    OdpowiedzUsuń